Ewa Krukowska
WARSZAWA (Reuters) - W piątek Sejm rozpoczął debatę nad rządowym projektem zmian w ustawie o radiofonii i telewizji, który między innymi zawiera przepisy ograniczające koncentrację w mediach prywatnych.
Zdaniem mediów projekt noweli w obecnej formie tworzy monopol telewizji publicznej i stwarza korzystne warunki do przejęcia krajowych spółek medialnych przez międzynarodowe koncerny po wejściu Polski do Unii Europejskiej.
Zdaniem rządu zmiany w ustawie pozwolą umocnić pozycję nadawców regionalnych i zapobiec dominacji zagraniczych inwestorów w krajowych mediach. Natomiast telewizja państwowa będzie mogła wypełniać rolę edukacyjną bez uzależnienia od pieniędzy z reklam.
"To nie jest żaden zamach na media. Co to za monopol, gdy na rynku jest sześć silnych podmiotów. Chodzi o to, żeby z tych sześciu nie zrobił się jeden" - powiedziała Aleksandra Jakubowska, wiceminister kultury.
Jednak prezydent Aleksander Kwaśniewski już zapowiedział, że nie podpisze nowelizacji ustawy, jeżeli parlament nie wprowadzi koniecznych poprawek.
"Nie uważam, żeby propozycje rządowe były udane. W moim przekonaniu one są niedostosowane do etapu rozwoju na którym jesteśmy. Koncentracja mediów nie jest obecnie tak groźna, jak się o tym mówi" - powiedział prezydent w wywiadzie radiowym. "W tym kształcie ustawy na pewno bym nie podpisał."
Projekt ustawy został w piątek skierowany do komisji kultury.
LEWICA POPIERA
Za zmianami w ustawie przedstawionymi przez rząd opowiadają się Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD), Unia Pracy (UP) oraz Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL).
Przepisy mające zapobiec nadmiernej koncentracji w mediach zakładają między innymi, że właściciel ogólnopolskiego dziennika lub czasopisma nie będzie mógł otrzymać koncesji na ogólnopolską stację radiową i telewizyjną.
Inny zapis przewiduje, że firma, która posiada ogólnopolską koncesję radiową lub telewizyjną, nie otrzyma już kolejnej w mieście powyżej 100.000 mieszkańców.
"Nie ma niczego dobrego do powiedzenia o telewizji komercyjnej. Im ona będzie bardziej ograniczona, tym lepiej dla polskiego społeczeństwa" - powiedział poseł UP Aleksander Małachowski.
"Czwarta władza jest bardzo silna i nie ma powodu do tego, aby właściciele dzienników byli również właścicielami stacji telewizyjnych i radiowych" - dodał.
Prawicowa opozycja zapowiedziała, że będzie głosować przeciwko planom rządu, ponieważ umocnią one rolę państwowej telewizji, która jest pod dużym wpływem lewicowych polityków.
"Rząd pana Leszka Millera czyni z rynku medialnego pole politycznych rozgrywek i przedmiot politycznych łupów" - powiedziała Iwona Śledzińska- Katarasińska z Platformy Obywatelskiej (PO). "Miller nie ma wizji, ale ma telewizję."
Przeciwko planom ograniczenia koncentracji w mediach opowiedziały się między innymi Agora, telewizja Polsat oraz jej rywal ITI oraz wiodące stacje radiowe - Rado Zet oraz RMF FM.
"To próba zbudowania hegemonii informacyjnej dla obecnej koalicji rządzącej" - powiedziała Wanda Rapaczyński, szefowa Agory, która oprócz Gazety Wyborczej posiada również udziały w 19 lokalnych stacji radiowych oraz chce kupić ogólnopolską telewizję.
"Wzmocnienie mediów publicznych i osłabienie mediów komercyjncyh to zamknięcie gęby niezależnym mediom za pomocą nałożenia kagańca ekonomicznego. Naraża to polskie media na przejęcie przez zagranicznych rywali" - dodała.
Po wejściu Polski do Unii Europejskiej zniesione zostaną ograniczenia dla inwestorów z krajów Piętnastki. Inwestorzy spoza Unii będą natomiast mogli objąć do 49 procent akcji lokalnych mediów. Obecnie limit ten wynosi 33 procent.
Według agencji Expert Monitor, dynamicznie rozwijający się dotychczas rynek reklamy w Polsce skurczył się w minionym roku o około 30 procent do czterech miliardów złotych.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))