Sejm dyskutuje o zmianie ordynacji podatkowej

Łukasz Ruciński
opublikowano: 2002-04-26 00:00

Dzisiaj w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie rządowego projektu nowelizacji ordynacji podatkowej. Rada Ministrów reklamuje ustawę jako środek na wzmocnienie i ochronę praw podatnika w postępowaniu przed organami podatkowymi i kontrolnymi. Znacznie mniejszy rozgłos nadano zmianom skrojonym pod fiskusa.

Kłopoty budżetowe zwróciły uwagę rządu na poprawę ściągalności podatków. Aby było z czego egzekwować, wprowadzono wiele zmian w przepisach o zabezpieczeniu wykonania zobowiązania podatkowego. Projekt przewiduje między innymi, że zabezpieczenie przed terminem płatności będzie można ustanowić już w trakcie kontroli, w tym także na majątku wspólnym małżonków. Rozszerzono przedmiot hipoteki na nieruchomości, które są współwłasnością łączną małżonków. Planuje się zrównanie majątku własnego podatnika i majątku jego przedsiębiorstwa jako przedmiotów zastawu skarbowego. Minimalna wartość rzeczy lub praw nadających się do obciążenia zastawem wynosiłaby 5 tys. zł. (Obecnie limit w wysokości 14,2 tys. zł obowiązuje jedynie w stosunku do składników majątku osobistego). Dodatkowo rząd chciałby, aby procedurę zabezpieczenia wszczynano bez konieczności wydawania postanowienia w tej sprawie, gdyż taki wymóg daje zobowiązanemu „wystarczający czas na wyzbycie się lub ukrycie majątku, na którym organ planuje ustanowić zabezpieczenie”. To zapewne przykład zapowiadanego przez ministra finansów ograniczenia formalizmu biurokratycznego.

Więcej fiskalizmu

— Rząd chce rozciągnąć zabezpieczenia na majątek niektórych osób trzecich, np. członków zarządów za należności kierowanych przez nich spółek kapitałowych. Tymczasem odpowiedzialność takich osób powinna mieć charakter wyjątkowy — proponowane przepisy są przejawem nadmiernego fiskalizmu — twierdzi Ryszard Sowiński, doradca podatkowy w kancelarii R. Urowskiej w Poznaniu.

Kontrowersje wywołuje również propozycja, według której ciężar udowodnienia okoliczności faktycznych spoczywa na podatniku, o ile wywodzi z nich korzystne dla siebie skutki prawne.

— Podatnik często nie dysponuje odpowiednimi instrumentami do przeprowadzenia takiego dowodu. Nie może np. udać się do banku i zażądać dokumentacji bankowej dotyczącej kontrahenta — tłumaczy Grzegorz Wlazło, adwokat — ekspert prawny Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Jerzy Bielawny, prezes Instytutu Studiów Podatkowych, zauważa jednak, że takie rozłożenie ciężaru dowodu jest już teraz powszechną praktyką.

Hipokryzja rządu

Budzących sprzeciw zmian jest więcej. Grzegorz Wlazło wymienia między innymi rozszerzenie katalogu przypadków, gdy strona nie może zapoznać się z wynikami postępowania przed wydaniem decyzji; kontrole bez upoważnienia do ich przeprowadzenia; zawieszenie przedawnienia zobowiązań podatkowych na czas postępowania podatkowego.

— Te zmiany nie spowodują dramatycznego pogorszenia sytuacji podatnika, jednak, gdy widzę, w jaki sposób rząd realizuje hasło „Przede wszystkim przedsiębiorczość”, przychodzi mi do głowy jedno słowo: hipokryzja — mówi Arkadiusz Michaliszyn, doradca podatkowy w Cameron-McKenna.

Krytykowane są nawet te propozycje, które rząd lansuje jako oczywisty argument za proprzedsiębiorczym charakterem reformy. Do takich należy zakaz interpretacji przepisów w sposób prowadzący do zwiększenia obowiązków lub ograniczenia uprawnień podatkowych.

— To po prostu zakaz wykładni sprzecznej z prawem. Normuje rzecz nie podlegającą dyskusji. Jego wprowadzenie byłoby ruchem pozornym — wyjaśnia Arkadiusz Michaliszyn.

W zgodzie z Konstytucją

Problematyczny jest także przepis, który wiąże organy podatkowe interpretacjami ministra finansów.

— To nieporozumienie. Twórcom projektu sugeruję sięgnięcie do Konstytucji — interpretacje ministerialne nie są źródłem prawa i urzędnik ma postępować zgodnie z prawem a nie wykładnią swojego przełożonego. Niestety — zdarza się również, że minister wydaje zalecenia niezgodne z prawem. Nie można wymagać od urzędnika, aby stosował się do takich zaleceń i łamał prawo na polecenie ministra — zauważa Ryszard Sowiński.

Okiem eksperta

Nowe reguły będą źródłem konfliktów

Jedną ze zmian zawartych w rządowym projekcie nowelizacji ordynacji podatkowej jest wprowadzenie przepisów regulujących zasady interpretacji prawa podatkowego oraz czynności prawnych, które wywołują skutki prawnopodatkowe.

Przepisy nowych art. 12a i 12b nie budzą zastrzeżeń, stanowiąc literalne uregulowanie zasad rządzących wykładnią prawa podatkowego. Zakładają one, że interpretacja przepisów prawa podatkowego nie może prowadzić do rozszerzania zobowiązań podatkowych, a przepisy prawa nie powinny działać wstecz.

Trzeci natomiast, ujęty w nowym art. 12c, zakłada, że organy podatkowe oceniając skutki podatkowe czynności prawnych uwzględniają zgodny zamiar stron i cel czynności, a nie jej treść, jeżeli jest ona inna niż ten zamiar lub cel.

Zmiana ta da organom podatkowym możliwość własnej interpretacji skutków podatkowych czynności dokonywanych przez podatników. Podobne regulacje stosowane są w prawie innych państw, a sama konstrukcja znana jest także orzecznictwu NSA. Jednak przyznanie organom podatkowym bezwzględnego prawa do oceny, czy dana czynność nie mogła przynieść innych korzyści gospodarczych poza wynikającymi z obniżenia wysokości zobowiązania podatkowego, grozi powstaniem stałego konfliktu między przedsiębiorcami, których pomysł na rozwój działalności może być niestandardowy, a przedstawicielami fiskusa, którzy zwykle mają tendencję do zaostrzania odpowiedzialności podatkowej.

Ta zmiana zwiększy swobodę ingerencji fiskusa w działalność przedsiębiorców.

Janusz Łukasik