Sejm ma na tapecie szkody osobowe

Sądy za śmierć bliskich w wypadku przyznają nawet 1 mln zł, ubezpieczyciele — wielokrotnie mniej. Posłowie chcą zniwelować te różnice.

Wysokość odszkodowań za szkody osobowe — przede wszystkim za śmierć bliskiej osoby w wypadku samochodowym — przestaje być tematem, który elektryzuje tylko branżę ubezpieczeniową. Problem dostrzegli także posłowie i chcą go rozwiązać. Na celownik wzięli olbrzymie dysproporcje między kwotami, jakie poszkodowanym proponują ubezpieczyciele (zazwyczaj kilka, kilkanaście tysięcy złotych), a odszkodowaniami, które orzekają sądy. Najwyższe dochodzą do 1 mln zł.

— Razem z resortem sprawiedliwości przeanalizowaliśmy ponad 300 wyroków sądów w takich sprawach i dostrzegamy wagę problemu. Będziemy chcieli go rozwiązać — mówi Józef Zych, wiceprzewodniczący sejmowej komisji ds. zmian w kodyfikacjach. Pracuje ona obecnie nad nowelizacją przepisów o ubezpieczeniach, zawartych w kodeksie cywilnym. Zdaniem posła, należy wprowadzić standaryzację szkód osobowych. Szczególnie że miękkie standardy, które określiło państwo,wypłacając rodzinom ofiar katastrof w Smoleńsku i samolotu CASA po 250 tys. zł, przestały już obowiązywać. Podważyły je sądy, które „wyceniają” ból po stracie bliskiej osoby znacznie wyżej.

— Będziemy starali się namówić Sąd Najwyższy, żeby wydał uchwałę, która pozwoli na szacowanie materialnego wymiaru takich szkód — podkreśla Józef Zych. Nie chodzi oczywiście o stworzenie tabeli, która będzie określała, ile jest warte życie, ale o wyznaczenie standardów, które pozwolą sędziom na spójne orzekanie w sprawie wysokości odszkodowań. Zdaniem posła, to pozwoli na unormowania segmentu szkód osobowych w ubezpieczeniach. Ubezpieczycieli nie trzeba do tej idei przekonywać. Dorota Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń, podkreśla, że rozwiązania, które idą w kierunku zwiększenia przewidywalność wypłat za szkody osobowe, należy oceniać pozytywnie.

— Ubezpieczycielom pozwoli to przewidzieć, ile takie szkody mogą ich kosztować, co przełoży się na zawiązywanie rezerw w odpowiedniej wysokości, a poszkodowani będą wiedzieć, na jakie świadczenie mogą liczyć — podkreśla Dorota Fal. Brak przewidywalności w tym obszarze uderza w biznes ubezpieczycieli majątkowych i coraz mocniej obciąża ich wyniki na sprzedaży polis komunikacyjnych. Bez zachwytu na pomysł posłów patrzą natomiast kancelarie odszkodowawcze. Obecna sytuacja jest dla nich korzystna, bo pozwala im zarabiać na uzyskiwaniu od ubezpieczycieli odszkodowań dla klientów.

— Ta propozycja to efekt lobbingu ubezpieczycieli, którzy pod przykrywką wprowadzenia standardów chcą zastopować wzrost wartości odszkodowań za szkody osobowe — mówi Bartłomiej Krupa, wiceprezes Votum, jednej z dwóch największych na rynku kancelarii. Jego zdaniem, wprowadzenie tabel, które określałyby wysokość świadczeń, naruszyłoby niezawisłość sądów, a wytyczne nie są potrzebne, bo linia orzecznictwa w tym zakresie jest już określona.

— Wartość odszkodowań za szkody osobowe będzie nadal rosła. Jest daleka od apogeum — twierdzi wiceprezes Votum. Inicjatywa posłów nie jest pierwszą, która zmierza do ucywilizowania obszaru szkód osobowych. Miesiąc temu na łamach „PB” opisywaliśmy pracę ubezpieczycieli nad stworzeniem systemu informacji o wyrokach sądowych w sprawie takich szkód. Branża liczy, że pozwoli to zwiększyć przewidywalność decyzji sądów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane