Sejm rozpoczął gorącą debatę nad budżetem 2004

Piotr Kuczyński
15-10-2003, 11:58

Sejm rozpoczął gorącą debatę nad budżetem 2004 Paweł Sobczak i Marta Karpińska WARSZAWA (Reuters) - W środę Sejm rozpoczął debatę na temat budżetu na 2004 rok.
Dyskusja skupi się prawdopodobnie na tym, czy deficyt powinien zostać obniżony na etapie
prac parlamentarnych, tak, żeby uwzględnić dodatkowe oszczędności, których szuka rząd. Architekt polityki gospodarczej rządu, wicepremier, Jerzy Hausner, ostudził dziś po raz
kolejny nadzieje na wprowadzenie rządowej autopoprawki do budżetu, ale powiedział, że taki
sam efekt można osiągnąć poprzez wprowadzenie ustaw ograniczających wydatki publiczne, nad
którymi pracuje rząd. Projekt budżetu znalazł się już w ogniu krytyki. Ekonomiści nazwali go
bezprecedensową ekspansją fiskalną. Wezwali do zmniejszenia deficytu budżetowego, który
założono na poziomie 45,5 miliarda złotych, czyli 5,3 procent Produktu Krajowego Brutto
(PKB). Państwo, korzystając ze wzrostu gospodarczego, powinno szukać oszczędności, sądzą. Hausner, ostudził nadzieje na autopoprawkę do budżetu, której domagają się
ekonomiści. Nie wykluczył jednak, że jakieś dostosowanie po stronie poziomu deficytu może
nastąpić później, kiedy efekty zacznie przynosić program cięć wydatków, który w ciągu
czterech lat przynieść ma oszczędności sięgające 32 miliardów złotych. "Jeśli deficyt ma być zmniejszony, to w wyniku inicjatyw legislacyjnych rządu, które
przygotowujemy. Samo się nie zrobi. Rozważamy rzecz (autopoprawkę), ale muszą być
przyjęte przez rząd ustawy, bo inaczej nie ma podstaw do autopoprawki" - powiedział
Hausner dziennikarzom przed rozpoczęciem debaty parlamantarnej. "Zgłaszanie autopoprawki (w 2003 roku) mogłoby komplikować sytuację, która polega na
tym, że parlament ma uchwalić ustawę budżetową w ciągu czterech miesięcy. Nieuchwalenie
grozi kryzysem politycznym, a to nie jest moją intencją" - dodał w późniejszej
wypowiedzi. Do końca 2007 roku rząd chce zaoszczędzić ponad cztery procent PKB. Znaczna część
oszczędności pochodzić ma z cięć w systemie opieki społecznej i zanim zostaną one
wprowadzone, przeprowadzona ma być publiczna debata. A ciągu ostatnich dwóch lat poparcie
dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD) spadło o połowę do 19 procent. "Zgłosimy ustawy (jeszcze w tym roku), które będą zmniejszać wydatki jeszcze w 2004
roku. Autopoprawka, choć nieformalnie, ale w sensie merytorycznym, to jest to, nad czym
pracujemy" - powiedział Hausner. CO DALEJ ZE STOPAMI I BUDŻETEM Sprawa autopoprawki, czy też deklaracji późniejszej nowelizaji budżetu, zaważy
zapewne na decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP) dotyczącej poziomu stóp procentowych,
kiedy zbierze się ona na swym comiesięcznym posiedzeniu pod koniec października. Prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP), Leszek Balcerowicz, wezwał już do jej
wprowadzenia, a członek RPP, Wiesława Ziółkowska powiedziała, że bez autopoprawki szanse na
redukcje stóp są małe. "Jeśli rząd nie zdecyduje się na ograniczenie deficytu, obniżka stóp stanie pod
znakiem zapytania co najmniej przez najbliższe dwa miesiące" - powiedział Michał Dybuła,
analityk z BNP Paribas. "Jeśli jednak pojawią się propozycje ograniczenia deficytu, będzie to bardzo pozytywny
sygnał i dla rynków, i dla banku centralnego" - dodał. W sytuacji, w której rząd nie wydaje się planować dziś autopoprawki, inicjatywa
zmierzająca do zmniejszenia deficytu mogłaby w teorii zrodzić się w Sejmie. Sęk w tym, że
wielu posłów niechętnie podchodzić będzie do oszczędności w systemie opieki, ponieważ
obawiają się spadku poparcia w zaplanowanych na 2005 rok wyborach. Rząd ma w parlamencie mniejszość od marca tego roku, kiedy koalicję opuściło Polskie
Stronnictwo Ludowe (PSL), ale z pomocą mniejszych ugrupowań i niezależnych posłów
wygrywał dotąd wszystkie kluczowe głosowania. Łatwo jednak nie będzie. "Sądzę, że będziemy głosować za odrzuceniem projektu budżetu na 2004 rok, ale
posiedzenie klubu będzie dopiero o godzinie 18. Jest to budżet, który prowadzi w przepaść"
- powiedział w Sejmie Jarosław Kaczyński, lider Prawa i Sprawiedliwości (PiS). "Temu budżetowi mówimy trzy razy nie. Nie - wysokiemu wzrostowi wydatków, szczególnie
w administracji. Nie - wysokiemu wzrostowi deficytu budżetowego. Nie - niekontrolowanemu
wzrostowi długu publicznego. Dlatego zgłaszam wniosek o odrzucenie projektu budżetu na
2004 w pierwszym czytaniu" - powiedziała Zyta Gilowska z Platformy Obywatelskiej (PO). Parlament - Sejm i Senat - ma czas na przyjęcie budżetu do końca stycznia. Gdyby tak
się nie stało, konieczne okazałoby się ogłoszenie przedterminowych wyborów. ((Autor: Marta Karpińska; Redagował: Marcin Gocłowski; warsaw.newsroom@reuters.com;
Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: marcin.goclowski.reuters.com@reuters.net))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Sejm rozpoczął gorącą debatę nad budżetem 2004