Sejm zaczyna debatę o ograniczeniu niezależności NBP

Zespół Elektrociepłowni Wrocławskich KOGENERACJA S.A.
opublikowano: 2002-05-23 15:36

Wojciech Moskwa

WARSZAWA (Reuters) - Sejm zajmie się dzisiaj debatą na temat kontrowersyjnych propozycji zmierzających do osłabienia niezależności Narodowego Banku Polskiego (NBP). Mają one zmusić Radę Polityki Pieniężnej (RPP) do redukcji stóp i pobudzenia słabnącej gospodarki.

Po miesięcznej wojnie na słowa rządu z NBP, Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) może doprowadzić do zmian w statusie RPP popierając dwie z poprawek do ustawy o NBP. Realizując swą politykę RPP miałaby stać się odpowiedzialna nie tylko za stabilność cen, ale i za bezrobocie oraz wzrost gospodarczy.

Na dokładkę 9-osobowa RPP ma zostać ustawowo powiększona - pozwoli to na wprowadzenie do niej osób bardziej skłonnych do liberalizowania polityki monetarnej.

Polska, największy z 10 kandydatów do Unii Europejskiej przy rozszerzaniu jej w 2004 roku, powinna pobudzić gospodarkę, by stała się ona konkurencyjna w starciu z dojrzałymi rynkami zachodniej części kontynentu, połączonymi dziś w jedną całość.

Tymczasem wzrost gospodarczy Polski spadł w minionym roku do jednego procenta z czterech procent w 2001 roku.

Z drugiej jednak strony politycy zdają sobie sprawę, że zamachy na niezależność NBP spotkają się ze sprzeciwem ze strony Brukseli i mogą opóźnić dzień przyjęcia przez nasz kraj euro.

"Być może dzięki wprowadzeniu zmian do ustawy o NBP, RPP zda sobie sprawę, że powinna ściślej współpracować z rządem" - powiedział Robert Smoleń, rzecznik SLD.

"Rząd musi mieć więcej do powiedzenia w sprawie decyzji podejmowanych przez RPP. Nie sądzę, by te ustawy były niezgodne z normami unijnymi, a wprowadzane zmiany zagroziły niezależności banku" - stwierdził.

PÓŹNA DEBATA

Oczekuje się, że debata nad poprawkami zacznie się w Sejmie o godzinie 20.00. Jeżeli nie zostaną one odrzucone w pierwszym czytaniu, projekty nowelizacji trafią do komisji parlamentarnych.

Posiedzeniu Sejmu będzie się przyglądał w parlamencie prezes NBP, Leszek Balcerowicz, oskarżany przez część klasy politycznej o doprowadzenie do wzrostu bezrobocia.

RPP, która od początków 2001 roku obniżyła główną stopę rynkową o połowę do 9,5 procent argumentuje, że kolejne redukcje stóp mogą doprowadzić do wzrostu inflacji i deficytu na rachunku obrotów bieżących.

Rada opiera się też naciskom rządu, który chciałby, by NBP przedsięwziął środki mające na celu osłabienie złotego. RPP sądzi, że od systemu wolnego kształtowania się kursu naszej waluty, który został wprowadzony dwa lata temu, nie ma odwrotu.

Gorąca debata na linii rząd-NBP doskonale ilustruje problemy, z jakimi borykają się również pozostali kandydaci do Unii Europejskiej z regionu, tacy jak Czechy czy Węgry. Tam również umocnienie się lokalnych walut wytworzyło ogromną presję na gospodarkę.

Zmiany w ustawie o NBP, które wkrótce prawdopodobnie trafią do komisji finansów, nie muszą być ostatnimi poprawkami zmierzającymi do ograniczenia roli banku centralnego.

EFEKT KULI ŚNIEŻNEJ

Jednym z obszarów jej zmniejszania mogłoby być wprowadzenie zmian, które doprowadziłyby do tego że przy ustalaniu polityki kursowej to właśnie rząd miałby decydujący w tej sprawie głos.

"Nie możemy wykluczyć żadnej możliwości" - powiedział rzecznik SLD.

Prezydent Aleksander Kwaśniewski oświadczył już wcześniej, że będzie sprzeciwiał się atakom na niezależność banku centralnego.

Nie wygląda jednak na to, by chciał ryzykować odrzucenie swego weta - raczej woli zapewne zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie, czy zmiany są zgodne z ustawą zasadniczą.

Do dyskusji między rządem a RPP swoją opinię dorzucił dziś Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który oświadczył (na łamach Rzeczpospolitej), że interwencje na rynku walutowym nie są odpowiedzią na mix składający się z twardej polityki monetarnej i luźnej fiskalnej.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))