Na Zachodzie bluźniercze reklamy stosuje się od wielu lat. Ale i tak są protesty.
Najgłośniejszym przykładem wykorzystania motywów religijnych w reklamie jest billboard włoskiej firmy odzieżowej Benetton z 1992 r. Kreacja Oliviera Toscaniego, przedstawiająca całujących się księdza i zakonnicę, została zakazana w Italii. Plakat nie miał też szczęścia w Polsce — w Warszawie wisiał 24 dni, w Katowicach zaledwie trzy godziny.
Z kolei we Francji protesty katolików wywołały reklamy dżinsów marki Marithe & Francois Girbaud. Nawiązują one do „Ostatniej wieczerzy” Leonarda da Vinci. Tyle że zamiast apostołów na bannerach były atrakcyjne modelki. Nawet Jezus był kobietą i obejmował jedynego na plakacie mężczyznę — półnagiego. W 2005 r. sąd uznał, że billboard stanowi przykład „agresywnego i zbędnego wtargnięcia w przestrzeń wiary”. Nakazał usunięcie w trzy dni wszystkich plakatów z miejsc publicznych.
O pornografię ocierają się „religijne” kampanie koncernu Sisley, oferującego odzież i kosmetyki z najwyższej półki. Jedna z reklam ukazuje kobietę z rozchylonymi ustami trzymającymi krzyż, w innej modelka rozbiera się przed portretem biskupa.
Z kolei na Litwie tamtejsze piwo Kalnapilis reklamował Chrystus Frasobliwy ze słuchawkami na uszach. Na początku stycznia 2006 r. podobizna Jezusa zniknęła z plakatu. Powodem był apel hierarchów kościelnych o bojkot marki.
Symbolika religijna często pojawia się w kampaniach społecznych. W reklamie amerykańskiej organizacji United Church of Christ, promującej tolerancję i wolność obyczajową, bohaterowie, m.in. przedstawiciele mniejszości i przypuszczalnie para homoseksualistów, zostali sfilmowani w pobliżu kościoła. Po protestach środowisk protestanckich i katolickich stacje CBS i NBC wycofały kontrowersyjny spot.
Za bluźnierczą i świętokradczą część chrześcijan uznała też kampanię z „ukrzyżowanym” kurczakiem. Zorganizowała ją w ub.r. PETA (People for the Ethical Treatment of Animals), stowarzyszenie broniące praw zwierząt i propagujące wegetarianizm.