Serwery z lotniska poleciały na złom

Kamil Kosiński
opublikowano: 23-03-2011, 00:00

Czy można kupić droższe serwery i zaoszczędzić? Można. Dzięki wirtualizacji.

Wirtualizacja obniżyła

koszt modernizacji

infrastruktury

o 30 proc.

Czy można kupić droższe serwery i zaoszczędzić? Można. Dzięki wirtualizacji.

W 2010 r. katowickie lotnisko obsłużyło 2,4 mln pasażerów. Serwerownię Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego (GTL), spółki administrującej lotniskiem, stanowiło 15 jednoprocesorowych serwerów. Dwa pochodziły z 2001 r., a więc jak na sprzęt IT były dość leciwe.

— Nie odpowiadały za kluczowe obszary działalności, więc gdyby nawet uległy awarii, to firma by nie ucierpiała — mówi Łukasz Góralczyk, administrator sieci i systemów komputerowych GTL.

Podstawą środowiska informatycznego był system operacyjny Windows Server 2003 R2 Microsoftu.

— Jego era powoli się kończy. Niedługo producent przestanie go wspierać — mówi Łukasz Góralczyk.

W związku z rosnącymi potrzebami biznesowymi, firma postanowiła gruntownie zmodernizować swoje środowisko informatyczne, wprowadzając do niego system Windows Server 2008 R2, a więc dostępny tylko w wersji 64-bitowej. Miał posłużyć do obsługi wykorzystywanego już oprogramowania do pracy grupowej, poczty elektronicznej, antywirusowego i aplikacji kadrowo-płacowej. Firma przymierzała się też do uruchomienia nowej aplikacji finansowo-księgowej oraz usprawniających korespondencję e-mailową, m.in. poprzez obsługę urządzeń marki Blackberry. W sumie potrzebowała ośmiu nowych serwerów z licencjami na nowy system operacyjny dla każdego. Procesory w używanych maszynach nie były bowiem dostosowane do pracy z 64-bitowym systemem operacyjnym.

GTL nie kupiło jednak ośmiu jednoprocesorowych serwerów. Zaopatrzyło się w dwie droższe dwuprocesorowe maszyny Della i licencje na 64-bitowy system operacyjny Windows 2008 Server R2 w wersji Enterprise. Każda taka licencja pozwala na uruchomienie czterech serwerów wirtualnych, łącznie więc ośmiu, czyli tylu, ile GTL musiałoby kupić, pozostając przy zasadzie: jedna aplikacja — jeden serwer fizyczny.

Drożej znaczy taniej

Wdrożenie środowiska wirtualnego w GTL przeprowadzono jesienią 2010 r. Na dwóch połączonych w klaster serwerach dwuprocesorowych pracują od tego czasu systemy operacyjne z oprogramowaniem wirtualizacyjnym Hyper-V, produkowanym przez Microsoft. Współpracujące z nimi aplikacje i ich dane znajdują się na macierzy dyskowej Della, kupionej wraz serwerami. Wcześniej na lotnisku nie było takiego urządzenia, wszystkie dane przechowywano na dyskach serwerów.

— Środowiska wirtualne lepiej funkcjonują, gdy dane i aplikacje znajdują się na macierzach. A mimo zakupu macierzy, droższych serwerów i systemów operacyjnych łączne koszty inwestycji okazały się o 30 proc. niższe od tych, jakie byśmy ponieśli, kupując dla każdej aplikacji z osobna jednoprocesorowe serwery z tańszym systemem operacyjnym — informuje Łukasz Góralczyk.

Dodaje, że uwzględniający wirtualizację klaster jest też bardziej niezawodny od pojedynczych serwerów. Awaria jednego z dwóch pracujących w klastrze serwerów nie powoduje bowiem unieruchomienia aplikacji, jak stałoby się w przypadku instalowania na pojedynczym, prostszym i tańszym serwerze jednej aplikacji. Zaznacza, że firmy nie interesowało mniejsze zużycie energii elektrycznej, co często jest argumentem na rzecz wirtualizacji.

— Jak się ma setki serwerów, to się można bawić w wyliczanie takich oszczędności. Ale nie przy takiej liczbie maszyn, jaka jest u nas — wyjaśnia Łukasz Góralczyk.

Bezpiecznie i elastycznie

Andrzej Kontkiewicz, regionalny menedżer produkującej oprogramowanie wirtualizacyjne firmy VMware, zwraca uwagę, że takie podejście do wirtualizacji jak na katowickim lotnisku jest charakterystyczne dla małych i średnich przedsiębiorstw.

— Raczej nie dysponują rozbudowanymi działami IT, więc awaria fizycznych serwerów to dla nich realne zagrożenie. Jeśli mała firma może zwirtualizować serwery, to znacznie ograniczy wydatki na infrastrukturę i zwiększy bezpieczeństwo. Odzyskanie danych po awarii stanie się kwestią minut — mówi Andrzej Kontkiewicz.

— Uruchomienie wirtualnego serwera może mieć zastosowanie, gdy np. firma otrzymuje czasowe zlecenie na obsługę większego projektu, wymagającego dodatkowej przestrzeni dyskowej. Przy wykorzystaniu bezpłatnego oprogramowania do wirtualizacji może uniknąć dodatkowych kosztów. Takie oprogramowanie jest wystarczające dla mniejszych firm i pozwala uruchomić w razie potrzeby na maszynie fizycznej serwery wirtualne do realizacji takiego zlecenia — dodaje Artur Cyganek, dyrektor zarządzający na Polskę firmy Citrix Systems, specjalizującej się w technologiach wirtualizacyjnych.

komentarz partnera sekcji

Korzyści także dla mniejszych

Stanisław Leszczyński

EMC Polska

Wirtualizacja zasobów informatycznych jest zwykle kojarzona z dużymi firmami eksploatującymi dziesiątki lub nawet setki serwerów. To o tyle prawda, że im większe przedsiębiorstwo i bardziej złożone środowisko informatyczne, tym większe korzyści może uzyskać. Wirtualizacja pozwala obniżyć koszty zakupu i utrzymania sprzętu, zużycie prądu, a przede wszystkim koszty administracji i zarządzania infrastrukturą informatyczną.

Jednak korzyści finansowe, przede wszystkim dzięki wirtualizacji systemów back-office, mogą odnieść także mniejsze firmy, choć w ich przypadku wyniki będą mniej spektakularne. Najmniejsza znana mi firma, która z powodzeniem zastosowała serwery wirtualne, zatrudnia zaledwie cztery osoby. Korzysta z kilku aplikacji biznesowych, które pracują pod kontrolą różnych systemów operacyjnych i nie wszystkie są używane jednocześnie.

Ten przykład pokazuje, że większe znaczenie od wielkości firmy ma sposób zorganizowania jej infrastruktury informatycznej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu