Opłaty za serwis aplikacji do bankowości internetowej są znacznie mniejsze niż w przypadku głównych systemów transakcyjnych. Przynoszą więc firmom świadczącym tego typu usługi znacznie niższe dochody.
Na rynku głównych systemów transakcyjnych dla sektora finansowego polscy producenci oprogramowania nie odnoszą wielkich sukcesów.
Firmy informatyczne nie ujawniają, ile zarabiają na obsłudze serwisowej oprogramowania do e-bankingu.
— Opłaty serwisowe są proporcjonalne do wartości sprzedanych licencji. Relacja wartości serwisu do wartości licencji jest taka sama zarówno w przypadku głównego systemu transakcyjnego jak i systemu bankowości internetowej. Ponieważ jednak główne systemy transakcyjne są droższe od tych do obsługi e-bankingu, to i liczone w wartościach bezwzględnych przychody z ich serwisu są wyższe od tych z serwisu aplikacji do obsługi klientów internetowych — wyjaśnia Marek Panek, dyrektor marketingu i sprzedaży w spółce Comp Rzeszów.
W oba rodzaje systemów trzeba przy tym ingerować tak samo często. Zmiany w systemach transakcyjnych pociągają bowiem za sobą konieczność zmian w systemach do bankowości internetowej.
— Pojawiają się nowe platformy sprzętowe i produkty. System wdrożony dzisiaj jest więc dobry tylko na dzisiaj — twierdzi Jarosław Jerke, dyrektor centrum kompetencyjnego bankowości elektronicznej Computerlandu.
Samo reagowanie na ewentualne awarie może przy tym bardziej obciążać dostawcę aplikacji do e-bnkingu niż dostawcę głównego systemu transakcyjnego.
— W bankowości internetowej wymagany jest dostęp do serwisu przez 24 godziny na dobę. Tymczasem główne systemy bankowe są często o określonej godzinie wyłączane i niedostępne dla klientów — dodaje Marek Panek.
