Krajowy rynek wymiany walut online osiągnie w tym roku dwukrotnie wyższe obroty niż w 2012 r., a już wtedy było to ponad 10 mld zł (z usług e-kantorów korzystało ok. 400 tys. klientów). Ale dla drobnych przedsiębiorców, którzy właśnie odkryli ten rynek, raczej nie ma tu już miejsca. Sami przedstawiciele branży szacują, że sektor z blisko 40 graczami wydaje się być już nasycony; coraz rzadziej mówią o powstawaniu nowych e-kantorów, spodziewają się natomiast postępującej konsolidacji i wchodzenia na ich teren banków. Już przy obecnym układzie sił widać dominację: we wrześniu 2013 r. doszło do połączenia serwisów Internetowykantor.pl i Walutomat.pl, zawiązano spółkę Currency One, która ma 53 proc. udziałów w polskim rynku wymiany walut. Kolejne 38 proc. należy do Cinkciarz.pl, reszta (9 proc.) podzielona jest między 35 mniejszych serwisów, jak np. Monero, Walutaexpress.pl, Inkantor. pl, Liderwalut.pl, Wymieniajtaniej.pl czy Top.FX.pl. Usługę internetowej wymiany walut uruchomił też Alior Bank, a z ofertą dla małych i średnich firm dodatkowo próbuje się przebijać Akcenta, instytucja płatnicza obsługująca transakcje walutowe.
Kumulacja rynkowych sił
— Tylko kilka z ok. 40 e-kantorów i serwisów bezpośredniej wymiany walut pomiędzy użytkownikami skupia większość obrotów na rynku. Pozostałe mają obroty wielokrotnie mniejsze od największych graczy i trudno im się przebić, nawet z dobrą ofertą. Wymaga to sporych inwestycji w promocję usługi, na zwrot z której trzeba czekać w tej branży bardzo długo ze względu na niewielką marżę. Tylko podmioty osiągające odpowiednią skalę mają szansę funkcjonować bezproblemowo. Taka sytuacja w perspektywie 2-3 lat doprowadzi do konsolidacji, której scenariusz może zrealizować się poprzez połączenia czy przejęcia kapitałowe — twierdzi Paweł Kyć, dyrektor marketingu w Internetowykantor.pl.
Los zdaje się być dziś dość łaskawy dla największych podmiotów, wśród mniejszych panuje rotacja.
— Część z małych serwisów powstała niedawno, kilka zamknęło się w minionym roku, za przyczynę podając brak perspektyw rozwoju. Te są bardzo obiecujące, ale dla graczy, którzy osiągnęli odpowiednią skalę obrotów, ponieważ tylko wtedy mogą finansować działania akwizycyjne z niewielkiej marży jednostkowej. My zdecydowaliśmy się na połączenie, widząc w tym szansę na zbudowanie synergii finansowej. Cenna była także wymiana know-how dwóch serwisów działających na podstawie różnych modeli biznesowych (Internetowykantor.pl to e-kantor, Walutomat.pl to serwis wymiany walut bezpośrednio między użytkownikami, peer to peer) oraz wzmocnienie siły zespołów w tworzeniu nowych rozwiązań — tłumaczy Dagmara Malinowska, menedżer ds. marketingu w Walutomat.pl. Nowy trend nie stanowi zaskoczenia także dla mniejszych firm z sektora.
— Rynek wymiany walut online w Polsce powoli zaczyna się konsolidować, słabsze kantory przestają się rozwijać, a niektóre nawet wycofują się z rynku, co jeszcze bardziej sprzyja rozwojowi tych największych. Sama działalność kantorów online znalazła już swoje miejsce na polskim rynku walutowym i bardzo skutecznie łagodzi dysproporcje cen walut, zarówno w kantorach stacjonarnych, jak i w bankach. Dzisiaj trudno jest przewidzieć, jaki los czeka je w najbliższej przyszłości, bo to nie zależy tylko od samych kantorów, ale przede wszystkim od banków. Mimo wszystko to one dyktują warunki, kantory jedynie wypełniają luki, które banki im pozostawiły — zauważa Wiesław Biegański, właściciel kantoru Monero.
Bank chce konkurować
Na razie tylko jeden bank zdecydował się na uruchomienie usługi internetowej wymiany walut, ale przedstawiciele branży spodziewają się, że w ślad Alior Banku mogą w przyszłości pójść również kolejne. Dlaczego jest atrakcyjny?
— Rynek wymiany walut w Polsce wciąż rośnie w dynamicznym tempie — na podstawie ostatnich danych publikowanych przez Narodowy Bank Polski, wzrost ten można szacować na 17 proc. rocznie. Jednocześnie coraz większa część obrotu jest przenoszona do kanałów elektronicznych, w tym platform oferowanych przez banki, oraz kantorów internetowych. Wdrożenie kantoru internetowego przez Alior Bank miało na celu dotarcie do tej grupy klientów, którzy wymianę walut traktują jako odrębną, samodzielną usługę i którzy chcieliby ją realizować bez konieczności otwierania rachunków w bankach — wyjaśnia Tomasz Wróblewski, dyrektor Departamentu Zarządzania Ryzykiem Finansowym w Alior Banku.
Zdaniem Pawła Kycia, celem mogła być również akwizycja klientów banków konkurencyjnych.
— To umożliwia oparcie przychodowej strony biznesplanu na crossellingu dodatkowych produktów dla nowo pozyskanych klientów. Uruchomienie takich projektów w bankach, które mają duży portfel kredytów walutowych i zarabiają na wymianie walut po „tłustych” kursach z tabeli, raczej nie jest możliwe ze względu na utratę bieżących przychodów — mówi przedstawiciel Internetowykantor.pl.
Cel: mniejsi przedsiębiorcy
Intratnym zabiegiem może się też okazać postawienie na usługi dla przedsiębiorstw.
— Obserwując rozwój kantorów internetowych w Polsce, uważam, że okres największego wzrostu mają one już za sobą i że grupa klientów, którzy poszukują takichusług została już w większości zagospodarowana. Kolejnym etapem rozwoju tego rynku powinna być konsolidacja obrotów wśród kilku największych podmiotów, a następnie próba dotarcia do segmentu średnich i większych przedsiębiorstw. Ten ostatni krok będzie jednak ciężko osiągnąć kantorom niebankowym bez rozwiązania problemu bezpieczeństwa i szybkości rozliczania transakcji o wysokich kwotach — prognozuje Tomasz Wróblewski.
W kierunku usług dla biznesu idzie np. Akcenta, międzynarodowa instytucja płatnicza, obecna również w Polsce, oferująca obsługę transakcji walutowych dla firm.
— O ile e-kantory są przeznaczone głównie dla osób indywidualnych, o tyle Akcenta weszła w niszę, jaką jest obsługafirm, także z sektora MSP — wyjaśnia Radosław Jarema, dyrektor zarządzający Akcenty w Polsce.
Właściciele innych kantorów mają jednak odmienne zdanie, jeśli chodzi o podział tego rynku. Sami również celują w segment małych i średnich przedsiębiorstw. Dla przykładu: firmy łącznie stanowią już 15 proc. klientów serwisów Internetowykantor.pl i Walutomat.pl.
(dane serwisów Internetowykantor.pl, Walutomat.pl)
kredytobiorcy — ok. 30 proc. klientów kantorów internetowych
przedsiębiorcy — mikrofirmy oraz MSP; poszukujący źródła taniej waluty na sfinansowanie importu lub dobrych kursów do wymiany pieniędzy pozyskanych ze sprzedaży towarów i usług kontrahentom zagranicznym; ok. 15 proc.
zarabiający w walucie — emigranci przysyłający pieniądze do Polski oraz osoby zarabiające w walucie obcej w Polsce. Coraz większy segment klientów — ok. 15 proc.
wyjeżdżający za granicę w celach turystycznych — osoby wymieniające jednorazowo kwoty nieprzekraczające kilku tysięcy jednostek. Segment, który będzie się rozwijał wraz z upowszechnieniem się turystyki indywidualnej poza ofertami zorganizowanymi typu all inclusive.
E-kantory: jutro, dziś i wczoraj
RAFAŁ ŁYCZEK
dyrektor zarządzający, Inkantor.pl
Obecna sytuacja. Łącznie od 2009 r. działalność w tej branży rozpoczęło ponad 30 podmiotów, kilka z nich już zakończyło funkcjonowanie, co pewien czas powstają nowe. Patrząc na jakość niektórych serwisów internetowych, ilość ofert itp., trudno oprzeć się wrażeniu, że funkcjonowanie części kantorów jest iluzją. Wydaje się zatem, że zdecydowana większość udziału w rynku skoncentrowana jest w rękach 7-8 graczy.
Zmiany na rynku. W maju br. nastąpiła fuzja dwóch największych firm w branży, ale również dwóch modeli biznesowych: klasycznego kantoru internetowego (Internetowy Kantor) i platformy wymiany społecznościowej (Walutomat). Świadczyć to może o rosnących kosztach pozyskania nowych klientów ze strony tych podmiotów. Z punktu widzenia użytkownika połączenie obu serwisów nie przełożyło się jeszcze na dodatkowe korzyści, np. korzystniejsze kursy wymiany.
Przyszłość rynku. Kluczową kwestią dla branży wymiany walut on-line w Polsce jest przyszłość walutowych kredytów hipotecznych. Po wydarzeniach na Węgrzech, w Hiszpanii, a szczególnie po wyroku sądu w Chorwacji, w naszym kraju również odezwały się głosy za przewalutowaniem kredytów na złotówki po kursie z dnia zawarcia umowy. Takie rozwiązanie zmiotłoby wręcz branżę wymiany walut on-line i spowodowało ogromne zmiany na rynku bankowym. Utrzymanie obecnej sytuacji – w perspektywie podwyższenia Liboru w kolejnych latach – może przyczynić się do zwiększenia przychodów kantorów on-line. Jeszcze wyższe raty kredytowe mogą zmusić nawet najbardziej leniwych kredytobiorców hipotecznych do oszczędzania, czyli korzystania z wymiany walut w sieci.
W kontrze do stacjonarnych kantorów
JAKUB MAKURAT
prezes, Liderwalut.pl
Rynek rośnie i będzie rósł, bo do tej pory wciąż 90 proc. obrotu walutą odbywa się w kantorach stacjonarnych, a nie internetowych. Ale biorąc pod uwagę tendencje ogólnoświatowe, w ciągu następnych trzech lat proces wypierania gotówki pieniądzem w sferze elektronicznej powinien przyspieszyć.
Obecnie na krajowym rynku funkcjonuje kilka czołowych firm, choć są też takie, które jedynie poszerzają dystrybucję stacjonarnej wymiany walut poprzez stronę internetową. Jednak najlepsze perspektywy mają przed sobą ci, którzy działalność online traktują jako odrębny biznes.