Wszystko za sprawą impasu w negocjacjach budżetowych, który przyćmił spadek w zasiłkach dla bezrobotnych oraz wzrost sprzedaży detalicznej.
Indeks S&P 500 zakończył dzień spadkiem o 0,6 proc., Nasdaq 0,7 proc., a Dow Jones 0,6 proc.
Akcje zaczęły tracić na wartości po tym jak republikański przewodniczący Izby Reprezentantów USA John Boehner zarzucił administracji Baracka Obamy, że demonstrując powściągliwość w kwestii redukcji wydatków budżetowych, wydaje się chcieć "spowolnienia gospodarki aż do klifu fiskalnego".
Impas w negocjacjach budżetowych, które mają uchronić USA przez tzw. klifem fiskalnym sprawił, że od 6 listopada indeks S&P 500 stracił 5,3 proc. zanim ostatecznie się odbił i wymazał straty.
- Mamy dobre dane gospodarcze, jednak ludzie ciągle są niespokojni z powodu trwających negocjacji w Waszyngtonie. Dopóki nie zobaczymy konkretów, będziemy świadkami wahań na rynku – powiedział w rozmowie z Bloombergiem Peter Jankovskis z Oakbrook Investments LLC.
Podczas czwartkowej sesji w ślad za spadkami surowców traciły m.in. akcje Newmont Mining i Mosaic. Staniało również złoto i ropa.
