Sesję urozmaiciły ostre wypowiedzi polityków
Jeszcze nie tak dawno rodzimy rynek akcji charakteryzowały bardzo częste zmiany nastrojów. Przejawiały się one w tym, że indeksy giełdowe jednego dnia potrafiły wykonać znaczny skok do góry, by na następnej sesji równie dynamicznie stracić na wartości. Gracze giełdowi podejmując decyzje inwestycyjne kierowali się głównie emocjami. Wygląda na to, że wczoraj zostały one przez nich pozostawione w domu. Notowania przebiegały w spokojnej, żeby nie powiedzieć sennej, atmosferze.
W CZWARTEK nie dało się zauważyć specjalnego dążenia inwestorów do kupowania notowanych na GPW papierów. Strona podażowa też nie imponowała specjalnie swoją aktywnością. W tej sytuacji wszystkie indeksy giełdowe pozostały praktycznie nieruchome. Takie podejście uczestników rynku do sprawy inwestowania na GPW znalazło swoje odzwierciedlenie w poziomie zanotowanych obrotów na parkiecie. Podczas fixingowej części sesji, wyniosły one na wszystkich rynkach łącznie 65,8 mln zł, co oznacza ich spadek w porównaniu ze środą o około 3 mln zł. Analizując ten element oceny rynku można stwierdzić, że pozostali na nim jedynie najbardziej zagorzali fanatycy rodzimego parkietu.
ZE ŚPIĄCZKI inwestorów nie zdołały wyprowadzić nawet pesymistyczne prognozy dotyczące podstawowych parametrów ekonomicznych naszej gospodarki na koniec 1999 roku, których źródłem były opracowania Rządowego Centrum Studiów Strategicznych. Oceny tego ośrodka różnią się znacznie od pozostałych. Najwyraźniej inwestorzy nie dowierzają im. Wydaje się, że nie bez racji. W przeszłości zdarzało się bowiem, że szacunki RCSS kilkakrotnie mijały się z prawdą. Na rynku można spotkać się za to z opinią, że prognozy tej agendy mają charakter bardziej polityczny, niż oddający rzeczywisty stan kondycji polskiej gospodarki.
ZAHACZAJĄC o temat związany ze sferą władzy, Jerzy Kropiwnicki, szef Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, znalazł się wczoraj w ogniu ostrej krytyki ze strony Leszka Balcerowicza (ministra finansów) oraz Hanny Gronkiewicz-Waltz (prezesa banku centralnego). Jak więc jasno widać, wspomniane prognozy RCSS mogą stać się przyczyną kolejnych spięć w ramach rządzącej koalicji. Taka sytuacja nie służy inwestorom giełdowym. Zresztą zdążyła już na to zwrócić uwagę zagranica, która jest czuła na tym punkcie. Merrill Lynch w ostatnim raporcie, który dotyczył między innymi oceny Polski, Czech i Węgier, wskazuje, że nasza scena polityczna i wewnętrzne spory w ugrupowaniach sprawujących władzę, wzbudzają bardzo duże zaniepokojenie.