ShareIt, czyli podziel się, a sąsiad pomoże

Dominika Masajło
15-03-2017, 22:00

POMYSŁ NA BIZNES: Polacy pracują nad projektem, który ułatwi klientom szybsze znalezienie w swojej okolicy tego, czego aktualnie potrzebują

Pomysłodawcy produktu — bracia Tomasz i Bartłomiej Iwanowiczowie — zainspirowani ideą współdzielenia chcą sprawić, aby przy użyciu ich technologii osoby mieszkające w sąsiedztwie w prosty sposób mogły dzielić się swoimi zasobami, np. przedmiotami, wolnym czasem czy umiejętnościami. Wszystko za sprawą systemu geolokalizacji, który umożliwia łatwy dostęp do ogłoszeń w czasie rzeczywistym i z najbliższej okolicy. Najprościej mówiąc — będzie można z nich skorzystać tu i teraz. Wszystko za sprawą stworzonej przez braci aplikacji ShareIt.

Zobacz więcej

UDOSTĘPNIJ I SKORZYSTAJ: Bartłomiej i Tomasz Iwanowiczowie stworzyli aplikację, dzięki której osoby mieszkające w sąsiedztwie będą mogły w prosty sposób dzielić się przedmiotami, wolnym czasem czy umiejętnościami. Marek Wiśniewski

Jak to działa?

ShareIt ma służyć do zamieszczania ogłoszeń lub korzystania z już opublikowanych ofert, które będą pogrupowane w trzech kategoriach — „przedmioty codziennego użytku”, „drobne usługi” oraz „czas wolny”. W pierwszej grupie klienci mogą wyszukać przedmioty, które potrzebują do wykonania pewnych czynności, np. wiertarkę do wywiercenia dziury w ścianie. W drugiej znajdziemy oferty usług, których nie potrafimy lub nie mamy czasu wykonać, np. wyprowadzenie psa na spacer czy pomalowanie przedpokoju. Natomiast kategoria „czas wolny” ułatwi nawiązanie nowych znajomości z osobami z najbliżej okolicy poprzez np. zaoferowanie wyjścia na koncert lub na kawę. Aby znaleźć poszukiwany przedmiot, należy wybrać odpowiedni moduł, a następnie aplikacja przeszuka całą bazę i zaproponuje pozycje z najbliższej okolicy. Warto zaznaczyć, że wybranie i kliknięcie na dane ogłoszenie nie oznacza automatycznie, że osoba je oferująca jest zobowiązana do realizacji zamówienia.

— Musi nastąpić wzajemna akceptacja ze strony usługodawcy i usługobiorcy. Trochę podobnie, jak w znanym serwisie randkowym Tinder, gdzie przegląda się profile i decyduje, czy kandydat nam odpowiada, czy też nie. Pomoże to wzbudzić zaufanie między dwojgiem ludzi. Każda oferta jest dokładnie opisana, zawiera także numer telefonu i adres e-mail niezbędne do skontaktowania się z usługodawcą — wyjaśnia Bartłomiej Iwanowicz. W budowaniu wiarygodności kontrahentów ma pomóc system ocen.

Analogicznie jak jest to na popularnym serwisie sprzedażowym Allegro. Twórcy aplikacji zapewniają, że jej instalacja będzie darmowa. Dodają też, że nie zamierzają pobierać prowizji od wykonanych transakcji. Na czym więc chcą zarabiać?

— Planujemy zarabiać na reklamach — przy czym wiadomo, że będą one przynosić zyski tylko wtedy, kiedy aplikacja będzie miała odpowiednią liczbę użytkowników. Mamy nadzieję, że to, że aplikacja jest bezpłatna, jak i brak pośrednictwa w rozliczeniach posłuży w rozbudowie społeczności, która w przyszłości może stać się atrakcyjną bazą dla reklamodawców. Możliwe, że jako drugi krok zastosujemy tzw. model freemium — dla darmowych kont będą widoczne spoty reklamowe, zaś dla kont premium — nie — mówi Tomasz Iwanowicz.

Do dwóch razy sztuka

„Wygrywa tylko ten, kto ma jasno określony cel i nieodparte pragnienie, aby go osiągnąć”, pisał Napoleon Hill, autor bestsellerowego dzieła „Myśl i bogać się” (ang. „Think and Grow rich”). Wydaje się, że twórcy ShareIt kierują się podobną zasadą. Po pierwszej nieudanej kampanii crowdfundingowej, w trakcie której zebrali zaledwie 0,5 proc. zakładanego celu, nie składają broni — wręcz przeciwnie, ponownie ruszą z kolejną zbiórką pieniędzy. Tym razem, jak twierdzą, poprawią niektóre błędy marketingowe i zamierzają ze zdwojoną siłą pojawić się na międzynarodowym portalu crowdfundingowym — Indiegogo. Twórcy ShareIt nie ukrywają, że do stworzenia kompletnego produktu potrzebują finansowania z zewnątrz, bo realizacja dalszych etapów projektu przekracza ich prywatne możliwości finansowe. Do tej pory m.in. opracowali wymagania funkcjonalne aplikacji, skonsultowali się z profesjonalnymi deweloperami. Stworzyli wizualizację aplikacji, a także zakupili domeny, na których powstały tzw. landing pages, czyli strony internetowe poświęcone ShareIt.

Na swoim fanpejdżu bracia motywują siebie i sympatyków projektu historiami innych Polaków, których innowacyjne pomysły, mimo chłodnego przyjęcia w Polsce, zostały docenione poza granicami kraju.

— Obecnie skupiamy się na promowaniu ShareIt i na budowaniu społeczności. Uważamy, że produkt ma potencjał i znajdzie zastosowanie w życiu każdej zabieganej osoby. Nasz podstawowy cel na najbliższe miesiące to pozyskanie finansowania i uruchomienie aplikacji. Zbudowaliśmy wiele kanałów, za pośrednictwem których docieramy z naszym przekazem do szerszej publiczności. Wierzymy, że to wszystko pozwoli dostrzec i docenić atrakcyjny i nowoczesny wygląd, prostotę użytkowania i bardzo szerokie spektrum zastosowań naszej aplikacji. Niestety, nie jest możliwe stworzenie wersji demo, ponieważ musieliśmy przygotować produkt, który już jest kompletny — dodaje Bartłomiej Iwanowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / ShareIt, czyli podziel się, a sąsiad pomoże