Shell i BM Reflex — zderzenie konceptów

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2015-04-21 00:00

Podczas gdy koncern kończy przebudowę bezobsługowych stacji po Neste, polscy dystrybutorzy z zapałem je rozwijają. Kto ma nosa?

Czy tankujący kierowca musi przy okazji zjeść hot-doga? Shell uważa, że musi. I finiszuje z przekształcaniem stacji bezobsługowych, przejętych pod koniec 2012 r. od koncernu Neste Oil, w placówki z obsługą i sklepem.

— W ciągu kilku tygodni ostatnie stacje bezobsługowe znikną i zostaną zastąpione placówkami z obsługą — usłyszeliśmy od konsultanta Shella, zajmującego się obsługą klientów byłych stacji Neste Oil.

Przebudowa niewypału

Kiedy w 2012 r. fiński koncern Neste Oil postanowił sprzedać polski biznes stacji bezobsługowych, otwarcie mówił o porażce konceptu: o tym, że polski klient lubi jednak kupić przy tankowaniu kawę, a także zamienić z obsługą kilka słów. Shell, który przejął od Finów sieć stacji, był podobnego zdania. Od samego początku zapowiadał, że będzie przerabiać stacje na obsługowe. 28 z nich, pokrywających się z jego dotychczasowymi placówkami, sprzedał firmie BM Reflex. Pozostałe, czyli ponad 60, zamierzał przekształcić.

— Proces miał się zakończyć w zeszłym roku, ale opóźniały nas m.in. negocjacje z właścicielami nieruchomości — tłumaczy nam osoba zbliżona do zarządu Shell. Sam Shell nie odpowiedział wczoraj na nasze pytania. Kwota, za którą kupił sieć Neste Oil, nie została dotychczas ujawniona.

Da się, bo tanio

O tym, że klient nie musi przy tankowaniu kupować jeszcze hot-doga, przekonany jest natomiast menedżment firmy BM Reflex, która ma w portfelu 29 stacji bezobsługowych (28 kupionych od Shella, i jedną, którą zbudowała sama). Sieć funkcjonuje pod szyldem eMILA i, jak zapewniają jej przedstawiciele, ma się dobrze.

— Koncept samoobsługowy sprawdza się na polskim rynku. Klienci są zainteresowani szybkim, sprawnym i tańszym tankowaniem. I nie zawsze chcą przy okazji kupić jeszcze kawę czy coś do jedzenia — uważa Jarosław Sidorczuk, dyrektor sieci eMILA. BM Reflex stawia na stacje głównie w dużych miastach i zamierza mieć ich coraz więcej.

— Satysfakcjonują nas osiągane przez nie przychody. Do 2020 r. chcemy mieć już ok. 50 stacji samoobsługowych. Stawiamy na rozwój również poprzez przejęcia, np. stacji obsługowych, ze sklepem, które będziemy następnie przystosowywać do naszej koncepcji — dodaje Jarosław Sidorczuk.

Nasi rozmówcy z Shella przypuszczają, że rozwój sieci eMILA może być opłacalny m.in. dlatego, że BM Reflex zajmuje się od dawna hurtowym handlem paliwem. Dzięki temu jest w stanie uzyskiwać ceny zakupu lepsze niż niektóre koncerny. Potwierdza to Jarosław Sidorczuk.

— Jesteśmy w stanie kupować paliwa taniej niż firmy prowadzące wyłącznie działalność detaliczną, a także sprzedawać je o kilka groszy taniej, ze względu na niższe koszty prowadzenia stacji — tłumaczy Jarosław Sidorczuk.

Inni też wierzą

W potrzebę zakupu hot-doga nie wierzą też najwyraźniej w firmie OPN24, która ma już w portfelu 10 stacji bezobsługowych. Zlokalizowane są głównie we wschodniej części Polski (jedna jest w woj. łódzkim). Zarząd firmy nie odpowiedział na nasze pytania, ale na stronie internetowej zapowiedział otwarcie jeszcze dwóch stacji na wschodzie kraju. Warto przy tym zwrócić uwagę, że zasięg geograficzny sieci OPN24 jest komplementarny w stosunku do sieci BM Reflex.

A ta druga deklaruje zainteresowanie przejęciami. Sieć stacji samoobsługowych ma też w Polsce koncern Total. Działają pod szyldem AS24, ale skoncentrowane są na obsłudze TIR-ów.