Stołeczna firma ma w Polsce sklepy Maxi Moda z niemiecką odzieżą dla „puszystych” pań. Zerka też na panów oraz zagranicę.
B&B Moda Consulting, stołeczny dystrybutor odzieży, który od 2004 r. pod szyldem Maxi Moda tworzy sieć sklepów z ubraniami dla kobiet o dużych rozmiarach, zapowiada dynamiczny rozwój. Obecnie sieć ma 23 placówki, z czego 15 sprzedaje wyłącznie niemieckie ubrania Chalou, B. S. Casuals, Addizione i Biggi M, których dystrybutorem w Polsce jest B&B. Jednych i drugich będzie przybywać.
— Myślimy o podwojeniu liczby sklepów w ciągu dwóch lat, ale nie za wszelką cenę — mówi Anna Bombała, właścicielka B&B Moda Consulting.
W miastach wojewódzkich chce wraz z lokalnymi przedsiębiorcami otwierać duże lokale o powierzchni 100 mkw., w mniejszych — tylko 40.
— Zainteresowanie jest duże. Nie wykluczamy ekspansji zagranicznej — mówi Anna Bombała.
Pojawili się chętni do współpracy w Czechach, Słowenii i na Słowacji. W Polsce rynek nie jest jednak mały.
— 30 proc. kobiet w kraju ma nadwagę, 50 proc. nosi ubrania powyżej rozmiaru 42 — twierdzi Anna Bombała.
To nie koniec planów. Właścicielka B&B myśli o męskim odpowiedniku Maxi Mody.
Eksperci dobrze oceniają perspektywy biznesu dla „puszystych”.
— Producenci odzieży masowo szyją ubrania o standardowej numeracji, dlatego firma ma szansę powodzenia. Brakuje takiej ogólnopolskiej sieci — mówi Jerzy Garczyński, wiceprezes Polskiej Izby Odzieżowo-Tekstylnej.