Sieć umożliwia wyjście poza kraj

Krzysztof Buczek
opublikowano: 2003-01-22 00:00

Dotarcie na półki hipermarketu czy dyskontu z towarami pod marką sieci nie jest łatwe. Konkurencja jest duża, a przepisy nakładają na sklepy sieciowe ilościowe ograniczenia. Ustawa o nieuczciwej konkurencji ogranicza wielkość sprzedaży towarów pod marką własną do 20 proc. obrotu sklepu dyskontowego. Brak definicji marki własnej i dyskontu czynią ten przepis martwym, choć sprzedaż tej grupy produktów i tak w praktyce nie przekracza ustalonego limitu.

Towary z etykietą sieci są zwykle 30-40 proc. tańsze od ich markowych odpowiedników.

— Produkty własnej marki cieszą się dużą popularnością — głównie ze względu na niską cenę. Ich udział w naszych obrotach sięga 12 proc. Kupujemy dużo od naszych dostawców, ale i stawiamy im wysokie wymogi. Dotyczy to zwłaszcza ceny produktu, jakości czy np. możliwości logistycznych firmy — wyjaśnia Dominika Kosman, rzecznik sieci Ahold Polska.

Produkcja pod marką supermarketu może być też szansą na eksport dzięki aukcjom internetowym. Niektóre sieci (np. Tesco, Ahold) organizują cenowe licytacje wśród dostawców marki własnej, na podstawie których wybierają producentów towarów sprzedawanych w Europie Środkowej. Takie kontrakty zdobyli m.in. Herbapol i Pollena Ostrzeszów, dostawcy Aholda.

— Jest to rodzaj przetargu, który ma wyłonić najlepszego dostawcę konkretnego towaru. Dzięki uczestnictwu w aukcjach polscy wytwórcy mają okazję zmierzyć się z producentami z Czech, Słowacji i Węgier — mówi Kevin Doherty, prezes Tesco Polska.

Przed licytacją rozsyła się zainteresowanym specyfikację dotyczącą produktu. Firmy korzystają z bezpłatnego wsparcia supermarketu w przygotowaniu dokumentacji technicznej niezbędnej do udziału w aukcji oraz szkoleń. Aukcja trwa godzinę.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface