Sieci handlowe dogadują się

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2004-07-27 00:00

Hipermarkety poszły na ugodę: ich poddostawcy mogą legitymować się standardem BRC lub IFS. Niemcy nadal jednak nie uznają BRC.

Część sieci handlowych zrzeszonych w Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD) zadeklarowała wzajemną uznawalność systemów audytowo-certyfikujących: International Food Standard (IFS) i British Retail Consortium (BRC).

— Konsekwencją tej deklaracji jest wydany przez POHiD informator dla dostawców, z którymi współpracują firmy zrzeszone w POHiD. Ma on za zadanie ułatwić im współpracę z sieciami handlowymi, a także wejście na rynek europejski — mówi Andrzej Faliński, sekretarz generalny POHiD.

Sieci, które złożyły deklarację uznawalności, to Ahold Polska, Auchan Polska, Carrefour Polska, Geant Polska, Jeronimo Martins Dystrybucja, Metro Group, Nomi, OBI Centrala Systemowa, Selgros Polska, Schiever Polska oraz Tesco Polska. Akceptacja ta nie oznacza, że dostawcy, którzy posługują się innymi systemami audytowo-certyfikującymi, nie będą mogli współpracować z tymi sieciami.

Z pozostałymi firmami zrzeszonymi w POHiD trwają rozmowy.

Gąszcz standardów

Warto pamiętać, że z punktu widzenia prawa certyfikacja zgodnie z tymi standardami jest dobrowolna. Z punktu widzenia rynku może się jednak okazać konieczna. Nie jest przy tym ograniczona do relacji z międzynarodowymi sieciami — IFS czy BRC może wymagać indywidualny odbiorca. A ponieważ w tej sferze żadnych rozmów się nie prowadzi, rynek został podzielony na tych, którzy bezwzględnie wymagają tylko IFS i na tych, którzy preferują BRC, choć nie negują przy tym IFS. Ci pierwsi to Niemcy. Drudzy to... reszta świata.

Niemieckie wymogi

— Jeśli firma prowadzi eksport do Niemiec, na żądanie swego odbiorcy musi pokazać certyfikat IFS. Natomiast w przypadku eksportu do innych krajów — uznawane są oba standardy, choć bardziej popularny jest BRC. A wracając do sieci — nie możemy zapominać, że niektóre z nich ciągle wymagają własnych standardów, mniej wymagających standardów, odrzucając na razie BRC i IFS. Poza samymi sieciami działa też grupa firm — odbiorców (m.in. Danone czy Unilever), która także przeprowadza audyty wśród swoich dostawców zgodnie z własnymi standardami — mówi Jakub Domagalski kierownik ds. rozwoju w jednostce certyfikującej RWTÜV Polska.

Na bazie ISO i HACCP

W Polsce zainteresowanie standardami ciągle rośnie — coraz więcej firm zgłasza się do certyfikacji. Jak podaje Jakub Domagalski — o wiele bardziej popularny jest BRC.

— Wdrażających te standardy można z grubsza podzielić na trzy grupy. Pierwsza to przedsiębiorcy, u których doskonale działa HACCP i ISO 9001:2000. Takie podmioty niewiele potrzebują czasu, aby dostosować się do wymagań BRC czy IFS — zazwyczaj zajmuje im to kilka tygodni. Druga grupa to firmy o źle funkcjonujących systemach, które potrzebują wiele miesięcy, aby pomyślnie przejść audyt certyfikujący. Pozostają jeszcze podmioty bez tych systemów, które muszą podjąć wiele długotrwałych i kosztownych inwestycji, jakich wymaga przede wszystkim HACCP — wylicza Jakub Domagalski.