Sieci radiowe startują w Polsce

Zielke Mariusz, Siemieniec Tomasz
opublikowano: 2000-09-14 00:00

Sieci radiowe startują w Polsce

Bezprzewodowa transmisja danych rozwiązuje problem tzw. ostatniej mili

MOCNE WEJŚCIE: Jeśli Crowley Data Poland, której dyrektorem zarządzającym jest Sławomir Palczewski, będzie tak samo agresywnie rozwijać sprzedaż jak się obecnie promuje, to sukces ma praktycznie w kieszeni. fot. BS

W Polsce jest coraz więcej firm oferujących bezprzewodowe sieci dostępowe. Atutem tych firm jest gwarantowana szybkość przepływu danych i czas dotarcia do klienta z usługą. Wadą — wciąż wysokie ceny.

Po Formusie, który jako pierwszy w Polsce uruchomił radiowy dostęp do Internetu oraz usługi transmisji danych tym kanałem, na rynku dostępu radiowego pojawił się gracz z amerykańskim rodowodem — Crowley Data. W ciągu dwóch lat firma wybuduje ogólnopolską sieć dostępową Data Star kosztem 100 mln USD. Sieć ma objąć zasięgiem 90 proc. klientów biznesowych. Inwestycja ma pochłonąć 100 mln USD (około 440 mln zł).

Także nowozelandzki Connec-Tel, który w Polsce funkcjonuje jako ConexTel, czeka na stosowną koncesję. Według wciąż nie potwierdzonych informacji, po otrzymaniu stosownego dokumentu firmę ma przejąć giełdowy Atlantis. Podobnymi licencjami dysponują jeszcze Szeptel oraz TP SA. Firmy będą świadczyć usługi dostępu do Internetu, dzierżawę łączy, usługi sieciowe oraz transmisję danych. Staną się też klientami ogólnopolskich sieci szkieletowych, takich jak Polpak T należący do TP SA czy Pol34 (Tel-Energo).

Na ostatnią milę

— Radiolinie są ograniczone, jeśli chodzi o przepustowość oraz odległości od stacji abonenckich. Stąd muszą wykorzystywać istniejące sieci szkieletowe. Nie są więc dla operatorów sieci konkurencją, tylko klientami — mówi Michał Skolimowski, prezes zarządu Szeptela, który stosuje takie rozwiązania do połączeń sieci z punktem abonenckim.

Podstawowym ograniczeniem radiowej sieci dostępowej jest odległość. Nadajnik musi znajdować się 2,5-5 km od stacji abonenckiej. Dlatego usługi oferowane przez operatorów bezprzewodowych są drogie. O ile koszt samego dostępu do Internetu nie odbiega znacząco od oferty innych providerów, o tyle firmy zamierzające tworzyć rozległe sieci wirtualne oparte na tej technologii muszą liczyć się już z poważnym wydatkiem. Dzierżawa kanału o stałej przepustowości 2 Mb/s z Katowic do Gdańska w DataStar kosztuje blisko 49 tys. zł, w Formusie — 49,5 tys. zł.

Do niedawna jedynym graczem oferującym tego typu usługi był Formus. Od lipca jego konkurentem jest sieć DataStar. Jeszcze w tym roku powinni pojawić się kolejni gracze. To zaś może skutkować obniżeniem cen.

Dwa silne atuty

— Zarzuca się nam wysokie ceny, jednak mało który z operatorów gwarantuje taką przepustowość jak my. Radiowa transmisja danych i dostęp tą drogą do Internetu powinna tanieć w miarę rozwoju rynku i napływu klientów — twierdzi Janusz Sznajder z firmy Formus.

Spółka szacuje, że inwestycje poniesione na budowę sieci zwrócą się po dwóch latach. Kilka miesięcy temu deklarowała, że jej nakłady w Polsce sięgną 80 mln USD. W tej chwili Formus ma kilkuset klientów, głównie firmy. Sieć obejmuje 10 miast (koncesja obejmuje 84 miasta). Sieć DataStar łączy na razie 4 miasta (w przyszłości 16).

— Naszym atutem jest czas dotarcia do klienta, który w praktyce wynosi kilkadziesiąt godzin. Główną zaletą stosowanej przez nas technologii jest to, że rozwiązuje ona jeden z najpoważniejszych problemów przesyłania danych do abonenta — problem ostatniej mili — uważa Sławomir Palczewski, dyrektor zarządzający Crowley Data Poland.

Mariusz Zielke, Tomasz Siemieniec