Towarzystwo Finansowe Silesia pracuje nad koncepcją konsolidacji producentów rur. Ci ostatni upadną, by później katowicka firma mogła odkupić ich majątek. Operacja budzi jednak kontrowersje.
O fuzji producentów rur rząd mówi od dawna. Ośrodkiem konsolidacyjnym miało być Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG), główny odbiorca.
Jednak gazowy moloch nie chciał podjąć się roli łączenia hut: Andrzej, Batory, Rurexpol (spółka Huty Częstochowa), części Huty Jedność i Walcowni Rur Jedność. W tej sytuacji do gry wkroczyło Towarzystwo Finansowe Silesia (TFS).
— Zaangażujemy się w konsolidację. Liczymy jednak, że będzie w niej uczestniczyć PGNiG. W początkowej fazie konsolidacji nie będzie konieczne dokapitalizowanie TFS przez SP, później jednak może okazać się konieczne, bo majątek producentów trzeba przecież wykupić od syndyków — mówi Jerzy Bradecki, prezes państwowego TFS.
Na razie trudno oszacować kwotę, jaką trzeba będzie zasilić TFS. TFS zostało już dokapitalizowane akcjami spółek SP wartymi około 500 mln zł. Środki, na które liczy obecnie, przeznaczy na wykup majątku hut: Andrzej, Batory (dziś w upadłości, w 100 proc. należącej do SP) i Jedność, która wkrótce zostanie poddana procesowi upadłości.
Operacja budzi spore kontrowersje i pytania. Dlaczego za pieniądze podatników TFS odkupi majątek spó- łek, które przecież należały do SP?
— To dziwne działanie, zwłaszcza w kontekście porozumienia z UE, w ramach którego huty miały otrzymać pomoc publiczną. Nie przetrwały, a dalej się je ratuje za publiczne pieniądze — mówi konkurent powstającego holdingu.
Zwolennicy tej koncepcji twierdzą, że dzięki temu zakłady zostaną uratowane, a konsolidacja będzie łatwiejsza, bo spółki pozbędą się długów. Mają w zanadrzu jeszcze jeden argument — dla skonsolidowanych i oddłużonych producentów łatwiej będzie znaleźć inwestora.