Europejscy inwestorzy mogą się czuć podczas poniedziałkowej sesji zdezorientowani. To efekt sprzecznych impulsów, z których żaden nie może zdecydowanie przechylić szali na swoją korzyść. Lekką przewaga dysponuje jednak strona podażowa, rezultatem czego są ujemne, ale niskie w skali zmiany indeksów.
Systematycznie taniejąca ropa powinna zachęcać do zakupu akcji. Cena baryłki tego surowca na londyńskiej giełdzie utrzymuje się poniżej 46 USD, zaś w Nowym Jorku nieco powyżej 49 USD. Korektę cen wywołały doniesienia o sporych zapasach paliw w Stanach Zjednoczonych, które według ostatnich spekulacji powinny wystarczyć na całą zimę.
Niestety, zapadł strony popytowej ograniczają doniesienia z rynku walutowego, gdzie doszło do ostrej przeceny amerykańskiego dolara. Oznacza to, że eksport Eurolandu jest coraz mniej opłacalny, a to z kolei może negatywnie przełożyć się na wyniki spółek.
Tanieją akcje spółek paliwowych. Zyskują natomiast walory linii lotniczych, dla których koszty paliw są obok kosztów pracowniczych najważniejszą składową budżetu. Jednak i w przypadku przewoźników są czarne owce. O blisko półtora procent spada kurs papierów British Airways. Wyprzedaż wymuszona została niższymi od prognozowanych przez analityków zyskami w drugim kwartale.
Dobrze prezentuje się niemal cała branża samochodowa. Liderem w tym sektorze są akcje DaimlerChryslera, którym bank inwestycyjny Goldman, Sachs & Co podniósł rekomendację do „ponad rynek”. Cena papierów branżowego giganta rośnie niemal 2 proc. Na fali radości związanej z taniejącą ropą zwyżkują notowania BMW oraz PSA.
O blisko 2 proc. chudsze są portfele posiadaczy papierów British Telecom. Inwestorzy bardzo cierpko zareagowali na informację o wydatkowaniu niemal 1 mld dolarów na zakup kalifornijskiej grupy telekomunikacyjnej Infonet Services.