Impulsem, który poprawił nieco sytuację na parkiecie była informacja… o zakwalifikowaniu się amerykańskiej drużyny piłkarskiej do następnej fazy rozgrywek mundialowych. Może to nazbyt naiwne wytłumaczenie nagłej zmiany tendencji na NYSE, ale warto zauważyć, że wszystkie największe serwisy ekonomiczne podawały ten news wyboldowany na tickerach.
Sesja toczyła się też pod dyktando wyczekiwania na decyzję Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) odnośnie stóp procentowych. Niespodzianki nie było. Cena pieniądza nie została zmieniona i pozostała na rekordowo niskim poziomie.
Znacznie istotniejsze, jak zwykle było uzasadnienie tej decyzji. Ono jednak również nie wniosło niczego nowego i było niemal identyczne jak wcześniejsze. Członkowie Fed zapewnili, że liberalna polityka monetarna będzie nadal kontynuowana przez dłuższy czas.
To był kolejny czynnik, który wsparł obóz byków w kontrataku. Jak się jednak okazało na finiszu, odniosły one tylko połowiczny sukces.
Niepokoi nadal sytuacja na rynku nieruchomości. We wtorek okazało się, że spadła sprzedaż domów na rynku wtórnym. W środę z kolei do rekordowo niskiego poziomu spadła liczba transakcji sprzedaży nowych domów. A to przecież jeden z bardziej liczących się segmentów amerykańskiej gospodarki.
Przecena na rynku surowcowym niekorzystnie przełożyła się na notowania spółek paliwowych. Traciły m.in. papiery Exxon Mobil i Chevron.
Na rynku technologicznym Nasdaq ciężki dzień mieli akcjonariusze Adobe Systems. Producent specjalistycznego oprogramowania tracił momentami ponad 5 proc. po informacji, że sprzedaż co prawda wzrosła, ale dynamika zysku była mało satysfakcjonująca.
Na finiszu sesji tylko indeks Dow Jones zyskujac symboliczne 0,05 proc.
świecił na zielonio. Wskaźnik S&P500 tracił 0,30 proc., zaś Nasdaq 0,33
proc.