Silni w biustach

Sylwester Sacharczuk
opublikowano: 2008-05-21 00:00

Pierwsze biustonosze szyli w piwnicy. Dziś robią je w nowoczesnej siedzibie. Ich wyroby nosi coraz więcej pań także poza Polską.

Spółka Ava z Białegostoku

Pierwsze biustonosze szyli w piwnicy. Dziś robią je w nowoczesnej siedzibie. Ich wyroby nosi coraz więcej pań także poza Polską.

Dziesięć lat temu Halina Nowik pracowała w firmie szyjącej odzież wierzchnią, m.in. garsonki i spódnice. Kiedy firma upadła, otworzyła własną, która szyła koszulki z satyny. Import materiału z czasem przestał się jednak opłacać.

— Wtedy postanowiłam szyć biustonosze. Było to duże wyzwanie, bo niemal wszystkiego musieliśmy nauczyć się od podstaw. Gorseciarstwo to coś zupełnie innego niż szycie wierzchniej odzieży. Wymaga dokładności, musi być wręcz misterne — opowiada Halina Nowik, prezes Avy.

Podnoszą piersi

Na początku zatrudniła osiem szwaczek. Pierwsze biustonosze powstawały w piwnicy na białostockim osiedlu.

— Spotykaliśmy na swojej drodze ludzi, którzy dzielili się z nami cennymi wskazówkami. Uczyliśmy się też na naszych błędach. To były lata zdobywania cennych doświadczeń — zwierza się Halina Nowik.

Dzisiaj prowadzi firmę wspólnie z synem Przemysławem. Ava od początku specjalizuje się w produkcji biustonoszy typu push-up. Podnoszą one piersi, które dzięki temu wydają się większe. Najlepiej sprzedaje się bielizna w kolorach białym, czarnym i écru. Jednak co roku pojawiają się nowe wzory i kolory — Ava trzyma rękę na pulsie.

— W tej branży ogromną rolę odgrywa sezonowość. Tak jak w odzieży wchodzą nowe kolekcje, tak i tutaj muszą być przygotowywane minimum dwa razy w roku. Wiemy wcześniej, jaki kolor będzie modny, bo bierzemy udział w największych europejskich targach bielizny w Lyonie i Paryżu. One wyznaczają trendy z rocznym wyprzedzeniem. Na przykład w tym roku bardzo modne są szarości i już od dawna byliśmy na to przygotowani — opowiada Przemysław Nowik, wiceprezes Avy.

Przełomem dla firmy był rok 2005.

— Przeprowadziliśmy się do nowej, większej siedziby i od razu mogliśmy ruszyć z większą produkcją. Zdobywaliśmy rynek, sprzedaż z każdym rokiem rosła. Najlepiej widać to było w ubiegłym roku, który był najlepszy w dotychczasowej historii firmy — chwali się Halina Nowik.

Szybka reakcja

Stosowane przez firmę koronki, dzianiny i dodatki pochodzą od najlepszych światowych producentów. Pewnie dlatego biustonosze Avy są znane i cenione nie tylko w Polsce, ale zdobywają klientki także m.in. w Czechach, Rosji, Niemczech, Kazachstanie i na Ukrainie, a nawet w Egipcie. Za granicę trafia około 30 proc. produkcji.

— Surowiec kupujemy za euro — głównie we Francji, Włoszech, Hiszpanii, czyli krajach o największych tradycjach w bieliźniarstwie. Również za euro chcemy sprzedawać. Na pewno dalej będziemy rozwijali eksport — zapowiada Przemysław Nowik.

Atutem Avy jest szybkie reagowanie na potrzeby rynku.

— Jeśli hurtownia życzy sobie jakiś wyrób na wyłączność, to jesteśmy w stanie to zapewnić. Gdy usłyszymy, że w jakimś wzorze ramiączko powinno się odpinać lub powinny być inne zmiany — też nie ma problemu. Przy kolejnym zamówieniu odbiorca dostaje to, co chce. W większych firmach proces decyzyjny zabiera dużo czasu. U nas nie — i to jest nasza siła — uważa Przemysław Nowik.

Jakie Ava ma plany na przyszłość?

— Przede wszystkim musimy skończyć budowę kolejnego skrzydła naszej siedziby. No i stawiamy na eksport. Chcemy, by nasza marka była jeszcze bardziej rozpoznawalna przez klientki. Już coraz częściej bywa, że panie przychodzą do sklepu z metką od biustonosza i proszą o produkt właśnie firmy Ava. Oby jak najczęściej — konkluduje Przemysław Nowik.

ul. Harcerska 7

15-347 Białystok

tel./faks 085-744-59-83

e-mail: [email protected]

www.avalingerie.pl

Miejsce w rankingu Gazel: 745

Zatrudnienie: 145 osób

Obroty: 9,47 mln zł

Wzrost przychodu w 2006 r.: 185 proc.

30

W tylu kolorach firma Ava produkuje biustonosze.

20

Średnio z tylu elementów składa się biustonosz.

Sylwester Sacharczuk