„Chcemy dać polskim inwestorom szansę na wspólny globalny sukces” – mówił cztery lata temu Rafał Han, współtwórca działającego w branży internetu rzeczy start-upu Silvair, który szykował się wówczas do debiutu na GPW.
Debiut był nietypowy, bo spółka zarejestrowana była w amerykańskim stanie Delaware i nastawiała się na ekspansję w USA, po pieniądze przyszła jednak do inwestorów z Polski. Dziś giełdowa kapitalizacja Silvaira to 55 mln zł. Tymczasem przy okazji debiutu spółka wyceniała się na blisko 200 mln zł.
- Kurs akcji trudno komentować: jesteśmy mało płynni, a spółka jest typową inwestycją długoterminową. Kluczowe dla nas jest teraz położenie fundamentów pod rozwój biznesu w perspektywie kilkunastoletniej. To jest maraton, nie sprint - mówi Rafał Han, prezes i znaczący akcjonariusz Silvaira (ma 12,1 proc. akcji).
Rynek w powijakach
Silvair rozwija platformę do sterowania i zarządzania oświetleniem za pomocą technologii Bluetooth Mesh. Spółka przekonuje, że zastosowanie jej rozwiązań znacznie zmniejsza zużycie energii, co redukuje ślad węglowy i świetnie wpisuje się w realizację celów klimatycznych, stawianych sobie przez sektor publiczny i prywatny.
- Rynek jest dziś bardzo mały - w całych Stanach Zjednoczonych zainstalowano do tej pory ok. 7 mln połączonych w sieć, inteligentnych opraw oświetleniowych. Skupiamy się teraz na nawiązaniu długoterminowej współpracy z producentami oświetlenia, żeby w ich asortymencie stosowano naszą technologię. Chodzi o zajęcie pole position w wyścigu, który dopiero się zaczyna. Uważamy, że w perspektywie kilkunastu lat możemy sięgnąć nawet po ok. 15 proc. tego rynku - a branżowe szacunki mówią, że w 2035 r. w samych Stanach Zjednoczonych zainstalowanych będzie już 1,2 mld nowoczesnych, połączonych punktów świetlnych - mówi Rafał Han.

Na razie najważniejsze dla Silvaira są umowy z grupą Osram, jednym z największych producentów oświetlenia na świecie. Współpraca zaczęła się jeszcze w 2019 r.
- Oświetlenie to nie jest np. branża gier, w której wypuszcza się nowy produkt i od razu na początku ma się szczyt sprzedażowy. Po zamontowaniu nowych opraw o ich wymianie myśli się najwcześniej po 15 latach. Grupa Osram konsekwentnie zastępuje w swojej ofercie stare technologie naszymi rozwiązaniami, szkoli w tym zakresie pracowników i zespoły sprzedażowe. To jest dopiero początek długoterminowej współpracy, dzięki której co roku liczba działających opraw z naszym system zwiększa się kilkakrotnie - mówi szef Silvaira.
Realne oszczędności
W pierwszym kwartale tego roku Silvair miał w przeliczeniu 1,1 mln zł przychodów i 3,8 mln zł straty netto. W całym ubiegłym roku przychody sięgnęły 2,5 mln zł, a strata wyniosła niemal 12 mln zł.
Docelowo spółka ma osiągać przychody z trzech źródeł: ze sprzedaży licencji na korzystanie z oprogramowania producentom oświetlenia (takim jak Osram), z udostępniania narzędzi instalatorom i z abonamentów płaconych przez biznesowych użytkowników platformy do zarządzania zainstalowanym już oświetleniem. Pieniędzy z trzeciego źródła, które dla spółki ma być najważniejsze, na razie nie ma.
- Obecne wdrożenia naszych rozwiązań świadczą, że jesteśmy w stanie zmniejszyć zużycie energii przez oświetlenie nawet o 70-90 proc. To oznacza, że inwestycja zwraca się w ciągu roku. W USA 6 proc. całej produkcji energii elektrycznej idzie na oświetlenie, w przypadku budynków komercyjnych światło odpowiada za 16 proc. rachunków za prąd. Jesteśmy przekonani, że z roku na rok właściciele nieruchomości będą coraz mocniej inwestować w ograniczenie zużycia energii, czego beneficjentem będzie nasza branża – mówi Rafał Han.
Na razie większość przychodów Silvaira pochodzi z krajów europejskich. Priorytetowy dla spółki rynek amerykański jeszcze się nie rozkręcił.
- To wina pandemii, podczas której w praktyce nie byliśmy w stanie prowadzić działań sprzedażowych w USA. Teraz wracamy do wysokiej aktywności na tamtejszym rynku. W czerwcu weźmiemy udział w największych targach branżowych w Stanach i liczymy na kolejne kontrakty z tamtejszymi producentami oświetlenia – mówi Rafał Han.
Tankowanie w locie
Silvair z poprzedzającej giełdowy debiut emisji serii A zebrał ok. 45 mln zł. Potem z oferty publicznej uzyskał 20,1 mln zł, choć liczył na dwa razy więcej. Na koniec pierwszego kwartału spółka miała 7 mln zł gotówki i jej ekwiwalentów. W ostatnich latach finansowała się przede wszystkim dzięki obligacjom zamiennym na akcje, które emitowane są na podstawie prawa stanu Delaware (co nie wymaga zgody walnego zgromadzenia).
- Jeśli chodzi o finansowanie, czujemy się bezpiecznie, maszyna biznesowa jest tankowana w locie. Cały czas mamy możliwość emitowania obligacji, na które jest popyt ze strony długoterminowych inwestorów, wierzących w spółkę, a także akcji w ramach kapitału docelowego. W kolejnych kwartałach coraz większą rolę będą też odgrywały przychody z bieżącej działalności - mówi Rafał Han.

