Siły USA są w południowym Iraku,kierują się na Bagdad

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2003-03-21 07:54

Siły USA są w południowym Iraku,kierują się na Bagdad BAGDAD (Reuters) - Amerykańskie i brytyjskie oddziały przedostały się w piątek w głąb
Iraku, prawie nie napotykając oporu. Stany Zjednoczone mają nadal nadzieję obalić
Saddama Husajna bez konieczności przeprowadzenia zmasowanej ofensywy. Amerykańskie oddziały przejechały przez pustynię w południowym Iraku, kierując się
na północ w stronę Bagdadu, mijając płonące pola naftowe. Według korespondenta Reutera,
Sean Maguire'a nie jest jednak jasne, czy płonące pola to efekt działań wojennych. "Nie ma wymiany ognia. Droga jest wolna" - powiedział Maguire, podróżujący z
pierwszym korpusem piechoty morskiej, poprzedzanym długą kolumną pojazdów wojskowych. Jednak część amerykańskich wojsk została ostrzelana pociskami artylerii irackiej tuż
po wejściu do Iraku, po przekroczeniu granicy z Kuwejtem, poinformował inny korespondent
Reutera. Nie był on w stanie powiedzieć, czy są ranni i zabici. W Waszyngtonie sekretarz obrony, Donald Rumsfeld wyraził nadzieję, że zmasowanych
ataków można jeszcze uniknąć. "Wywieramy presję na reżim iracki i w najbliższym czasie już go nie będzie. Mamy też
nadzieję, że pozbędziemy się go bez użycia pełnej siły" - powiedział Rumsfeld. "Staramy się porozumieć za wszelką cenę z mieszkańcami i siłami irackimi, że mogą
postąpić honorowo i złożyć broń. Nic im się nie stanie" - dodał. Około 280.000 amerykańskich i brytyjskich sił zbrojnnych znajduje się obecnie w
Zatoce Perskiej, znaczna ich część w Kuwejcie. Australia dysponuje 2000 żołnierzy. WYBUCHY Wraz z wkroczeniem wojsk amerykańskich i brytyjskich do Basry, drugiego co do
wielkości irackiego miasta, w jego w okolicach można było usłyszeć wybuchy. Korespondend Reutera, David Fox powiedział, że eksplozje te to wynik ostrzału
artyleryjskiego i bombardowań. W okolicach Basry znajdują się rozległe pola naftowe. Amerykańskie wojska starają się uniknąć sytuacji z czasu konfliktu w Zatoce w 1991
roku, gdy Irak podpalił szyby naftowe w Kuwejcie. Równocześnie siły brytyjskie zabezpieczyły pozycje na półwyspie Faw w południowym
Iraku - miejsca z którego wyrusza wiele tankowców z ropą z Zatoki. Natomiast reporter telewizji Al Jazeera poinformował, że eksplozje wstrząsnęły
również północnym miastem Mosul. Amerykańskie i brytyjskie wojska poniosły też pierwsze straty w tej wojnie, gdy
rozbił się helikopter CH-46E z 16 osobami na pokładzie. Zginęło 12 brytyjskich i
czterech amerykańskich żołnierzy. W czasie, gdy wojska sojusznicze przesuwały się w głąb Iraku, w Bagdadzie panował
spokój. W czwartek lotnictwo USA przeprowadziło naloty na wybrane cele rządowe w stolicy
Iraku. Wśród nich znalazł się kompleks pałaców Saddama Husajna na brzegu rzeki Tygrys. Jak napisał w piątek dziennik Washington Post, Saddam i prawdopodobnie jeden z jego
synów znajdowali się w jednym z bunkrów zbombardowanych przez lotnictwo amerykańskie. Dziennika podał, powołując się na anonimowe źródła w administracji Busha, że
analitycy sił wywiadowczych nie byli w stanie powiedzieć, czy Saddam zginął, został
rannych, czy też zdołał zbiec. Po czwartkowym bombardowaniu, Saddam Husajn pojawił się w irackiej telewizji. Nie
jest jednak pewne, czy jego wystąpienie nie zostało nagrane wcześniej. ((Tłumaczył: Piotr Skolimowski; Redagował: Paweł Florkiewicz; Reuters Messaging:
[email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22
653 9700, [email protected]))