Co łączy gumę do żucia z chińskim hymnem? Rosyjska reklama, o której Wrigley’s chciałby zapomnieć.
Nadawana od niedawna w rosyjskiej telewizji reklama Wrigley’s, amerykańskiej gumy do żucia, doprowadziła do skandalu politycznego między Moskwą a Pekinem.
Wszystko dzięki muzyce, podłożonej do feralnego filmiku. Traf chciał, że jest to chiński hymn. Azjatyckie gazety jednogłośnie skwitowały całą sprawę: to uszczerbek na godności narodu chińskiego.
Ekonomicznym odbiciem tej gafy był drastyczny spadek sprzedaży produktów sygnowanych logo Wrigley’s w Chinach. Jak podaje tamtejszy dziennik „China Daily” na podstawie przeprowadzonych przez gazetę badań, aż 90 proc. internautów zadeklarowało, że nigdy nie wybaczy i nie zapomni tej wpadki amerykańskiemu producentowi. Ponadto 17 tys. pytanych osób oznajmiło, że już nigdy nie kupi gum Wrigley’s. Film oczywiście zniknął z ekranów.
Cała afera ma jednak większy zasięg. W całej sprawie winę ponoszą nie tylko Rosjanie, którzy emitowali reklamówkę, czy amerykański producent nieszczęsnych gum, ale również brytyjska firma, która dostarczyła podkład muzyczny.
— Muzykę do reklamy zakupiliśmy od angielskiej firmy. Pochodziła ona z jej banku ścieżek muzycznych wykorzystywanych w reklamach. Nie byliśmy w stanie rozpoznać, że to chiński hymn —broni się Igor Kirkczi, szef BBDO — agencji, która wyprodukowała reklamę.
Wrigley’s oraz firma BBDO wystosowały oficjalne przeprosiny do narodu chińskiego, ale to raczej nie poprawi już wyników sprzedaży w Azji. Przynajmniej na razie.