Rada Ministrów przyjęła wczoraj projekt zmian w ustawie o LOT. Oznacza to, że skarb państwa nie musi mieć 51 proc. udziałów spółki.
— Ta decyzja pozwala na realne poszukiwanie partnera — inwestora branżowego lub finansowego. Ustawa była ewenementem na skalę europejską i barierą zarówno w restrukturyzacji, jak i prywatyzacji — mówi Rafał Baniak, wiceminister skarbu.
Teraz obowiązywać będą unijne regulacje, zgodnie z którymi 50 proc. plus jedna akcja powinny być w posiadaniu spółek z państwa członkowskiego UE, a pozostałe mogą należeć do inwestorów z krajów trzecich. W ubiegłym roku wśród zainteresowanych PLL LOT wymieniane były Turkish Airlines czy Air China. Ministerstwo Skarbu Państwa, które udzieliło LOT w grudniu ubiegłego roku 400 mln zł pożyczki, chce, by firma w 2014 r. odzyskała rentowność. Powstał plan obejmujący 131 punktów, dzięki któremu jeszcze w tym roku spółka ma oszczędzić 150 mln zł. Aktywnie działa też zarząd. Podpisał ze związkami zawodowymi porozumienie, zgodnie z którym zwolni 245 pracowników naziemnych, wypowiedział Zbiór Zasad Działania Pilotów PLL LOT, które gwarantowały pracownikom z długim stażem wyjątkowe przywileje.
— Wszystko idzie w zaskakująco dobrym tempie i kierunku. Przez wiele lat kolejni prezesi ogłaszali rozmaite programy, ale nikt nie brał się do roboty. Teraz bez konferencji prasowych zarząd dogaduje się ze związkami, likwiduje nierentowne połączenia, zwiększa dochodowe trasy do USA — wymienia Eryk Kłopotowski, ekspert lotniczy. Pozytywnie ocenia też decyzję o wykorzystaniu airbusa.
— Samolot jest wynajęty razem z załogą, więc LOT nie ponosi kosztów szkoleń, a jednocześnie pokazuje Boeingowi, że jesteśmy w stanie zmienić flotę — podkreśla Eryk Kłopotowski. Chwali plany LOT dotyczące wycofania embraerów i zastąpienia ich Boeingami 767, co zmniejszy koszty na pasażera. Krytykuje jednak nieoczekiwane zakończenie współpracy z Eurolotem, który miał obsługiwać krajowe połączenia. Firmy zaczęły nawet wspólną sprzedaż biletów. Wycofanie się LOT mętnie tłumaczył względami biznesowymi.
— Eurolot ma flotę tanich, szybkich i wygodnych bombardierów, współpraca powinna zostać zacieśniona, zwłaszcza że obie linie mają jednego właściciela i podatnicy do obu dopłacają — uważa Eryk Kłopotowski.
W 2012 r. LOT miał 157,1 mln zł straty netto, strata na działalności podstawowej wyniosła 115,1 mln zł. W 2011 r. strata sięgnęła 145,7 mln zł. 900 mln zł, które spółka uzyskała ze sprzedaży 11 podmiotów, zostały przeznaczone głównie na spłatę zobowiązań.