Zaczyna się konsolidacja na rynku funduszy inwestycyjnych. Kupca na swoje TFI szuka szwedzka grupa SEB — wynika z informacji "Pulsu Biznesu".
— Nie komentujemy plotek o sprzedaży TFI — ucina Paweł Ogrodnik, prezes SEB TFI.
Już badają
"PB" udało się ustalić, że co najmniej dwie
firmy przyglądają się SEB z bliska. W trakcie lub już po due diligence mają być
Opera TFI, największe prywatne TFI w Polsce, oraz Skarbiec TFI, należące do
funduszu private equity Enterprise Investors.
— Nie mogę udzielić odpowiedzi na pytanie o zainteresowanie SEB. To pytanie raczej do właścicieli niż do nas. Nigdy jednak nie ukrywaliśmy, że chętnie zwiększylibyśmy udział w rynku również przez konsolidację — mówi Bogusław Grabowski, prezes Skarbiec TFI.
— Na pewno jesteśmy zainteresowani przejęciem TFI działającego w Polsce. Co do SEB, to nie potwierdzam, nie zaprzeczam — mówi Tomasz Korab, członek zarządu Opera TFI.
Łakomy kąsek
W ciągu 11 lat obecności SEB TFI przeżyło
wzloty i upadki. Początkowo miało 1-2- -procentowy udział w rynku. Potem zaczęło
rosnąć, aż w grudniu 2003 r. jego aktywa przekroczyły 2,1 mld zł, co dawało 6,4
proc. udziału w rynku. Potem hossa nabrała tempa, a SEB — nie.
— Był czas, że byliśmy zbyt powściągliwi w rozszerzaniu oferty produktowej. Wynikało to z sytuacji w grupie SEB: trwające kilka lat próby objęcia pakietu większościowego w Banku Ochrony Środowiska wstrzymywały decyzje w oczekiwaniu na własną bankową sieć dystrybucji. Ostatecznie do przejęcia nie doszło. W tym czasie konkurenci nie próżnowali — mówi Paweł Ogrodnik.
Dziś po wielu miesiącach bessy SEB ma 686 mln zł aktywów i 0,9 proc. udziału w rynku. Jego przejęcie byłoby milowym krokiem Opery. Podwoiłaby aktywa i przeskoczyła o kilka miejsc w rankingu towarzystw. Do tego z TFI nastawionego na fundusze zamknięte i bogatych klientów przeistoczyłoby się w pełnoprawnego gracza na rynku detalicznym. Dla Skarbca, który zarządza ponad 4 mld zł, poł-knięcie SEB TFI oznaczałoby umocnienie się na dobrej, szóstej pozycji.
SEB to łakomy kąsek, bo od lat należy do najefektywniejszych graczy. W 2006 r. zarobił na czysto ponad 20 mln zł, a rok później 21,4 mln zł. Również w 2008 r., mimo odpływu klientów, przyniosło zysk.
— Już w ubiegłym roku zaczęliśmy ciąć koszty. Dostosowujemy organizację do zmieniających się warunków, optymalizujemy procesy, ale przede wszystkim myślimy o osiąganiu celów biznesowych. Co istotne, w ubiegłym roku SEB TFI wypracowało około 13 mln zł zysku, a tylko w grudniu 400 tys. zł — mówi Paweł Ogrodnik.
Więcej o działaniach szwedzkiej grupy w Polsce dowiesz się z poniedziałkowegp "Pulsu Biznesu". Znajdziesz w nim także sposoby zarządu SEB TFI na odzyskanie zaufania po fatalnym 2008 roku.