Prawie pół wieku temu Denis Law został sprzedany do Manchesteru City za 55 tys. GBP. Transfer ten był szeroko krytyko wany, a fani piłki nożnej nie stronili od opinii, że futbol zmierza w złym kierunku. Od tego czasu standardem stało się, że dobry piłkarz po jakimś czasie jest sprzedawany do konkurencyjnego klubu, a kwoty transferów sięgają nawet kilkudziesięciu milionów euro. Nie dziwi więc, że ten intratny biznes zwęszyli także ci, którzy na co dzień inwestują w akcje czy obligacje. Wśród nich jest Skarbiec TFI.

Towarzystwo zaoferowało klientom pierwszy w Polsce fundusz, który ma zarabiać na ich transferach rodzimych klubów. Jest to produkt skierowany do maksymalnie 149 klientów z grubym portfelem — minimalna kwota inwestycji to równowartość 40 tys. EUR. W ramach pierwszej emisji certyfikatów miłośnicy futbolu i zysków wpłacili do funduszu 6 mln zł, które popłynęły do Legii Warszawa. Trwają już rozmowy z kolejnym klubem z ekstraklasy. Szlaki funduszom przetarł portugalski Football Players Funds Management, który wystartował w 2002 r. Przez 4 lata działalności zainwestował 7,5 mln GBP w piętnastu piłkarzy, głównie z ligi portugalskiej, i zarabiał na tym 15 proc rocznie.
Największym sukcesem była sprzedaż Cristiano Ronaldo do Manchesteru United. Polski pionier, czyli Skarbiec Football FIZAN, będzie natomiast finansował politykę transferową klubów. Choć w Polsce piłkarzy na miarę słynnego CR7 nie uświadczysz, to przedstawiciele Skarbca przekonują, że fundusz rozpoczyna działalność w korzystnych warunkach rynkowych. Firma nie mogła jednak oszacować, ile będzie wynosić roczny zysk posiadaczy certyfikatów.
— Przy obecnym poziomie stóp procentowych zysk w okolicach 10 proc. wydaje się całkiem pokaźny. Ze względu jednak na to, że to pierwszy tego typu projekt w Polsce, to trudno jest oszacować dokładną stopę zwrotu — wyjaśnia Marek Rybiec, prezes Skarbca TFI.
W portfelu funduszu znajdą się instrumenty finansowe typu mezzanine, np. pożyczki, które spłacane będą jednorazowo na koniec okresu finansowania. Klienci mają więc zarabiać na odsetkach od tych pożyczek, a bonusem będzie udział w zyskach osiąganych z polityki transferowej klubu. Fundusz zakończy żywot w marcu 2020 r., przy czym pierwszymi zyskami zacznie się dzielić od kwietnia 2018 r. Inwestor, który chciałby wcześniej odzyskać zainwestowany kapitał, może to zrobić, odsprzedając certyfikaty innej osobie w drodze umowy cywilnoprawnej. Noble Funds TFI, które w 2014 r. jako pierwsze utworzyło fundusz trudniący się finansowaniem mezzanine, udziela firmom pożyczek z oprocentowaniem sięgającym nawet 12 proc. rocznie. Marek Rybiec przekonuje, że w przypadku funduszu futbolowego ryzyko jest mniejsze, a więc i oprocentowanie jest niższe. Zabezpieczeniem pożyczek są przychody generowane przez dany klub.