Skarbiec otworzył się na polski futbol

Jagoda Fryc
opublikowano: 2015-02-10 00:00

Giełdowe TFI zaoferowało zamożnym klientom fundusz, który ma zarabiać na transferach piłkarzy. Pierwsze pieniądze popłynęły do Legii.

Prawie pół wieku temu Denis Law został sprzedany do Manchesteru City za 55 tys. GBP. Transfer ten był szeroko krytyko wany, a fani piłki nożnej nie stronili od opinii, że futbol zmierza w złym kierunku. Od tego czasu standardem stało się, że dobry piłkarz po jakimś czasie jest sprzedawany do konkurencyjnego klubu, a kwoty transferów sięgają nawet kilkudziesięciu milionów euro. Nie dziwi więc, że ten intratny biznes zwęszyli także ci, którzy na co dzień inwestują w akcje czy obligacje. Wśród nich jest Skarbiec TFI.

INNOWATOR:
INNOWATOR:
Skarbiec TFI, którego szefem jest Marek Rybiec, znany jest z innowacyjności. Wśród niszowych produktów firmy jest fundusz zarabiający na globalnych markach czy też wierzytelnościach szpitalnych.
Marek Wiśniewski

Towarzystwo zaoferowało klientom pierwszy w Polsce fundusz, który ma zarabiać na ich transferach rodzimych klubów. Jest to produkt skierowany do maksymalnie 149 klientów z grubym portfelem — minimalna kwota inwestycji to równowartość 40 tys. EUR. W ramach pierwszej emisji certyfikatów miłośnicy futbolu i zysków wpłacili do funduszu 6 mln zł, które popłynęły do Legii Warszawa. Trwają już rozmowy z kolejnym klubem z ekstraklasy. Szlaki funduszom przetarł portugalski Football Players Funds Management, który wystartował w 2002 r. Przez 4 lata działalności zainwestował 7,5 mln GBP w piętnastu piłkarzy, głównie z ligi portugalskiej, i zarabiał na tym 15 proc rocznie.

Największym sukcesem była sprzedaż Cristiano Ronaldo do Manchesteru United. Polski pionier, czyli Skarbiec Football FIZAN, będzie natomiast finansował politykę transferową klubów. Choć w Polsce piłkarzy na miarę słynnego CR7 nie uświadczysz, to przedstawiciele Skarbca przekonują, że fundusz rozpoczyna działalność w korzystnych warunkach rynkowych. Firma nie mogła jednak oszacować, ile będzie wynosić roczny zysk posiadaczy certyfikatów.

— Przy obecnym poziomie stóp procentowych zysk w okolicach 10 proc. wydaje się całkiem pokaźny. Ze względu jednak na to, że to pierwszy tego typu projekt w Polsce, to trudno jest oszacować dokładną stopę zwrotu — wyjaśnia Marek Rybiec, prezes Skarbca TFI.

W portfelu funduszu znajdą się instrumenty finansowe typu mezzanine, np. pożyczki, które spłacane będą jednorazowo na koniec okresu finansowania. Klienci mają więc zarabiać na odsetkach od tych pożyczek, a bonusem będzie udział w zyskach osiąganych z polityki transferowej klubu. Fundusz zakończy żywot w marcu 2020 r., przy czym pierwszymi zyskami zacznie się dzielić od kwietnia 2018 r. Inwestor, który chciałby wcześniej odzyskać zainwestowany kapitał, może to zrobić, odsprzedając certyfikaty innej osobie w drodze umowy cywilnoprawnej. Noble Funds TFI, które w 2014 r. jako pierwsze utworzyło fundusz trudniący się finansowaniem mezzanine, udziela firmom pożyczek z oprocentowaniem sięgającym nawet 12 proc. rocznie. Marek Rybiec przekonuje, że w przypadku funduszu futbolowego ryzyko jest mniejsze, a więc i oprocentowanie jest niższe. Zabezpieczeniem pożyczek są przychody generowane przez dany klub.