Od września Skarbiec TFI ma nie tylko dwóch nowych zarządzających — Tomasza Stadnika (został jednocześnie wiceprezesem) i Łukasza Stelmasiaka, ale też nowy pomysł na rozkręcenie biznesu.

— W części funduszy będziemy odchodzić od podejścia benchmarkowego, bo tego chcą klienci — mówi Tomasz Stadnik. Zdaniem eksperta, ścisłe trzymanie się portfeli wzorcowych, a tym samym interpretacja wyników funduszu z tej perspektywy, w obecnych realiach rynkowych nie zawsze zdaje egzamin. Wynika to z dwóch rzeczy.
— Po pierwsze, benchmarkowanie opiera się na teorii [CAPM — capital asset pricing model — przyp. red.], która wystarczająco często odbiega od rzeczywistości, aby budzić poważne wątpliwości co do jej użyteczności. Drugą sprawą jest to, że nie zawsze bycie powyżej benchmarku jest powodem do dumy. Uplasowanie się powyżej ujemnego punktu odniesienia to tak naprawdę tylko mniejsze zło — mówi Tomasz Stadnik, który jeszcze przed wakacjami był szefem TFI PZU, największego gracza na rynku pod względem aktywów.
Pracował tam zresztą także Łukasz Stelmasiak. Jak podkreśla Marek Rybiec, prezes Skarbca TFI, obu zarządzających zatrudniono, bo mają kompetencje w obszarze funduszy absolutnej stopy zwrotu typu global macro i alternatywnych, które są popularne na rynku i które mają przyciągnąć aktywa.
— Zaletą strategii global macro jest to, że bardzo daleko ustawiona jest granica możliwości inwestycyjnych. Niektóre strategie dość szybko napotykają ograniczenia, dotyczące np. dostępności instrumentów czy płynności. Tutaj jest inaczej, największe tego typu fundusze mogą efektywnie zarządzać aktywami o wartości 20-30 mld USD — mówi Tomasz Stadnik. Towarzystwo zapowiada, że już niedługo w ofercie znajdą się 3-4 strategie tego typu, tworzone samodzielnie i oparte na absolutnej stopie zwrotu. Kluczowe znaczenie w realizacji strategii global macro będą miały dwa FIZ — Skarbiec Multiasset i Skarbiec Absolute Return Globalnych Obligacji.
— Multiasset jest funduszem oportunistycznym, bez ograniczeń geograficznych. Kontroluje tzw. maksymalne obsunięcie [maksymalny spadek od szczytu do dołka w danym czasie — red.] i celował w powtarzalną stopę zwrotu. Fundusz Absolute Return Globalnych Obligacji będzie natomiast skoncentrowany na instrumentach dłużnych i walutowych, a nie na akcjach i surowcach — mówi nowy wiceprezes. Tomasz Stadnik wyznaje zasadę, zgodnie z którą zawsze należy pozostawić sobie otwartą furtkę, a najlepiej dwie.
— Muszę wierzyć w to, że jestem sobie w stanie poradzić w sytuacji, kiedy większość decyzji będzie błędna. Wielu zarządzających dąży do tego, by mieć jak największy odsetek dobrych decyzji, ale to prowadzi do chowania do szuflady tych inwestycji, które okazują się nieudane. Tymczasem najważniejsze pytanie, które trzeba sobie zadać, to „ile można stracić?”. Niezwykle ważną kwestią jest też płynność, bo to ona pozwala wyciągnąć wtyczkę, gdy coś pójdzie nie tak — mówi zarządzający.
Zdaniem Tomasza Stadnika, obecna szeroka oferta towarzystwa wymyka się prostym porównaniom z konkurencją ze względu na dużą ekspozycję na rynki zagraniczne (jest relatywnie większa niż u rywali). To powoduje, że w niektórych miesiącach czy kwartałach fundusze Skarbca idą pod prąd tendencjom, przez co tworzy się wrażenie niestabilności wyników. — Popracujemy nad tym, by tam, gdzie to możliwe, osiągnąć wyższą powtarzalność i stabilność wyników — deklaruje Tomasz Stadnik.