Im bardziej Tadeusz Kościński, minister finansów, unika przyznania urzędnikom skarbowym oczekiwanej podwyżki płac, tym bardziej aktywni są związkowcy w poszukiwaniu kolejnych metod nacisku. Po bezskutecznej akcji protestacyjnej w Warszawie 23 października postanowili poszukać sprzymierzeńców.

Branżowy komitet protestacyjny, skupiający osiem największych organizacji związkowych, poprosił kancelarię prezydenta o zorganizowanie spotkania z ministrem finansów w sprawie sytuacji w skarbówce, a przede wszystkim braku spodziewanych podwyżek wynagrodzeń. O pośrednictwo związkowcy poprosili także szefa podzespołu Rady Dialogu Społecznego (RDS) ds. Krajowej Administracji Skarbowej, a na posiedzeniu plenarnym RDS zamierzają przedstawić „krytyczną sytuację w administracji podległej ministrowi finansów”. Zwrócili się również o pomoc do Tomasza Grodzkiego, marszałka Senatu. Proszą o opracowanie projektu ustawowy, w którym zapisano by automatyczną, coroczną waloryzację płac pracowników fiskusa.
- Od dawna bezskutecznie prosimy ministra finansów o spotkanie w sprawie podwyżek. Czujemy się traktowani niepoważnie, tym bardziej że duża część sfery budżetowej oraz służby mundurowe uzyskały satysfakcjonujące podwyżki. Nas się pomija i lekceważy, mimo że to my zapewniamy wpływy do budżetu państwa – podkreśla Tomasz Ludwiński, szef NSZZ „S” skarbowców.
Związkowcy napisali też do pracowników aparatu skarbowego: „Komitet Protestacyjny w najbliższym czasie przedstawi katalog zalecanych działań, które powinny być realizowane przez pracowników i funkcjonariuszy, aby minister finansów traktował ich z należytym szacunkiem, przede wszystkim pod względem płac”.
Przypomnijmy postulaty płacowe skarbówki. Związki zawodowe domagają się podwyżek wysokości 729 zł brutto (12,5 proc.) dla służb celno-skarbowych, 820 zł brutto (12,9 proc.) dla korpusu służby cywilnej i 714 zł brutto (16 proc.) dla pracowników spoza korpusu służby cywilnej. Dotychczas minister finansów przyznał podwyżki wynoszące ok. 2 proc.