Skarga tylko dla bogaczy

Iwona JackowskaIwona Jackowska
opublikowano: 2014-01-28 00:00

Wyrok TK w sprawie kosztów sądowych rozczarował uczestników przetargów. Niektórych nadal nie będzie stać na skargę do sądu.

Firma niezadowolona z rozstrzygnięcia Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) przy prezesie Urzędu Zamówień Publicznych (UZP) może wnieść skargę do sądu okręgowego. Przedsiębiorcy często z tego rezygnują, bo nie są w stanie udźwignąć związanych z tym kosztów. Niektórym z braku pieniędzy sądy odrzucają sprawy. W takiej sytuacji znalazły się dwie spółki, które zwróciły uwagę Trybunału Konstytucyjnego na ograniczenia wynikające z wysokich opłat sądowych. Według nich, taka sytuacja godzi w prawo do sądu. Ich skarga nie przyniosła jednak rezultatu oczekiwanego przez wykonawców zamówień publicznych.

FOT. MW
FOT. MW
None
None

Koszty sądowe

Wniesienie odwołania wiąże się z opłatą stałą. Zależnie od przedmiotu i wartości postępowania o zamówienie publiczne wynosi ona 7,5 tys. zł, 10 tys. zł, 15 tys. zł lub 20 tys. zł. Potem, w przypadku złożenia skargi na wyrok KIO do sądu okręgowego, trzeba wnieść opłatę stosunkową, stanowiącą 5 proc. wartości przedmiotu zamówienia. Nie może jednak przekroczyć 5 mln zł. Regulacje wyznaczające górny limit obowiązują od kilku lat. Podwyżkę wprowadzono nowelizacją z listopada 2009 r.

W innych sprawach cywilnych maksymalna granica jest niższa, wynosi 100 tys. zł. W skardze do TK spółki stwierdziły, że przepis dotyczącymaksymalnej opłaty stosunkowej godzi w zagwarantowane konstytucją prawo do sądu. W wydanym w tym miesiącu orzeczeniu TK nie dopatrzył się niekonstytucyjności zasad określających obliczanie (procentowe) opłaty stosunkowej, a w zakresie dotyczącym jej maksymalnej wysokości umorzył postępowanie.

Nierówne obciążenia

TK nie odniósł się do zarzutów naruszenia konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Stwierdzono w nich, że skarga do sądu przysługuje na wszystkie rodzaje orzeczeń KIO, bez rozróżnienia na orzeczenia o charakterze merytorycznym i proceduralnym i że przepisy o kosztach sądowych nierówno traktują podmioty znajdujące się w takiej samej sytuacji.

Skarżący zwrócili uwagę, że przedmiotem zaskarżenia wyroku KIO jest ten sam typ orzeczenia formalnego co w innych sprawach cywilnych, ale tylko w dotyczących zamówień publicznych ustawodawca nie wprowadza niższych wpisów sądowych. Trybunał nie zajął stanowiska wobec górnego limitu opłaty stosunkowej z braku przesłanek formalnych. Uzasadnił to tym, że spółki, którym sąd okręgowy odrzucił skargę na orzeczenie KIO z powodu niemożności poniesienia kosztów sądowych, nie były zobowiązane do zapłaty najwyższej maksymalnej opłaty (sygn. akt SK 25/11).

OKIEM EKSPERTA

Wyrok bez praktycznego znaczenia

MIRELLA LECHNA

radca prawny, wspólnik kancelarii Wardyński i Wspólnicy

Wśród uczestników rynku zamówień publicznych niekonstytucyjność przepisu art. 34 ust. 2 ustawy o kosztach sądowych nie budziła wątpliwości. Okoliczności wprowadzenia 1500-krotnej „podwyżki” opłaty od skargi do sądu okręgowego pokazują, że prawo zostało potraktowane instrumentalnie. W 2009 r. trwały przygotowania do EURO 2012, szukano sposobów na skrócenie postępowań przetargowych, a nowa regulacja miała zniechęcić do wnoszenia skarg. Stąd rozczarowanie orzeczeniem TK, który ograniczając test konstytucyjności do charakteru opłaty jako stosunkowej, na zasadzie analogii do regulacji w sprawach cywilnych, prezentuje argumentację adekwatną wyłącznie do zamówień o stosunkowo niskiej wartości (do 2 mln zł). Nie uwzględnia specyfiki zamówień publicznych, rozmiaru i wartości przedsięwzięć realizowanych obecnie w tym trybie. W efekcie ten etap skargi wciąż dostępny jest tylko dla najbogatszych uczestników przetargów, a żaden w zasadzie nie może liczyć na zwolnienie od kosztów sądowych, skoro na potrzeby postępowania przetargowego musi wykazać dobrą kondycję finansową. Brak oceny, czy taka regulacja narusza konstytucyjne prawo dostępu do sądu, pozbawia wyrok TK praktycznego znaczenia.

Możesz zainteresować się również: