Składka nie przesądza o jakości ubezpieczeń

Artur Lisowski
opublikowano: 1999-12-03 00:00

Składka nie przesądza o jakości ubezpieczeń

Test „Puls Biznesu”

Postanowiliśmy sprawdzić oferty towarzystw ubezpieczeniowych dla narciarzy. Okazało się, że różnią się one głównie wielkością składek i sumy ubezpieczenia. Specjalistyczne propozycje dla narciarzy są bardzo podobne do zwykłych ubezpieczeń turystycznych z klauzulami dla osób uprawiających różne rodzaje sportu.

Zapytaliśmy przedstawicieli czterech towarzystw ubezpieczeniowych, ile kosztowałoby wykupienie polisy dla 30 osób z naszej redakcji, które udałyby się na 9- -dniowy wyjazd na narty do austriackiego miasteczka Kaprun. Przyjęliśmy, że wyjedziemy zaraz po świętach, czyli 26 grudnia, a wrócimy w poniedziałek 4 stycznia. Ponieważ jesteśmy zapalonymi narciarzami, założyliśmy, że będziemy jeździć na deskach od pierwszego do ostatniego dnia pobytu. Wszystkie rozmowy przeprowadziliśmy telefonicznie.

Polisy łączone

Okazało się, że z firm, które wybraliśmy do naszego testu, tylko Warta i Gerling miały specjalne propozycje dla narciarzy. Umowy te obejmują zazwyczaj ubezpieczenie sprzętu, od odpowiedzialności cywilnej oraz zwrot kosztów transportu ze stoku. Polisy narciarskie kupuje się zwykle razem z ubezpieczeniem turystycznym, które zawiera z reguły tzw. assistance, czyli możliwość opłacenia transportu z zagranicy do kraju, zwrot kosztów leczenia, ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków oraz od utraty bagażu. W przypadku łącznego zakupu polis ubezpieczyciele oferują specjalną obniżkę, najczęściej sięga ona 20 proc. ceny. Z informacji, które uzyskaliśmy, wynikało, że największą różnicą między polisą proponowaną przez Wartę i Gerlinga jest wysokość składki. W Warcie ci z nas, którzy jeżdżą na snowboardzie, musieliby zapłacić za ubezpieczenie 150 zł, podczas gdy osoby jeżdżące na nartach o 25 zł mniej. Było to dużo więcej niż w przypadku Gerlinga, który na dodatek jako jedyny zaoferował ubezpieczenie sprzętu narciarskiego do podanej przez nas sumy. W pozostałych firmach napotkaliśmy ograniczenia.

Zakres ochrony

PZU oraz AIG nie mają w swojej ofercie specjalnych ubezpieczeń dla narciarzy. Firmy te proponują standardowe polisy turystyczne dla osób wyjeżdżających z Polski z tzw. rozszerzeniem o sport. Nie różnią się one jednak w praktyce niczym od polis przeznaczonych dla narciarzy. Firmy kuszą klientów wieloma wariantami składek. Agent PZU przestrzegł nas, że odszkodowanie w przypadku utraty bagażu zostanie wypłacone tylko wtedy, jeśli zdarzenie było wynikiem napadu lub choćby włamania do samochodu. Nie otrzymamy więc zwrotu pieniędzy, jeżeli sprzęt skradziono na stoku, a na naszej twarzy nie ma śladów pobicia. Polisa ATU-TRAVEL w AIG umożliwia również zwrot kosztów powrotu do kraju w nagłych wypadkach, takich jak śmierć bliskiej osoby. Wykupienie polisy turystycznej z rozszerzeniem o sport zaproponowała nam także Warta.

Okazało się, że dość niefortunnie wybraliśmy długość wyjazdu. Niektóre firmy ustalają opłaty dla określonej liczby dni pobytu. Nie moglibyśmy wykupić polisy na 9 dni, ale na przykład na 14 lub 15. Z takim sposobem wyliczania składek spotkaliśmy się w przypadku specjalistycznych ubezpieczeń dla narciarzy, które oferowały Warta i Gerling.

Artur Lisowski

OKIEM EKSPERTA

Wiesław Piegat, dyrektor biura

Wyjeżdżając na urlop w sezonie zimowym, wielokrotnie wykupywałem specjalną polisę dla turystów. Na szczęście, nie miałem możliwości jej sprawdzić, nigdy bowiem na takiej imprezie nie spotkało mnie nic złego. Nowa ustawa o usługach turystycznych nakłada na biura podróży obowiązek ubezpieczenia osób korzystających z ich usług. Dotyczy to jednak tylko ubezpieczenia kosztów leczenia oraz następstw nieszczęśliwych wypadków. Wykupienie ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej lub kradzieży bagażu pozostaje już w gestii uczestnika imprezy.

Polacy bardzo rzadko decydują się na ubezpieczenia dodatkowe. Jednym z głównych powodów takiego stanu rzeczy jest całkowity brak reklam polis turystycznych. Można odnieść wrażenie, że towarzystwa ubezpieczeniowe kompletnie zapomniały o promowaniu swoich ofert.