Skrzydlate nauczycielki życia

Arturowi Głowackiemu, pszczelarzowi ze Śląska, jednego tylko żal — że wcześniej nie rzucił biznesu, by zająć się pszczołami.

Bo pieniądze wędrują za pasją. Jego jedyna rada dla młodszych: Musisz kochać to, co robisz, a wtedy radość zarabiania będzie pełna. Starszym radzi… to samo.

Zobacz więcej

Artur Głowacki Rafał Klimkiewicz/Edytor

— Kiedy otwieram ul, mam wrażenie, że obserwując życie pszczół, możemy się wiele nauczyć — twierdzi Artur Głowacki, właściciel centrum obsługi rejestrów sądowych Cors Express, a po godzinach mistrz pszczelarski, choć ostatnio kolejność jest odwrotna. Prowadzi niewielką pasiekę w Chełmie Śląskim, małej miejscowości niedaleko Katowic. Posiadłość jest zalesiona krzewami i drzewami, między którymi stoi 60 niewielkich uli. Gospodarz doskonale zna każdą pszczelą rodzinę. Potrafi opowiedzieć o jej problemach, chorobach i sukcesach. Życie pszczoły jest dla Artura Głowackiego metaforą życia człowieka.

Więcej niż hobby

Pasjonował się pszczołami od dziecka, bo wychowywał się w gospodarstwie dziadków, gdzie nie brakowało rozmaitych zwierząt i ich darów. Także mleka i miodu. Marzenie o własnej pasiece cały czas gdzieś w Arturze Głowackim tkwiło, ale życie pędziło i dopiero kilka lat temu przedsiębiorca zdecydował się zainwestować w tę pasję — kupił pole zdobył tytuł mistrza pszczelarskiego. Ziemię wypatrzył podczas przejażdżki rowerowej z synem. Kiedy dotarli na wzgórze, zobaczyli skrawek gruntu i stwierdzili, że to idealne miejsce na pasiekę i domek letniskowy.

Rodzina kupiła je za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Postawiła ule i po kilku latach pszczelarska marka Głowackiego jest już silniejsza. Przedsiębiorca sprzedaje miód i pyłek, szkoli pszczelarzy, opowiada o pszczołach w przedszkolach i szkołach, odwiedza z wykładami kościoły. Milionów na miodzie nie można zarobić, ale Artur Głowacki nie ma takich ambicji.

— Powiedziałem sobie, że postawię maksymalnie sto uli, bo więcej oznaczałoby już produkcję masową, która mnie nie interesuje — zdradza mistrz, otwierając kolejny ul.

Miłość od zawsze

Artur Głowacki jest mężczyzną po czterdziestce, doświadczonym przedsiębiorcą. Pierwszą firmę założył niedługo po ślubie. Wspólnie z żoną zdobywali lokalny rynek reklamy. Później został dyrektorem w rozgłośni Radia Plus. Teraz prowadzi firmę Cors Express, ale większość czasu spędza w pasiece.

W biznesie jak to w biznesie — raz na wozie, raz (bolesne) pod wozem. Także Artur Głowacki — przed rozkręceniem biznesu związanego z rejestrami sądowymi — poślizgnął się na pośrednictwie w handlu. Miał być pewny interes, ale przez kilka lat walczył o odszkodowanie od kontrahentów i obserwował rosnące długi. Wszystko zakończyło się ugodą i odszkodowaniem. Jakiś pszczelarski morał? Człowiek może wyrządzić człowiekowi każde zło. Pszczoły są lepsze.

Pszczelarstwo jest sztuką

— Żona jest socjologiem, pracuje w szkole, a w wolnych chwilach maluje. Ja zajmuję się pszczołami, doglądam ich, opiekuję się nimi, uczę się od nich życia. Dla mnie to także forma sztuki. Przyjeżdżam tutaj, zaglądam do uli i świat się zatrzymuje. Nagle zdaję sobie sprawę, że człowiek w gruncie rzeczy potrzebuje do szczęścia bardzo niewiele, bo większość naszych potrzeb jest sztucznie kreowana — opowiada mistrz pszczelarski. Nowa torebka, droższy samochód, kolejne ciuchy. Kupowanie staje się celem życia, powodem, dla którego pracujemy.

A czego naprawdę potrzebujemy? Przyrody, ciepła, miłości, przywiązania, bycia dla kogoś, satysfakcji z dobrze wykonanego zadania i pasji. Pszczoły mają właściwą hierarchię. Artur Głowacki przekonuje, że w ulu jest zawarta tajemnica życia i szczęścia. Taką filozofię przekazuje podczas spotkań w przedszkolach, szkołach i parafiach — zawsze dostosowując formę przekazu do grupy, z którą pracuje.

— Na podstawie pracy i życia pszczół jestem w stanie stworzyć niemal doskonały plan działania dowolnej firmy, organizacji, instytucji, a nawet rodziny i społeczeństwa. Gdyby ludzie chcieli się uczyć od pszczół, to świat byłby lepiej poukładany. A tak, mamy to, co mamy — komentuje Artur Głowacki.

Sam uczył się nie tylko od pszczół, ale też od dziadków. Nie tylko miłości do zwierząt i przyrody, ale także wsłuchiwania się w głos Boga. Ewangelikiem formalnie stał się kilka lat temu, choć protestancki kręgosłup miał, odkąd tylko pamięta. Dziadkowie luteranie przybyli na Śląsk z Poznania. W wolnych chwilach, gdy nie wzywają ani pasieka, ani rejestry sądowe, jest kościelnym w tyskiej parafii ewangelickiej.

— Mam taką życiową zasadę, że plany i marzenia staram się mocno przemodlić, a później odczytywać znaki Boga. Idę do lasu i modlę się tak po prostu i bezpośrednio. Człowiek czuje, jaka jest właściwa odpowiedź, co powinien robić albo czego nie robić, ale czasem i tak robi po swojemu, wtedy jest tragedia — zwierza się Artur Głowacki.

Owad terapeutą

Zdradza, że niedługo pozbędzie się biznesu związanego z rejestrami sądowymi. Szuka partnerów i inwestorów, którzy pomogą mu wybudować ośrodek agroturystyczny. Pszczoły będą tam pracowały jako terapeutki dla ludzi zmęczonych życiem.

Żona będzie malowała, on będzie się opiekował tysiącami swoich pszczół, a ludzie będą przyjeżdżali, żeby porozmawiać, odpocząć, zatrzymać się w życiu i zauważyć prawdziwe potrzeby. Ośrodek ma powstać w Bieszczadach lub na Śląsku, na terenie kupionym przez Artura Głowackiego. Kilku potencjalnych inwestorów zafascynowanych „pszczelą filozofią” mistrza już odwiedziło pasiekę i są gotowi wyłożyć pieniądze.

— Czujemy z żoną, że to następny etap naszego życia, pewnego rodzaju powołanie. Biznesu na tym nie zrobimy, ale wspólnie z pszczołami damy ludziom coś dobrego — uważa pszczelarz. Inwestorom nie obiecuje zysków, ale satysfakcję z bycia częścią niezwykłego miejsca, gdzie pszczoły leczą. &


Mądrość pszczół
Artur Głowacki, obserwując pszczoły, przekonuje, że świat byłby lepiej poukładany, gdyby ludzie chcieli się od nich uczyć. Oto wyjątki z jego filozofii:

Ul numer 1 Praca jest twoim powołaniem
Pszczoła żyje po to, by pracować. Praca jest dla niej sensem życia i najważniejszym zadaniem, które ma przed sobą. Każda pszczoła wykonuje różne zadania w zależności od wieku. Jedne czyszczą ul, przygotowują miejsce dla robotnic, inne strzegą ula i matki, a jeszcze inne udają się w ryzykowny lot, żeby zebrać nektar. Trutnie ogrzewają, dbają, by było dobrze i wygodnie. Królowa matka składa jaja, zapewnia przetrwanie. Nie ma tam gorszych i lepszych, wszyscy są potrzebni, by spełnić powołanie swojego życia, czyli pracować.

Ul numer 2 Sam niewiele osiągniesz
Każda pszczoła doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że sama wiele nie zdziała. Potrzebuje matki i ula, więc instynktownie do niego wraca. Każda królowa matka wydaje specyficzny zapach, dzięki któremu pszczoły bardzo rzadko mylą ule. Ciągnie je do swoich, bo ze swoimi mają do wykonania pracę. Pszczoły są inteligentne, więc potrafią się perfekcyjnie zorganizować i podporządkować swemu powołaniu. Tutaj nie ma biurokracji, jest sprawne i szybkie działanie.

Ul numer 3 Żeby kogoś zniszczyć, musisz też zniszczyć siebie
Zapominamy, że pszczoły żądlą tylko, gdy bronią siebie lub wspólnoty. Pszczoła, zabijając, umiera, więc nie ma mowy o nieprzemyślanym, kapryśnym ataku. Ludzie zabijają z chciwości, nudy, dla rozrywki i przyjemności, ale w obronie własnej zdecydowanie rzadziej. Jeśli zabijając, człowiek miałby zginąć, kilka razy zastanowiłby się nad swoim czynem. Człowiek bardzo szybko i łatwo podejmuje decyzję o zniszczeniu innego człowieka, właściwie każdego dnia trwa wzajemne wyniszczanie — w pracy, w domu, wśród znajomych. Pszczoła jest mądrzejsza.

Ul numer 4 Efektu swojej pracy możesz nie zobaczyć
Pszczoły nie są długowieczne, żyją przeciętnie 25 dni. Nietrudno obliczyć, że słodki efekt trudu i znoju widzą tylko nieliczne osobniki. Pierwsze pszczoły pracują jednak z takim samym zaangażowaniem, jak te późniejsze. Trwa pokoleniowa sztafeta, a wspólna praca jest kontynuowana. Nikt nie rezygnuje, nikt się nie zniechęca, każdy daje z siebie wszystko.

Ul numer 5 Masz większy wpływ na rzeczywistość, niż myślisz
Na świecie sklasyfikowano około 30 tys. gatunków pszczół, w Polsce żyje jakieś 460. Jest kilkadziesiąt podgatunków pszczoły miodnej. Jedne są mniejsze, inne większe, ale wszystkie mają cudowną zdolność zbierania nektaru i pyłku. Efektem ich pracy jest nie tylko gęsty i słodki miód, którym smarujemy chleb. Pszczoły sprawiają, że świat żyje. Encyklopedia PWN podaje, że protoplaści pszczoły miodnej pojawili się już 70 mln lat temu. Pszczoły żyją i pracują tak, jakby zdawały sobie sprawę, że są ważnym ogniwem w długim łańcuchu dziejów. Człowiek w swojej bylejakości często zapomina o wczorajszym dniu i nie widzi dla siebie perspektywy dnia następnego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Skrzydlate nauczycielki życia