Skrzypek obstaje przy swoim. Tusk też

ET
opublikowano: 20-03-2008, 00:00

Znów iskrzy na linii premier — szef NBP. To burza w szklance wody — mówią ekonomiści.

Znów iskrzy na linii premier — szef NBP. To burza w szklance wody — mówią ekonomiści.

Mamy ciąg dalszy przeciągania liny między premierem, który nie chce zaakceptować kandydatury Witolda Kozińskiego na wiceprezesa Narodowego Banku Polskiego, a Sławomirem Skrzypkiem, szefem NBP, który kandydaturę wysunął. Żadna ze stron nie zamierza ustąpić.

— Jeżeli nie zostanę przekonany, że kandydatura zostaje odrzucona z przyczyn formalnych i ustawowych, a nie poglądów, będę podtrzymywać ją w dalszym ciągu. Mogę wyrazić zaniepokojenie, że sytuacja trwa tak długo — mówi Sławomir Skrzypek.

Z kolei premier powiedział w Radiu TOK FM, że od dłuższego czasu sytuacja w NBP jest krytyczna.

— Nie było do tej pory tak złych relacji między Radą Polityki Pieniężnej a prezesem NBP. Do dzisiaj tak naprawdę nie wiemy, jakie były powody równoczesnych dymisji dwóch wiceprezesów NBP — twierdzi premier.

W styczniu dwaj zastępcy szefa NBP, Krzysztof Rybiński i Jerzy Pruski, zrezygnowali z funkcji. Pierwszy wiceprezes nie podał przyczyny, drugi oświadczył, że nie mógł dłużej w sposób efektywny pracować dla NBP.

Klucz w rękach RPP

Donald Tusk powiedział wczoraj, że pod nominacją Witolda Kozińskiego jeszcze się nie podpisał. Kandydat na wiceprezesa podpadł szefowi rządu wypowiedziami, że należy zastanowić się nad interwencją na rynku walutowym celem osłabienia złotego. Rynek zareagował przeceną rodzimej waluty. Od tamtego czasu już nie reaguje tak nerwowo, a nawet dość obojętnie patrzy na zamieszanie w kadrach NBP.

— To przypomina trochę burzę w szklance wody. Z punktu widzenia rynku mniej ważne jest, czy obsada zarządu NBP jest pełna, ale czy sprawnie działa Rada Polityki Pieniężnej i w jaki sposób realizowana jest polityka monetarna. Tutaj nie widać większych zagrożeń — mówi Piotr Bujak, ekonomista BW WBK.

Wizerunkowa szkoda

Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH, przyznaje, że rynek nie zauważa sporu, ponieważ uważa, że bezpośrednio go nie dotyczy. Dostrzegają go jednak agencje ratingowe oraz Komisja Europejska, które nie do końca rozumieją, na czym polega problem.

— Przedłużanie sporu nie służy dobrze wizerunkowi Polski. Nic natomiast nie wskazuje na to, by szybko miał się zakończyć — prognozuje Ryszard Petru.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ET

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Skrzypek obstaje przy swoim. Tusk też