Słabszy kwartał może zapowiadać niezły rok

Weronika Aleksandra Kosmala
opublikowano: 16-04-2014, 00:00

Jak wynika z kilkuletnich obserwacji, mniej intensywny początek roku na rynku sztuki może być zapowiedzią dobrych, kolejnych miesięcy.

Mając w pamięci aukcyjne rekordy padające pod koniec ubiegłego roku, obrót dziełami sztuki w pierwszym kwartale ocenić można jako mniej intensywny. Rok rozpoczął się jednak stosunkowo dobrze, a pozorne spowolnienie nie wynika z gorszej kondycji rodzimego rynku, ale z jego wyraźnej sezonowości. Na regularny cykl składają się dwa pierwsze kwartały o raczej porównywalnych obrotach, zdecydowanie spokojniejsze lato z niższą liczbą aukcji i generujący czasem prawie połowę zysków ostatni kwartał. Pod koniec roku następuje często szybszy rozwój pewnych zjawisk — odpowiedź na pytanie, czy będą kontynuowane w roku następnym, pojawia się już w jego pierwszych miesiącach.

Wyświetl galerię [1/2]

REKORDOWY: Dzieł wybitnych artystów na naszym rynku nie przybywa, ale zdarzają się wyjątki — w marcu rekordową cenę 500 tys. zł osiągnął utrzymany w typowej dla Tadeusza Makowskiego syntetycznej stylistyce obraz „Pracownia”. [FOT. ARC]

Korekty raczej nie będzie

Najwyższe ceny na licytacjach osiągało w pierwszym kwartale prawie wyłącznie malarstwo powojenne. Zainteresowanie sztuką współczesną już od kilku lat nie zaskakuje, a wśród inwestorów zaczęły się wręcz pojawiać obawy korekty szybko rosnących cen obrazów polskich klasyków. Najbardziej jaskrawym przykładem był dynamiczny wzrost rynkowej wartości prac Jerzego Nowosielskiego. Wszystko wskazuje jednak na to, że poziom tych cen ustabilizował się na dłużej na relatywnie wysokim poziomie. Poza ugruntowanąpozycją artystyczną, do stabilności tendencji przyczyniają się dodatkowo wysoka podaż dzieł artysty i działalność fundacji certyfikującej autentyczność obrazów w obiegu. Do aukcyjnej czołówki zaliczyć można również abstrakcyjne kompozycje autorstwa Wojciecha Fangora, które poza rynkiem lokalnym dostępne bywają też w katalogach zagranicznych. W marcu jedno z płócien osiągnęło w Warszawie cenę 480 tys. zł, natomiast kilka dni wcześniej inny obraz malarza sprzedano za równowartość niecałych 137 tys. zł w nowojorskim oddziale domu aukcyjnego Christie’s. Cenowy próg 100 tys. zł w minionym kwartale przekroczyły także dzieła Ryszarda Winiarskiego, Tadeusza Kantora czy Jana Tarasina.

Coraz więcej młodej sztuki

W kierunku abstrakcji coraz bardziej rozwijają się nie tylko preferencje kupujących sztukę dwudziestowieczną, ale również najnowszą, której sprzedaż dominuje ilościowo na polskim rynku. Od stycznia domy aukcyjne Polswiss Art, DESA Unicum i Sopocki Dom Aukcyjny zorganizowały łącznie 7 aukcji twórczości niewypromowanych jeszcze artystów. Za średnią cenę przewyższającą 1750 zł sprzedano 550 obiektów, a kolejne licytacje zapowiadane są już na kwiecień.

— U nas na następne miesiące planowane są wyłącznie aukcje sztuki najnowszej. Oferta jest coraz lepsza, klienci sięgają już nie tylko po prace dekoracyjne, ale zdarza się, że szukają czegoś trudniejszego w odbiorze — komentuje Iwona Pleskot z Sopockiego Domu Aukcyjnego.

O jakichkolwiek trendach w samym segmencie trudno się jednak zdecydowanie wypowiadać, bo większość z padających rekordów wygląda jeszcze na przypadkowe. Wysoce prawdopodobne jest natomiast to, że aukcje tego typu proponowane będą klientom coraz częściej, a obserwowany już powolny wzrost średnich cen będzie się utrzymywał.

Rysunki coraz popularniejsze

Jako rozwijające się zjawisko wskazać można też zainteresowanie wytworzoną przez galerzystów kategorią prac na papierze. Funkcjonujące na rynku od kilku lat określenie powstało dla zgrupowania szerokiej gamy obiektów — od rysunków i grafik, a nawet szkiców olejnych, po obrazy pastelowe i dzieła malarskie w technice gwaszu czy akwareli. Chociaż jest to oferta pozwalająca zainwestować w dzieła uznanych twórców przy relatywnie niewielkim zaangażowaniu kapitału, na kilka czynników należy zwrócić szczególną uwagę. Wartość inwestycyjna jest tym większa, im bardziej prace są unikatowe i im lepiej są zachowane.

W przypadku szkiców na delikatnych papierowych podłożach warto więc wybierać prace nieuszkodzone, chcąc natomiast odsprzedać kiedyś z zyskiem grafiki, poszukiwać należy tych sygnowanych, najlepiej z wąskich limitowanych serii. Rysunki Jana Matejki, Tamary Łempickiej czy Romana Opałki, a więc artystów, których prace malarskie są na polskim rynku niedostępne z uwagi na zbyt wysokie ceny lub bardzo ograniczoną podaż, wylicytowano w ubiegłym kwartale powyżej 20 tys. zł. Za średnią cenę około 3,6 tys. zł sprzedanych zostało też ponad 60 komiksowych plansz, co stanowi wyraźny sygnał, że szeroka już kategoria prac na papierze może się w przyszłości jeszcze bardziej urozmaicić.

Coraz bogatsza rodzajowo oferta domów aukcyjnych wynika również z faktu, że dzieł malarskich twórców najwyższej klasy, zwłaszcza na rynku sztuki dawnej, nie przybywa. Poza akwarelami i rysunkami zawsze pojawia się jednak kilkabezsprzecznie inwestycyjnie bezpiecznych prac — w marcu na przykład rekordową cenę 500 tys. zł osiągnął utrzymany w typowej dla Tadeusza Makowskiego syntetycznej stylistyce obraz „Pracownia”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Aleksandra Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy