Słaby złoty osłabia spółki

Anna Pronińska
opublikowano: 29-12-2011, 00:00

Zmorą dla producentów ubrań pozostają rosnące koszty.

Drogie euro i dolar, niesprzyjająca pogoda i zawirowania na rynku — te czynniki mogą zaszkodzić wynikom spółek odzieżowych w 2012 r.

— W przyszłym roku dla krajowych firm odzieżowych, które ulokowały produkcję w krajach Azji, istotne będą kursy walutowe. Teraz zamawiają kolekcje letnie. Pytanie, czy od razu będą za nią płacić, bo kurs dolara i euro jest niesamowicie wysoki — mówi Renata Miś, analityk AmerBrokers. Na problem walutowy wskazuje też Bogusz Kruszyński, prezes giełdowego Redanu (marki Top Secret, Troll i Drywash oraz sieć dyskontowa Textilmarket). — Obecne notowania — szczególnie w porównaniu z pierwszą połową 2011 r. — powodują znacznie wyższe koszty.

Jeżeli nie zostaną one przeniesione na klientów (a do tego, gdyby doszło do zmniejszenia popytu), wpłynie to na pogorszenie rentowności — mówi Bogusz Kruszyński.

— Nasze bieżące wyniki (czy też wyniki najbliższych sezonów) zależą od popytu oraz relacji złotego do dolara i euro, która determinuje cenę zakupu towarów i koszty czynszu wynajmowanych lokali. Biorąc pod uwagę taką niepewność, bardzo ostrożnie podchodzimy do kosztów, trzymając je „krótko”, oglądając każdą złotówkę przed wydaniem — mówi Dariusz Pachla, wiceprezes LPP (marki Reserved, Cropp, House i Mohito).

Zdaniem Renaty Miś, wysokie kursy walut mogą być bilansowane przez już nie tak wysokie ceny bawełny. Zdaniem analityk z AmerBrokers, firmy notowane na GPW — jeśli w ogóle poprawią wyniki w 2012 r. — to minimalnie.

— O finansowych rezultatach zdecydują także: trafienie w gust klientów z kolekcją, sprzyjająca pogoda i brak zawirowań na rynku — uważa Renata Miś. Dariusz Pachla przekonuje, że LPP nie raz się przekonało, iż nawet w gorszych czasach klienci są skłonni zapłacić dobrą cenę, gdy wyrób jest atrakcyjny.

— W naszej branży marże na sprzedaży wcale nie muszą być gorsze, gdy popyt konsumpcyjny spada. O tym decyduje atrakcyjność kolekcji — uważa wiceprezes LPP.

Zdaniem prezesa Redanu, mimo niekorzystnych czynników wartość rynku odzieży i obuwia w 2011 r. wzrosła. Bogusz Kruszyński nie chce jednak prognozować dynamiki w 2012 r. Według niego, rynek utrzymuje tendencję wzrostową i wszystko wskazuje na to, że klienci w przyszłym roku nie będą mieć mniej pieniędzy do dyspozycji niż w tym roku.

— Zmniejszenie cen wpłynęłoby pozytywnie na wzrost popytu. Jednak jest to możliwe dopiero w przypadku zmniejszenia kosztów, co może być konsekwencją umocnienia się złotego. W innym przypadku obniżka cen odbędzie się kosztem jakości, a to może być strategia jedynie krótkoterminowa, niekoniecznie opłacalna w długiej perspektywie — uważa prezes Redanu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane