PAP: Około 30-50 proc. śląskich taksówkarzy ma już w swoich samochodach kasy fiskalne - szacują przedstawiciele korporacji taksówkowych w regionie. Ci, którzy jeszcze nie mają kas, wnioskują o odroczenie terminu ich instalacji, nawet o kilka miesięcy. Urzędy skarbowe z reguły zapowiadają pozytywne rozpatrzenie takich wniosków.
W nowym roku taksówkarze nie posiadający jeszcze kas w większości zamierzają wyjechać na drogi "na własne ryzyko", posiadając jedynie potwierdzenie złożenia wniosku o odroczenie w urzędzie skarbowym. Policja i straż miejska nie planują żadnej akcji skrupulatnego kontrolowania taksówkarzy.
W ostatnich dniach do śląskich urzędów skarbowych wpłynęło w sumie co najmniej kilkaset (pełnych danych brak) wniosków o odroczenie terminu obowiązku zainstalowania kasy. Tylko w I Urzędzie Skarbowym w Katowicach złożono kilkadziesiąt wniosków, w Gliwicach ok. 100, w obu urzędach w Częstochowie ponad 200.
Urzędy zaczną rozpatrywać wnioski na początku nowego roku. Mają na to 30 dni.
"Będziemy rozpatrywać te wnioski zaraz na początku roku, możliwie w pierwszej kolejności. Można spodziewać się, że decyzje będą pozytywne" - powiedziała PAP zastępca naczelnika I Urzędu Skarbowego w Gliwicach, Danuta Karaś.
Aby uzyskać odroczenie, taksówkarze powinni wskazać przyczyny opóźnienia, np. udowodnić, że czekają na zakup, legalizację lub montaż kasy. W Katowicach większość wniosków dotyczy odroczenia do stycznia lub lutego, w Gliwicach taksówkarze często wnioskują o przedłużenie terminu np. o trzy, a nawet pięć miesięcy.
Przedstawiciele śląskich korporacji taksówkowych mają różne zdania na temat pracy w nowym roku bez kas fiskalnych. W katowickim Taxi Rondo, gdzie kasy ma już ok. 50 proc. taksówkarzy, wyjechać mają tylko ci, którzy mają kasę albo decyzję o odroczeniu terminu. A jak dotąd urzędy nie wydały takich decyzji. Jak będzie, pokaże więc praktyka.
Normalnie zamierza pracować Miejskie Przedsiębiorstwo Taksówkowe w Katowicach, którego przedstawiciele szacują liczbę kas u swoich taksówkarzy na 30-50 proc. Patryk Kotuła z MPT przyznał jednak, że taksówkarze bez kas wyjadą na własne ryzyko.
MPT tłumaczy, że taksówkarze są związani z firmą umowami, nie są jednak jej pracownikami. Dlatego MPT nie może narzucić im obowiązku instalowania kas. Jeżeli w nowym roku wyjadą bez nich, zrobią to na własne ryzyko.
Na początku stycznia nie należy się jednak spodziewać żadnej specjalnej akcji kontrolowania kas fiskalnych w taksówkach. Urzędy skarbowe nie zamierzają wysyłać na postoje swoich inspektorów, a policja nie traktuje sprawy priorytetowo. Katowicka Straż Miejska, kontrolująca np. posiadanie przez taksówkarzy pozwoleń na prowadzenie działalności gospodarczej, uważa, że kontrola kas nie leży w jej gestii.
"Z punktu widzenia płynności i bezpieczeństwa ruchu drogowego kasa fiskalna w taksówce nie ma pierwszorzędnego znaczenia, dlatego egzekwowanie tego obowiązku nie będzie naszym priorytetem. Oczywiście, przeprowadzając kontrolę mamy prawo sprawdzania wymaganych urządzeń, wszystko zależy więc od okoliczności. Z całą pewnością nie mamy żadnych specjalnych wytycznych odnośnie kontroli kas" - powiedział PAP Zygmunt Szywacz z "drogówki" w komendzie wojewódzkiej policji w Katowicach.