Słodko-gorzka historia Wedla

Marcin Dobrowolski
opublikowano: 23-06-2015, 11:55

Gdy ponad 160 lat temu w Warszawie powstała pierwsza cukiernia tej marki, założyciel firmy nie mógł przypuszczać jak potężny otwiera rozdział zarówno w historii czekolady, jak i polskiej gospodarki. Dzieje rodziny Wedlów to opowieść o słodkich latach prosperity i gorzkiej walce o przetrwanie w latach okupacji i komunizmu.

Rodzina Wedlów pochodzi z Ilensfeld w Turyngii. Jako pierwszy przybył w 1845 r. z Berlina do Warszawy cukiernik Karol Ernest Wedel. W 1851 r. założył on w ówczesnym centrum miasta, przy ul. Miodowej, wytwórnię czekolady.
W zakładzie ulokował nie tylko cukiernię, lecz również warsztat rzemieślniczy. Poza talentem do tworzenia słodyczy miał niespotykany jak na tamte czasy zmysł… marketingowy!. Przez wiele lat publikował na łamach „Kuriera Warszawskiego” reklamy swoich produktów. Co ciekawe, poza słodkimi przysmakami „Cukiernia C.Wedel” oferowała także wyroby aptekarskie: słodowy syrop, karmelki piersiowe czy pastylki miętowe.

Wyświetl galerię [1/10]

Plakat reklamowy

LOTTE Wedel

W gronie uczniów Karola znalazł się jego jedyny syn, Emil, który w  1865 roku objął kierownictwo zakładem, aby w 1872 zostać jego właścicielem. Młody zarządca był starannie wykształcony, a praktykę zdobywał między innymi w paryskich cukierniach. Postanowił on rozwinąć zakład, unowocześnić produkcję i rozbudować jej asortyment. W tym celu, sprzedał cukiernię na ulicy Miodowej i przeniósł interes do kamienicy przy ulicy Szpitalnej.

Sukces firmy był tak duży, że jej produkty zaczęły być podrabiane. Wówczas Emil Wedel postanowił, że każda tabliczka, która zostanie wyprodukowana w jego zakładzie zostanie opatrzona jego własnoręcznym podpisem. Z czasem podpis ten stał się znakiem rozpoznawczym Wedla i na tyle silnie wpisał się w historię marki, że z powodzeniem funkcjonuje do dziś, tylko w nieco zmodyfikowanej formie.

Rodzinna firma tymczasem przygotowywała kolejnego sukcesora. Jan, syn Emila, po ukończeniu nauki w gimnazjum wyjechał na studia do Fryburga, gdzie zdobył tytuł doktora chemii spożywczej. Następnie rozpoczął pracę w fabryce od najniższych stanowisk, aby w praktyce poznać proces produkcyjny. Po śmierci ojca  zarządzał firmą razem z matką, by w całości przejąć zakład w 1932 roku. Wcześniej jednak, dzięki jego namowom, rozpoczęto w 1927 r. budowę nowoczesnej fabryki na Kamionku.

Do nowego zakładu całą produkcję przeniesiono w 1931 r., kamienica na Szpitalnej pozostała zaś w rękach rodziny jako luksusowa nieruchomość ze sklepami i apartamentami. Za rządów Jana w fabryce zaczęto produkować biszkopty, a wszystkie produkty zyskały nowe opakowania – papierowe, tekturowe i blaszane. Był to również czas, gdy Jan Wedel, zainspirowany swoją podróżą do Francji w 1936 r., stworzył jeden z najbardziej kultowych produktów marki, tj. pianki Ptasie Mleczko®. Sklepy Wedla otwierano w największych miastach Polski, a oddziały pojawiły się również w Paryżu i Nowym Jorku. Świetne wykształcenie Jana i doświadczenie zawodowe sprawiło, że na podstawie właściwości ziarna kakaowego potrafił określić plantację, z której ono pochodziło! By dysponować najlepszym, sprawdzonym surowcem, dr Wedel planował założenie górskich farm mlecznych na wzór szwajcarskich i zakupienie własnych plantacji kakaowców w różnych krajach.  Plany te, które weszły już w pierwsze stadia realizacji, przekreślił wybuch II wojny światowej.

Ambitny właściciel unowocześnił również dział logistyczny – kupiono auta Renault i Fiat z napisem „E.Wedel” i charakterystyczną tabliczką, a także samolot RWD–13, który latając nad polskim wybrzeżem reklamował wedlowskie produkty. Jan Wedel duży potencjał widział także w reklamie. Do dziś powtarzana jest anegdota o wizycie króla Afganistanu, który podróżując po Polsce tak często spotykał się z nazwą „E.Wedel”, że był przekonany, iż jest to polskie słowo oznaczające powitanie. 

Podczas kampanii wrześniowej w 1939 r. i oblężenia Warszawy Jan Wedel kazał otworzyć magazyny swych zakładów, a produkty spożywcze stopniowo rozdysponować wśród mieszkańców. Stracił wówczas olbrzymi majątek, ale uratował setki ludzi przed głodem. Gdy 28 września oddziały Wehrmachtu wkroczyły do Warszawy, sklep na ulicy Szpitalnej nie zawiesił działania, ale przez cały okres okupacji mogli w nim kupować tylko Niemcy. Jan Wedel angażował się w pomoc dla najuboższych, oferując między innymi ciepłe posiłki w stołówce praskiej fabryki. Na prośbę Jarosława Iwaszkiewicza zarządził przygotowywanie paczek żywnościowych dla przedstawicieli inteligencji, a także założył przedszkole dla dzieci pracowników. W sierpniu 1944 roku Niemcy próbowali zupełnie zniszczyć fabrykę na Zamoyskiego. Choć nie obyło się bez start, a okupanci wywieźli większość surowców i maszyn, to już w październiku pracownicy zaczęli wracać do zakładu i odbudowywać go. Po wyzwoleniu Warszawy Jan Wedel nie wrócił na swoje stanowisko. Na skutek upaństwowienia zakładów przemysłowych, marka Wedel zmieniła nazwę na Zakłady Przemysłu Cukierniczego im. 22 lipca. Fabryka stała się częścią koncernu, w którego skład wchodziły – poza Wedlem – zakłady: „Syrena” Franciszka Fuchsa oraz dawna fabryka „krówek” Feliksa Pomorskiego w Milanówku. Z kierownictwa firmy usunięto Jana oraz wszystkich członków rodziny Wedlów. Okres PRL to czasy, gdy fabryka wciąż prosperowała, jednak filozofia pracy zmieniła się diametralnie. Firma zarządzana przez pokolenia pasjonatów i cukierników, zaczęła tracić swój niezwykły charakter. Polacy, przywiązani do znanej marki, pragnęli jednak, aby Wedel wciąż działał, wierząc zapewne, że być może kiedyś odbuduje swoją świetność. 

W 1989 roku rozpoczęła się transformacja i nadeszły upragnione zmiany oraz okres prywatyzacji polskich firm. Zakładami zaczęła interesować się firma Nestle, ale ostatecznie zakupu dokonała amerykańska PepsiCo. Dosyć szybko okazało się jednak, iż PepsiCo chce skoncentrować się na słonych przekąskach i kilka lat później koncern zdecydował się na podział i sprzedaż zakładów. Produkujący cukierki warszawski zakład Syrena PepsiCo sprzedano fińskiemu Leaf, część czekoladową – brytyjskiej marce Cadbury Schweppes, a fabrykę ciastek w Płońsku – francuskiemu Danone. Jednak, gdy w  styczniu 2010 r. spółka Cadbury Wedel została kupiona przez amerykański koncern Kraft Foods, Komisja Europejska zgłosiła sprzeciw nie chcąc dopuścić do monopolu firmy Kraft na rynku czekolad w Polsce. Finalnie postanowiono o sprzedaży Wedla, a jego nowym właścicielem został japoński koncern wielobranżowy LOTTE Group. Założona w 1948 roku jako zakład specjalizujący się w sektorze gum do żucia, obecnie działa w różnych sektorach, włączając w to sektor spożywczy. Marka Wedel współpracując ze swoim azjatyckim właścicielem, nie przestała jednak dbać o bogatą tradycję. W swojej ofercie zachowała wiele produktów znanych od dziesięcioleci, wśród nich słynny, oznaczony podpisem Emila Wedla, Torcik Wedlowski.

Co stało się z rodziną Wedlów? Okupiła ona II wojnę światową dużymi stratami: wyznaczony na kolejnego właściciela fabryki, siostrzeniec Jana, Franciszek Whitehead stracił nogę w wojnie obronnej 1939 roku, zaś w powstaniu warszawskim zginęła siostra dra Wedla, Zofia Żochowska, a także dwójka jego siostrzeńców, Krystyna i Piotr. Po nacjonalizacji majątku zamieszkali u dozorcy swej zniszczonej kamienicy na Szpitalnej 8. Ten budynek również im zabrano w następstwie dekretu Bieruta. Wedlowie odwołali się od niego i to odwołanie stało się podstawą do zwrotu im nieruchomości w Śródmieściu Warszawy już w latach III RP. Obecnie w stolicy mieszka siostrzenica Jana Wedla, Małgorzata z Whiteheadów Jasińska oraz jej córka Elżbieta Libera. W budynku mieszczą się obecnie nowoczesne biura, bary i luksusowe apartamenty. Jego nazwa nawiązuje do starej funkcji - zwie się Fabryką Czekolady.

Opracowano na podstawie materiałów firmy LOTTE Wedel, Wirtualnego Muzeum Konstancina oraz relacji rodziny Wedlów i Jasińskich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy