Słoń przeobraził się w tygrysa

Mateusz Wojtala
opublikowano: 21-07-2019, 22:00

Zachwycając się chińskim cudem gospodarczym, zapomina się, że po drugiej stronie Himalajów rośnie kolejny hegemon

Jeszcze w 1991 r. Indie znajdowały się w głębokiej zapaści gospodarczej. Państwo było na skraju bankructwa, bankowi centralnemu odmówiono międzynarodowego kredytu, a rezerwy walutowe ledwo mogły pokryć trzy tygodnie importu. W celu otrzymania pożyczki od Międzynarodowego Funduszu Walutowego rząd musiał zastawić blisko 70 ton złota, m.in. w Banku Anglii. W odpowiedzi na kryzys w lipcu tamtego roku premier Narasimha Rao zainicjował proces liberalizacji gospodarki. W celu uporania się z socjalistyczną przeszłością doszło m.in. do powszechnej prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, reformy polityki fiskalnej w celu redukcji deficytu i pobudzenia wzrostu czy ułatwień dla inwestycji zagranicznych.

— Rok 1991 był punktem zwrotnym w historii Indii, podobnie jak 1947 r., kiedy odzyskaliśmy niepodległość. Od tego czasu kontynuowano dzieło reform pomimo wielokrotnej zmiany rządów. To jest bardzo istotne, że przemiany gospodarcze nie są zależne od woli pojedynczych osób, ale zostały niejako nieformalnie usankcjonowane. To duża różnica w porównaniu chociażby z Chinami, gdzie wszystko zależy od woli politycznej na szczytach władzy — mówi profesor Narendar V. Rao z Uniwersytetu Północnowschodniego Illinois w Chicago, który w lipcu gościł w Polsce i spotkał się z inwestorami na GPW.

Dywidenda demograficzna

Od początku reform indyjska gospodarka rozwijała się bardzo dynamicznie. Roczne tempo wzrostu PKB tylko trzy razy spadło nieznacznie poniżej granicy 4 proc. Również obecnie przeprowadzane są ważne zmiany. Rządzący od 2014 r. premier Narendra Modi wprowadził podatek GST (Goods and Services Tax), czyli powszechny podatek od towarów i usług. Była to rewolucyjna zmiana, bo ujednolicała wszystkie systemy podatkowe obowiązujące w 29 indyjskich stanach.

Przeprowadził również demonetyzację, czyli usunięcie z obiegu lwiej części banknotów w celu walki z korupcją, terroryzmem czy praniem brudnych pieniędzy. Pomogło to również w zmniejszeniu szarej strefy i rozwoju płatności bezgotówkowych na wsi i w małych przedsiębiorstwach. Ugrupowanie Narendry Modiego na wiosnę ponownie wygrało wybory parlamentarne.

Oprócz postępujących reform prof. Narendar Rao wskazuje na jeszcze jeden istotny czynnik.

— Sam ogrom populacji Indii nie jest najważniejszy. Liczy się to, że jest ona młoda, w odróżnieniu od Japonii, Chin czy Stanów Zjednoczonych. To jest tak zwana dywidenda demograficzna. Młodych ludzi w Indiach (poniżej 25 roku życia) jest teraz 300 mln w społeczeństwieliczącym 1,3 mld osób. Zaczynają oni wchodzić na rynek pracy. Będą zarabiać i konsumować. Będziemy obserwować długoterminowy i zrównoważony wzrost. To jest właśnie przewaga młodego społeczeństwa — dodaje profesor Narendar V. Rao.

Już czas

Jak dodaje profesor, to może być również dobry czas dla Bombay Stock Exchange. Zwraca on uwagę, że indyjski rynek kapitałowy bardzo ostatnio dojrzał, a napływ krajowego kapitału uodparnia go na globalne wahania. Najważniejszy indeks SEN- SEX od początku roku zyskał blisko 9 proc. Natomiast w perspektywie dwóch i trzech lat przyniósł stopę zwrotu wynosząco odpowiednio 22,3 i 41,4 proc.

Na polskim rynku pełną ekspozycję na Indie zapewnia fundusz Allianz India Equity, który wszystkie środki ma ulokowane właśnie w Indiach. W pierwszym półroczu przyniósł on 4,5-procentową stopę zwrotu i wypadł dość słabo na tle średniej dla grupy pozostałych funduszy akcji zagranicznych, wynoszącej ponad 10 proc.

— Indie to wolno człapiący słoń, który przeobraził się w prężnie poruszającego się tygrysa. Teraz jest świetny moment na inwestycje z Indiach. Po wygranej w wyborach można liczyć na kolejne reformy ekonomiczne przeprowadzane przez rząd Narendry Modiego. Powstaną nowe możliwości dla obcego kapitału. Rząd szczególnie liczy na inwestycje zagraniczne w dziedzinie ochrony zdrowia, rolnictwa i infrastruktury — uważa profesor Narendar V. Rao.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Wojtala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy