Słone opowieści

Najstarsza polska kopalnia soli kamiennej, po ośmiu wiekach eksploatacji przekształcona w sanatorium i muzeum, zachwyca niepowtarzalnymi wyrobiskami i surowym charakterem.

Kopalnia Soli Bochnia nie jest tak znana, jak jej młodsza o 40 lat siostra Wieliczka, choć to skarb światowego dziedzictwa UNESCO. Znajduje się niespełna 40 km na wschód od Krakowa. Warto ją odwiedzić nie tylko dlatego, że jest najstarszym, już ponad 750-letnim, nieprzerwanie działającym zakładem w Polsce i jednym z najstarszych w Europie. W leczniczym mikroklimacie bocheńskiej saliny można podreperować zdrowie. Nie ma tu bakterii, wirusów, alergenów i roztoczy, więc pobyt pod ziemią wpływa korzystnie na układ oddechowy, łagodzi objawy alergii i wzmacnia odporność. Noc spędzona w kopalni dostarcza organizmowi taką dawkę jodu, jak miesięczny pobyt nad Bałtykiem.

Wyświetl galerię [1/9]

Podziemny świat. Przeprawa łodzią przez zalane solanką puste wyrobisko, boisko sportowe w imponującej komorze Ważyn, kaplice: św. Kingi, przez którą biegną tory, i Passionis z 1709 r. — najstarsza zachowana kaplica w kopalni, z oryginalnymi XVIII-wiecznymi polichromiami — Kopalnia Soli Bochnia zaskakuje różnorodnością. FOT. RYSZARD TATOMIR, ADAM BRZOZA, KRZYSZTOF STOMPÓR, ZBIORY KOPALNI SOLI BOCHNIA

Szczypta historii

Przewodnicy żartują, że wydobywana w Bochni sól ma 114 mln lat, a nie jest przeterminowana. Już 3,5 tys. lat p.n.e. pozyskiwano ją w tych okolicach przez odparowywanie wody ze źródeł solankowych. Powstałe z czasem studnie solankowe, stopniowo pogłębiane, stały się zalążkiem szybów górniczych. Na sól kamienną natrafiono około 1248 r., a w 1251 r. rozpoczęto jej przemysłową eksploatację. Budowę dwóch najstarszych kopalnianych szybów, Gazaris i Sutoris, legenda wiąże z żoną Bolesława Wstydliwego. Święta Kinga odwiedziła ponoć teren przyszłej żupy — wówczas był to ogród szewca — i w sadzawce zauważyła swój pierścień. Nakazała więc podjęcie prac górniczych w tym miejscu.

Żupa bocheńska stanowiła własność książęcą, a następnie królewską, przynosząc skarbowi państwa olbrzymie dochody. Prężny rozwój kopalni zapewnił Bochni prawa miejskie, nadane w 1253 r. Po wydaniu przez Kazimierza Wielkiego statusu żupnego (1368 r.), który określił prawa sprzedaży cennego surowca, kopalnia weszła w skład żup krakowskich — największego polskiego przedsiębiorstwa tamtych czasów. W bocheńskiej żupie wprowadzano przełomowe innowacje technologiczne, np. kołowroty. Po pierwszym rozbiorze Polski kopalnia znalazła się w granicach imperium Habsburgów. Austriackiemu inżynierowi, Dionizemu Stanettiemu, zawdzięcza znaczną rozbudowę i pionierski system wentylacji. Do Polski wróciła wraz z odzyskaniem niepodległości, kolejny raz stając się polem dla innowacji: w 1930 r. zainstalowano tu maszynę parową chorzowskiej produkcji. W 1990 r., po wyeksploatowaniu złóż, przedsiębiorstwo postawiło na działalność turystyczną (pierwsze kroki poczyniono w latach 80., kiedy kopalnia otrzymała status zabytku). W 2000 r. żupa została Pomnikiem Historii, zaś w 2013 r. wpisano ją na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO.

Wygadany hologram

Najcenniejsze zabytki bocheńskiej kopalni można zobaczyć, spacerując jedną z kilku podziemnych tras turystycznych, wiodących przez unikatowe komory solne o charakterystycznym kształcie i układzie geologicznym. Zwiedzającym udostępniono najpiękniejsze wyrobiska, m.in. na poziomach August i Sienkiewicz, oraz na międzypoziomie Dobosz. Trasy różnią się trudnością i wychodzą naprzeciw rozmaitym zainteresowaniom zwiedzających, jednak niezależnie od tego, którą się wybierze, uderza autentyczność tego miejsca — Bochnia nie wygląda jak skansen, wciąż sprawia wrażenie kopalni, w której wydobywa się sól. Potęgują je górnicze uniformy obsługi, oryginalne narzędzia i urządzenia (m.in. maszyna parowa), a także imponujące walce soli, jakby właśnie przygotowane do transportu na powierzchnię. Już początek wizyty w kopalni budzi emocje — zjazd 220 m pod ziemię autentyczną windą górniczą, zainstalowaną w 450-letnim szybie Campi (z łaciny — polny, bo kiedyś były tu pola). Równie ekscytujący jest przejazd odkrytym wagonikiem górniczej kolejki na miejsce startu pieszej wycieczki.

Wędrówka trasą z ekspozycją multimedialną (najłatwiejsza, trwa 3-4 godziny) jest jak podróż w czasie, rozpoczynająca się za panowania Bolesława Wstydliwego i księżnej Kingi. Dzięki efektom dźwiękowym i wizualnym (hologramy) można obserwować górników przy pracy i słuchać ich rozmów. W opowiadaniu dziejów saliny wspomagają przewodników władcy Polski, dawni żupnicy, a nawet… duch mnicha (powstanie kopalni wiąże się z zakonem cystersów). Zwiedzający mogą też zjechać 140-metrową drewnianą zjeżdżalnią, którą niegdyś transportowano worki z solą, a nawet popływać łodzią w towarzystwie flisaków — 234 m ppm. To jedna z największych atrakcji kopalni, nigdzie na świecie nie da się płynąć niżej w solance. Warto — nastrojowe światło, odgłos wioseł uderzających w taflę wody i opowieści flisaków o tajemniczych zakamarkach kopalni gwarantują niezapomniane wrażenia. Przeprawa działa od 2008 r., a powstała w zalanym w latach 60. XX w. pustym wyrobisku z XIX w. Woda o temperaturze 8 stopni to 32-procentowy roztwór solny (podobne stężenie soli jest w Morzu Martwym), co powoduje dużą wyporność: płaskodenna łódź zanurz się zaledwie na 15 cm. Woda nie jest głęboka (85 cm), a trasa liczy 120 m długości. Pracownicy kopalni co tydzień dolewają 8-10 cm solanki.

W świetle kryształów

Druga trasa, przyrodnicza, pokazuje, w jaki sposób procesy geologiczne uformowały przed miliardami lat to złoże solne i zaznajamia z niezwykle rzadkim zjawiskiem fluorescencyjnych halitów zwanych „świecącymi kryształami soli”. Szlak prowadzi przez wyrobiska, w których można obejrzeć skały i minerały: sole, gipsy, andryhyty, bocheńskie trzewiowce, a także pył wulkaniczny — ślad po dawnej działalności wulkanicznej w regionie — skupiska solnych nacieków, wykwitów, kalafiorów... W 2014 r. natrafiono na dobrze wykształcone sześcienne kryształy halitu (soli), które pod wpływem promieniowania UV świecą mocnym różowo-czerwonym blaskiem. To kryształy współczesne, utworzone w zastoiskach z solanką i naciekach ściennych. Sól pierwotna, powstała przed milionami lat w wyniku procesów geologicznych — ta, którą przez wieki eksploatowano — nie wykazuje znamion fluorescencji.

Przejście tej trasy zajmuje cztery godziny, a różnica poziomów wymaga pokonania około 700 schodów. Na tych, którzy chcieliby choć trochę poczuć się jak dawni górnicy, pracujący w kopalni, czeka trzykilometrowa trasa historyczna Wyprawa w Stare Góry, obejmująca też specjalistyczne przeszkolenie w Stacji Ratownictwa Górniczego. Szlak prowadzący najstarszymi korytarzami saliny jest trudny, wymaga dobrej kondycji fizycznej i wyposażenia — hełmu ochronnego, lampy górniczej i pochłaniacza tlenku węgla.

Uczestnikom takiej wyprawy nietrudno uzmysłowić sobie ogrom pracy i niebezpieczeństw czyhających na średniowiecznych gwarków… Przewodnicy pokazują okopcone miejsca, w których kiedyś kuto sól, tak niskie, że dorosłemu mężczyźnie trudno było się wyprostować, oraz ciężkie, nieporęczne kilofy i inne narzędzia z drewna i żelaza.

Na początku XVI w. poważnym wypadkom przy pracy co roku ulegało dwóch na 10 górników, a pod ziemią pracowało wtedy około 800 osób. Na szczęście dzięki Kazimierzowi Wielkiemu nie pozostawali bez pomocy — w 1357 r. monarcha ufundował w Bochni szpital i przytułek dla okaleczonych górników, który był jednym z pierwszych tego typu zakładów opiekuńczych na ziemiach polskich. W 2017 r. udostępniono turystom dwie trasy o charakterze religijnym: Droga Krzyżowa i Śladami kaplic bocheńskich górników.

W 2020 r. otwarta zostanie kolejna. Zwiedzający będą mieli okazję m.in. zapoznać się ze znaczeniem wody w kopalni, sposobami odwadniania, budową sztolni, transportem i komunikacją w kopalni, sztuką salinarną, a nawet zbadać sól w podziemnym laboratorium. Będzie to część dużego projektu, na która kopalnia pozyskała ponad 8 mln zł z funduszy unijnych.

Pociągiem do ślubu

Niegdyś w bocheńskiej kopalni znajdowało się ponad 30 kaplic. Były nie tylko miejscami kultu, ale pełniły też inne role — od miejsc naprawy lampek górniczych po punkty orientacyjne. Dzisiaj można zwiedzić siedem podziemnych kaplic. Chyba najciekawszą jest założona w 1747 r. kaplica św. Kingi z relikwią na ołtarzu głównym. W wystroju wnętrza zwracają też uwagę piękny żyrandol solny i stół ofiarny, przy którym 16 czerwca 1999 r. papież Jan Paweł II odprawił w Starym Sączu mszę kanonizacyjną świętej Kingi.

W kaplicy regularnie odbywają się nabożeństwa — w każdą pierwszą niedzielę miesiąca msze święte przy akompaniamencie orkiestry górniczej, a także pasterki (wierni płacą za uczestnictwo we mszy 10 zł na potrzebujących) — koncerty organowe i górniczej orkiestry dętej (jest tu świetna akustyka), a także… śluby. Bardzo widowiskowe, bo to jedyna świątynia na świecie, przez którą biegną tory kolejowe i jeżdżą pociągi. I właśnie górniczym wagonikiem przyjeżdżają na ceremonię panna młoda z ojcem, podczas gdy pan młody czeka w zakrystii.

Nietuzinkowe atrakcje

Podczas zwiedzania bocheńskiej saliny nie można ominąć komory Ważyn — największego podziemnego pomieszczenia wykonanego w Europie. Powstała w latach 80., kiedy kombajn połączył dwie wyeksploatowane komory w jedną przestrzeń ponad 250-metrowej długości. Tam, 248 m pod ziemią — czyli na poziomie Bałtyku — znajduje się boisko do gry (koszykówka, piłka nożna, tenis stołowy itd.). Ale komora Ważyn to nie tylko segment sportowy — działa tam restauracja Ważynek, organizowane są dyskoteki, imprezy kulturalne i sympozja naukowe. Odbywały się nawet studniówki dla 750 osób i bale sylwestrowe na 200 par. Są też dwie sypialnie ze 108 i 128 miejscami noclegowymi. Na chętnych do spędzenia nocy pod ziemią, by wdychać powietrze przesiąknięte mikroelementami, czekają łóżka piętrowe z materacami leczniczymi wypełnionymi łuską gryczaną, schowki na rzeczy i węzeł sanitarny (nocować też można w znacznie mniejszej komorze Kołdras z 45 miejscami noclegowymi). W całej kopalni nie ma oczywiście zasięgu telefonii komórkowej, ale w sali bankietowej komory Ważyn działa WiFi.

Kopalnia Soli Bochnia jest także gospodarzem niecodziennych zawodów sportowych. Jedne z najbardziej spektakularnych to 12-godzinny, podziemny bieg sztafetowy. Impreza odbywa się co roku w marcu i cieszy wielką popularnością. W jej XIV edycji (9-11 marca 2018 r.) wystartowało 260 zawodników z 65 drużyn wyłonionych w drodze losowania. Biegacze pokonywali trasę wytyczoną w zabytkowych wyrobiskach między szybami Sutoris i Campi. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAROLINA GUZIŃSKA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Słone opowieści