Słuchaj! Będzie o wizji przyszłości

opublikowano: 23-09-2022, 10:50
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Majestatyczna jak jej muza, rozciągliwa jak kapitan gadżet i (prawie) pozbawiona kierownicy. Taka jest wizja przyszłości narysowana przez wieszczów z Ingolstadt.

Mocarny:
Mocarny:
Elektryczny napęd skysphere dostarcza 624 KM mocy i 750 Nm momentu obrotowego. Moc trafia na tylne koła. Bateria 80 kWh ma wystarczyć na około 500 km. Na sprint od 0 do 100 km/h ma wystarczyć 4 s.
RAHMAN DAMIAN ANGELA BLASZCZYK

Audi zapowiada nową erę modelem, który szczegółami wybiega daleko… w przeszłość. Sięga do lat 30. ubiegłego stulecia. Sięgnijmy i my.

August Horch był niemieckim inżynierem wyspecjalizowanym w budowie silników. Karierę zaczynał u Daimlera, ale już w 1899 r. założył firmę z myślą o produkcji aut pod własnym nazwiskiem. Tak powstała marka Horch. Mimo że na produkowanych wówczas automobilach widniało jego nazwisko, nie utrzymał się w spółce długo. Po kilku nietrafionych pomysłach pokłócił się ze wspólnikami i już w 1909 r. opuścił firmę. Postanowił rozwijać nową markę. Marzenie o autach sygnowanych nazwiskiem legło w gruzach (Horch było zarezerwowane).

Inaczej pisane

Inspiracja:
Inspiracja:
Horch po łacinie to Audi. Być może dlatego Horch 853 stał się inspiracją dla projektów koncepcyjnych zdradzających kierunek, w którym zamierza podążać marka z Ingolstadt. Równie prawdopodobne jest, że projektanci Audi czerpali z modelu 853 z połowy lat 30. XX w. z innego powodu. To jeden z najpiękniejszych kabrioletów w historii motoryzacji.
materiały prasowe

Pozostało mu zmienić nazwisko lub… zapisać je w innym języku. Tak powstała marka Audi (swoją drogą Audi po łacinie i Horch po niemiecku oznacza to mniej więcej to samo: słuchaj!). Podczas gdy August „Audi” rozwijał nową markę, Horch nabierał rozpędu. Niestety „dawca nazwy” nie brał udziału w rozkwicie przedsiębiorstwa. Po pierwszej wojnie światowej firma Horch produkowała najbardziej luksusowe modele na rynku. Działo się tak do 1932 r. kiedy to nazwiska (to pisane po niemiecku i to po łacinie) znów się połączyły, gdyż marka Horch obok Audi, DKW i Wanderera weszły w skład Auto Union – tworu będącego początkiem dzisiejszej marki Audi.

Po co cofam się w przeszłość, skoro miało być o przyszłości? Żeby przedstawić wam jeden z modeli Horcha, gdyż odciśnie silne – nie tylko stylistyczne – piętno na tym, co nas czeka.

Tym modelem jest Horch 853. Zadebiutował w 1955 r. Był wówczas jednym z najbardziej ekskluzywnych i najpiękniejszych niemieckich samochodów. Majestatyczne 853 napędzane prawie pięciolitrową, rzędową jednostką o ośmiu cylindrach. Dysponowało mocą 100 KM. Później powstała wersja 120-konna. Najczęściej montowano ją w sportowych kabrioletach 853. To główne dzięki temu kabrioletowi Horch zdołał obronić pozycję czołowego producenta aut luksusowych.

Model 853 zadebiutował na wystawie samochodowej w Berlinie w postaci kabrioletu z jedną parą drzwi i szyb bocznych, który w zależności od wyboru klienta mógł pomieścić cztery lub pięć osób. Niemiecki krążownik z długą maską i specjalnie wydłużonym z myślą o zabraniu większego bagażu tyłem mógł mierzyć w skrajnych przypadkach prawie sześć metrów długości przy 180 cm szerokości. Oczywiście klienci mieli również możliwość zakupu kompletnego podwozia, które oddawali do ubrania dowolnej firmie zajmującej się projektowaniem i budową karoserii (baza ważyła aż 1850 kg, a gotowy pojazd grubo ponad 2,5 t).

Horch 853 na nowo

Ale kino:
Ale kino:
Wnętrze powala nowoczesnością. Tworzy je przede wszystkim wielki ekran o szerokości ponad 1,4 metra i wysokości 18 cm. To jeden z największych wyświetlaczy w historii stosowania wyświetlaczy w autach.
RAHMAN DAMIAN ANGELA BLASZCZYK

Druga wojna światowa, zmiany upodobań, księgowi, globalizacja – wszystko po trochu przyczyniło się do upadku projektu Horch (ostatnie auto tej marki wyprodukowano na zamówienie w 1953 r.). Nastała era Audi. Nie zmienia to faktu, że 853 rozgrzewa do dziś. Do tego stopnia, że Audi postanowiło wskrzesić ten model. Pokazany kilka dni temu w Warszawie koncepcyjny, w pełni elektryczny model Audi skysphere jest otwartym, dwumiejscowy autem z długą maską i mocno wydłużoną sylwetką.

Marc Lichte, szef dizajnu Audi, nie ukrywa inspiracji Horchem 853, czyli kabrioletem o długości 5,23 m. Coś w tym jest, bo Audi może być równie długie (5,19 m). Dlaczego może, a nie jest? Ponieważ dwumiejscowy koncept ma… zmienny rozstaw osi. Do autonomicznej jazdy odległość między osiami zwiększa się o 25 cm, znika kierownica i pedały. Co ciekawe, Audi skysphere potrafi samo pojechać pod wskazany adres, by odebrać pasażerów, samo zaparkuje i samo zadba o naładowanie akumulatorów. Mówiąc krótko, auto zamienia się w luksusowy krążownik autostradowy z konsjerżem, który nie zawraca kierowcy głowy takimi szczegółami jak prowadzenie, parkowanie czy uzupełnianie energii. Jeśli kierowca zatęskni za swoją rolą, wystarczy, że naciśnie przycisk (a w zasadzie pomaca ekran, gdyż fizycznych przycisków w tym aucie nie ma). Skysphere skróci się do 4,94 m, obniży prześwit (o 1 cm) i odda kierowcy władzę, wysuwając kierownicę. Z luksusowego GT w zwinny sportowy kabriolet w kilkanaście sekund. Natomiast kilku sekund (dokładnie czterech) skysphere potrzebuje do rozpędzenia się od 0 do 100 km/h. Gigantyczna moc i moment obrotowy (624 KM i 750 Nm) silnika elektrycznego trafiają na tylną oś, a umieszczony pionowo za fotelami akumulator (80 kWh) zapewnia zasięg nawet do 500 km. Audi podaje, że masa własna konceptu wynosi 1880 kg – niewiele jak na ogromny elektryczny krążownik. W pojeździe zastosowano osie z podwójnymi wahaczami z przodu i z tyłu. Nie ma tu klasycznego układu kierowniczego, a jedynie system steer-by-wire, który kontroluje zarówno przednie, jak i tylne koła. Ponieważ ten system nie jest mechanicznie połączony z przednią osią, kierowca może wybrać różne przełożenia i ustawienia układu.

Wnętrze powala nowoczesnością. Tworzy je przede wszystkim wieki ekran o szerokości 1,41 m i wysokości 18 cm. Część sterowania systemami, które odbywa się wyłącznie dotykowo, przeniesiono na boczne panele drzwi (swoją drogą ogromne drzwi otwierają się… pod wiatr). W pierwszym momencie dziwne wydało mi się to przeniesienie sterowania np. radiem na drzwi. Szybko uświadomiłem sobie, że nie było innego wyjścia. W autonomicznym ustawieniu ogromny rozstaw osi praktycznie uniemożliwia sięgnięcie do ekranu głównego. Zupełnym odjazdem są światła. To w zasadzie panele świetlne (OLED), które poza podstawową funkcją pełnię też inną – informacyjną. Potrafią wyświetlać na drodze informację z nawigacji czy ostrzeżenia dla innych. Podczas przerwy na ładowanie można – z udziałem reflektorów – pograć w grę. Telefonem sterujesz postaciami wyświetlanymi na ścianie. Po co? No właśnie. Po to samo, po co powstał skysphere.

Skazany na wystawy

Bez szans:
Bez szans:
Skysphere powala. Dizajnem, technologią, pomysłem i... tym, że ma możliwość zwiększenia rozstawu osi na żądanie. Niestety raczej nie zobaczymy go w tej formie na ulicach, nawet w odległej przyszłości. To tylko i aż prezentacja siły, możliwości i gustu inżynierów i projektantów
RAHMAN DAMIAN ANGELA BLASZCZYK

Umówmy się: skysphere raczej nie wyjedzie na ulice. Ani teraz, ani – z dużym prawdopodobieństwem – w przyszłości. Nie w tej formie. Czas ogromnych kabrioletów minął wraz z przepięknym 853. Skysphere to pojazd koncepcyjny, a takie rzadko trafiają do produkcji. Celem takich projektów nie jest taśmowa produkcja. Opracowywane są, by zademonstrować zdolności stylistyczne i technologiczne oraz pokazać kierunek, w jakim podąża marka. Co nam mówi skysphere o kolejnych latach w Audi? Sporo. Przede wszystkim o tzw. języku stylistycznym, proporcjach i kierunku dizajnu. Możemy się spodziewać, że przyszłe modele marki – podobnie jak skysphere – będą korzystały ze znacznie węższych reflektorów, muskularnych przetłoczeń, a po uzyskaniu stosownych homologacji – z paneli świetlnych. Ogromnie cieszy mnie, że Audi przy tworzeniu nowych futurystycznych aut – dbając o ekologię, aerodynamikę i koszty, nie zapomina o czasach, kiedy zamiast tego liczyło się niemal wyłącznie piękno, i garściami z tych czasów czerpie. Nie zapominajmy, że skysphere to też technologiczna popisówka, nowe funkcje świateł czy aranżacja przestrzeni tak, by pasażerowie nie nudzili się podczas autonomicznych przejazdów. I choć jest skazany na wystawy, to z pewnością wiele jego elementów zobaczymy w sportowych autach przyszłości tej marki. Kto wie, może nawet jakiś szalony urzędnik wyda homologację na zmienny rozstaw osi. Tak czy inaczej, skysphere ma ducha modelu 853. Ma też inną wspólną z nim cechę. Trudno będzie go spotkać na ulicy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane