Słupska strefa chce do strefy

Spółka nie wydała w drugim półroczu żadnego zezwolenia, ale się nie nudzi: buduje centrum usług doradczych i biuro pod centrum BPO.

Słupska Specjalna Strefa Ekonomiczna (SSSE) nie błyszczała po pierwszym półroczu, w którym wydała 7 zezwoleń, podczas gdy lider, mielecka — 26. Nie zabłyśnie też w drugim — dotychczas nie pojawił się żaden nowy inwestor. Jednak Pomorska Agencja Rozwoju Regionalnego, która zarządza strefą, ma pełne ręce roboty. Stworzy centrum specjalistycznych usług.

Zobacz więcej

Mirosław Kamiński ARC

— Całkowita wartość inwestycji to ponad 14,3 mln zł. 6,7 mln zł będzie pochodzić z RPO Województwa Pomorskiego. Zrewitalizujemy dwa budynki poszpitalne o łącznej powierzchni 1,7 tys. mkw. Jesteśmy po wyborze inżyniera kontraktu, szukamy wykonawcy, w przyszłym roku zakończymy prace. W przyszłym tygodniu złożymy wniosek o objęcie tych terenów statusem strefy ekonomicznej, mamy już pozytywną uchwałę rady miejskiej Słupska — mówi Mirosław Kamiński, prezes słupskiej strefy. Będzie też biuro pod wynajem.

— Call center i centra usług trafiają coraz częściej do małych miast. Rozmawialiśmy z firmą zainteresowaną taką inwestycją, ale nie byliśmy w stanie wystarczająco szybko zaoferować jej biura — wspomina Mirosław Kamiński.

Centrum będzie świadczyć usługi m.in. pomiaru 3D, inżynierii odwrotnej, prototypowania, pomiarów termowizyjnych, instalacji fotowoltaicznych. Zielona energia to część większego planu: zainicjowanego kilka lat temu Bałtyckiego Centrum Czystej Energii. — Mamy na dachu instalację fotowoltaiczną i zewnętrzną instalację prosumencką, które produkują łącznie 200 kWh. W Słupskim Inkubatorze Technologicznym działa pracownia OZE. Dokładamy kolejne elementy, a w przyszłym tygodniu złożymy aplikację, bo chcemy stworzyć klaster energetyczny — mówi Mirosław Kamiński. Przyznaje, że do inwestycji w strefie zniechęca amerykańska baza w Redzikowie.

— Od października wprowadzono ograniczenia lotów. Obawiam się, że do otwarcia bazy w 2018 r. pojawią się kolejne ograniczenia — mówi prezes słupskiej strefy.

W promieniu 4 km od radaru każdy obiekt o objętości powyżej 6 tys. m sześc. (czyli np. hala produkcyjna o powierzchni 1 tys. mkw. i wysokości 6 m) musi uzyskać akceptację dowództwa wojska polskiego i amerykańskiego. Słupska SSE już przećwiczyła te procedury i idą sprawnie, jednak są firmy, które obawiają się bliskości amerykańskiej armii. Tymczasem wciąż nie zapadła decyzja, czy powstanie obiecana w 2008 r. przez rząd S6 łącząca Gdańsk ze Szczecinem, która miała zrekompensować regionowi ograniczenia związane z tarczą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Słupska strefa chce do strefy