Śmieciarze szykują się do wojny

Jarosław Królak
opublikowano: 2011-11-24 00:00

Firmy wywożące odpady czeka śmiertelna walka w przetargach o zlecenia — twierdzą przedsiębiorcy.

Branża śmieciowa z niepokojem oczekuje nowego roku, w którym wejdzie w życie ustawa wprowadzająca nowy system wywozu i utylizacji odpadów.

Śmieciowa rewolucja

Obawy o przyszłość wynikają głównie z przyznania gminom prawa do wyłaniania w przetargach jednej firmy, która na danym terenie będzie miała

faktyczny monopol na odbiór od mieszkańców śmieci i wywożenie ich do recyklingu i utylizacji. Oznacza to, że z rynku może zniknąć wiele firm, szczególnie słabszych kapitałowo.

— Czeka nas prawdziwa rewolucja. Aby pozostać w grze i dalej prowadzić działalność, trzeba będzie wygrać przetarg. To jedyna droga uzyskania zlecenia od gminy. Konkurencja będzie ogromna. Słabsi nie wytrzymają. Zagrożone plajtą będą szczególnie mniejsze firmy, które sporo zainwestowały — mówi Zygmunt Lula, prezes firmy Recykling Centrum.

Jego słowa potwierdza Grzegorz Raróg, właściciel Transeco, małej firmy wywożącej śmieci. — Aż strach pomyśleć, co będzie. Obecnie branża jest bardzo konkurencyjna, ale mnóstwo firm znajduje miejsce dla siebie. Po zmianie przepisów nie będzie łatwo. Wszyscy staną do przetargów. Przetrwają tylko zwycięzcy, bo oni dostaną zlecenia. Reszta będzie musiała zamknąć działalność — mówi Grzegorz Raróg.

Zacięta konkurencja

Takie problemy przewiduje też najnowszy raport kancelarii KSP Legal & Tax Advice oparty na badaniach SMG/ KRC MillwardBrown. Wynika z niego, że ponad 83 proc. ankietowanych firm zamierza startować w przetargach. Jednak 45 proc. gmin planuje powierzyć wywóz śmieci tylko jednej.

— W większości przypadków w gminie wybrany zostanie jeden przedsiębiorca, którego zadaniem będzie odbiór odpadów. Konkurencja w przetargach będzie zacięta. Można się spodziewać, że oferty cenowe będą przewidywać minimalny zysk lub jego brak — stwierdza Tomasz Srokosz, partner w KSP Legal & Tax Advice.

Dumping cenowy będzie miał na celu wycięcie konkurencji. Jarosław Wywiał, dyrektor zarządzający w ASA Polska, potwierdza, że pierwsze przetargi zwielokrotnią chęć utrzymania rynku za „wszelka cenę”. Kto wygra pierwsze konkursy, dostanie szansę ugruntowania swojej pozycji na lokalnym rynku. Czarnej wizji nie podziela Jean Michel Kaleta, prezes SITA Polska.

— Także dziś każdy walczy o rynek, a konkurencja jest duża. Nie sądzę, aby po wejściu nowych przepisów utrzymały się tylko największe firmy. Małe także mają potencjał, sprzęt i doświadczenie. Nawet najmniejsza firma będzie mogła stawać do przetargów. Myślę, że miejsca oraz pracy starczy dla wielu — mówi prezes SITA Polska.

Firmy biorące udział w sondażu przewidują, że nawet ci, którzy wygrają przetargi, nie zarobią kokosów. Z raportu KSP Legal & Tax wynika, że aż 60,7 proc. ankietowanych firm obawia się, że w 2012 r. ich zyski nie wzrosną. Zwyżek spodziewa się co trzecia firma, natomiast 10 proc. badanych przewiduje spadek zysków.