Śmieciówki w centrach usług

opublikowano: 13-11-2018, 22:00

Na zniesieniu limitu składek ZUS stracą wszyscy, pracodawcy nawet 5,7 mld zł. Sektor usług dla biznesu apeluje, by przyjrzeć się konsekwencjom.

Dziś Trybunał Konstytucyjny ogłosi decyzję w sprawie ustawy znoszącej górny limit składek ZUS, której tryb przeprowadzenia zaskarżył prezydent. Nie tylko tryb przeprowadzenia budzi wątpliwości.

— W ocenie skutków regulacji zabrakło analizy makro— i mikroekonomicznej, która odpowie na pytanie, ile zmiana będzie kosztować i czy ma sens. Dlatego przygotowaliśmy takie wyliczenia. Najważniejszy wniosek z raportu: proponowana ustawa pozbawi klasę średnią części pieniędzy, które ta stara się akumulować i zmniejszy konkurencyjność Polski, bo podniesie koszty przedsiębiorców. Wbrew Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju powstaje mechanizm, który podwyższa wartość pracy specjalistów — mówi Dominik Mazur, wiceprezes Fundacji Republikańskiej.

Im więcej, tym gorzej

Dziś limit składek ZUS obowiązuje pracowników, którzy zarabiają rocznie 133,29 tys. zł, 11,1 tys. zł miesięcznie (czyli ok. 2,5 tys. EUR, równowartości wynagrodzenia kasjera w supermarkecie w Niemczech). Takich osób jest 350 tys. Ustawodawca zakłada, że zmiany zwiększą wpływy do ZUS o 7,3 mld zł, a uszczuplą wpływy z PIT o 1 mld zł, z CIT o 0,6 mld zł, a do NFZ napłynie o 0,3 mld zł mniej.

Z raportu Fundacji Republikańskiej wynika, że przy średnim wynagrodzeniu na poziomie 17,1 tys. zł wynagrodzenie netto spadnie o 486 zł, a koszt pracodawcy związany z wyższą stawką ZUS wzrośnie o ponad 1 tys. zł. Składki na ZUS opłacane przez pracownika i pracodawcę urosną o 1,7 tys. zł miesięcznie, a to oznacza, że emerytura tych będzie o 1,9 tys. zł miesięcznie wyższa. Negatywny wpływ na wynagrodzenie netto i koszty pracodawcy jest proporcjonalny do wysokości zarobków — im wyższe, tym poważniejsze konsekwencje.

— Ustawodawca nie wziął jednak pod uwagę, że część pracowników może zmienić formę zatrudnienia, a pracodawcy mogą zostać zmuszeni do zmiany wynagrodzenia brutto. Przygotowaliśmy sześć wariantów, czyli przejście na umowy B2B 30, 50 i 70 proc. pracowników oraz sytuację, gdy pracodawca wyrównuje pensję netto lub nie. Spadek dochodu rozporządzalnego może sięgnąć nawet 1,4 mld zł, konsumpcja może spaść o 0,5 proc., inwestycje o 1,2 proc., a koszty pracodawców mogą wzrosnąć o 1,7- 5,7 mld zł — mówi Maria Wojas, współautorka raportu (szczegóły w ramce).

Zmiana reguł

Raport zlecił ABSL, Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych. W sektorze pracuje ponad 280 tys. osób, w tym 99 proc. na umowy o pracę, a z badania ABSL wśród firm członkowskich wynika, że zmiany dotkną 35 proc. pracowników.

— Byliśmy zawsze bardzo dumni, że oferujemy umowyo pracę. Zdarzało się, że sami pracownicy wychodzili z propozycjami zmiany, ale w dziewięcioletniej historii ABSL nie prowadziliśmy nigdy takich dyskusji — mówi Jolanta Jaworska, wiceprezes ABSL.

— Mamy połowę listopada i nadal nie wiadomo, na czym stoimy. Tymczasem ABSL przez wiele lat podkreślał, że Polska jest atrakcyjna, bo poza wykształconymi pracownikami i dobrą lokalizacją gwarantuje przewidywalność warunków gospodarczych i politycznych — przypomina Janusz Dziurzyński, wiceprezes ABSL i dyrektor ds. rozwoju w Grupie OEX.

Nie tylko w Polsce wprowadzane są zmiany dotyczące limitu składek do ZUS: 1 stycznia 2018 r. Litwa i Łotwa wprowadziły progi, natomiast w Rumunii i na Węgrzech progi zostały ostatnio zniesione, ale jednocześnie obniżono PIT do 10 i 15 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Śmieciówki w centrach usług