Smog zostanie dłużej

Ekolodzy dobrze oceniają podpisanie przez ministra energii rozporządzenia o jakości paliw, co pozwoli wyeliminować z rynku najgorsze odpady węglowe. Źle natomiast, że minister odroczył ten zakaz o dwa lata

Z zanieczyszczeniem powietrza nie da się walczyć tylko w jeden sposób. Potrzebne są pieniądze na pożyczki na termomodernizację, wsparcie wymiany pieców, a tam, gdzie to możliwe, wykorzystywanie ciepła sieciowego. To jednak strategie długoterminowe. Konieczne są również działania doraźne, które pomogą zredukować smog już teraz. Czy takim rozwiązaniem może być węgiel bezdymny?

SPRZECIW
SPOŁECZNY:
Zobacz więcej

SPRZECIW SPOŁECZNY:

Działania ministra energii pokazują, że gdy w grę wchodzi interes lobby węglowego, to zdrowie Polek i Polaków schodzi na dalszy plan. Rząd ugiął się przed ministrem węgla i smogu i pozwolił odroczyć walkę o czystsze powietrze o kolejne lata. Dlatego nazwę Ministerstwa Energii zmieniliśmy na Węglosmog spółkę bez odpowiedzialności — podkreśla Marek Józefiak z Greenpeace. Fot. Bogusz-Bilewski

Ekogroszki

Już kilkanaście lat temu spółki węglowe promowały spalanie tzw. ekologicznych węgli — mieszanek, w których wykorzystywano lepsze gatunki surowca, o wyższej wartości opałowej, znacznie niższej zawartości siarki, popiołu i wilgotności. Ale kiedy udało się namówić wiele gmin, szczególnie beskidzkich, na dofinansowanie mieszkańcom wymiany pieców na nowoczesne urządzenia, na rynku zaczęło brakować ekologicznych mieszanek.

Nic dziwnego, że niczym grzyby po deszczu zaczęły powstawać firmy, ofertujące swoje produkty. To był opłacalny biznes, gdyż ceny ekogroszków były znacznie wyższe niż dobrych gatunków węgla. Co mieszano? Nikt nie wiedział. Tajemnica producenta. Często wychodziło to dopiero podczas użytkowania, kiedy z komina unosił się warkocz dymu, popiołu było o wiele więcej, lub jak coś się zepsuło w nowoczesnym piecu.

Błękitny węgiel

Innym pomysłem na ograniczenie smogu jest wykorzystanie paliw bezdymnych. Budowę fabryki zapowiada Tim Minett, szef irlandzkiej CPL Industries. Miałaby powstać na Śląsku, kosztem 80 mln zł. Trwa wymiana pism między firmą a resortem energii.

Spółka jest producentem, dystrybutorem i hurtownią paliw stałych w Europie. Zatrudnia około 650 osób. Ma zakłady w Irlandii i Wielkiej Brytanii. Każdy produkuje 250 tys. ton rocznie. Cały proces od zmieszania węgla z antracytem i koksem naftowym przez suszenie, zmieszanie z biomasą, żywicą syntetyczną, brykietowanie i zapakowanie w worki trwa 45 minut.

Przy spalaniu twardego brykietu emisja odpowiedzialnych za smog pyłów PM2,5 i PM10 jest pięcio-, sześciokrotnie mniejsza, a CO 2 — o 14 proc. mniejsza niż przy wykorzystaniu nawet dobrej jakości węgla kamiennego — zapewnia irlandzka spółka.

Natomiast tzw. błękitnym węglem (pochodna tradycyjnego węgla, jego spalanie jednak powoduje znacznie niższą emisję trujących spalin do atmosfery) zajmowało się konsorcjum Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu i firmy Polchar (największy producent reduktorów węglowych w Europie). Jego walory testowali m.in. mieszkańcy Zabrza, Krakowa, Żywca, Roszkowa pod Raciborzem i Jedliny-Zdroju pod Wałbrzychem.

— Badania wykazały, że paliwo pozwala uzyskiwać kilku-/kilkunastokrotnie niższe emisje (pyłu, benzo(a)pirenu i innych zanieczyszczeń) podczas spalania w urządzeniach starej konstrukcji w porównaniu do spalania zwykłego węgla. Wprowadzając go do użytkowania, można natychmiast uzyskać rezultat braku smogu w otoczeniu, w którym jest stosowane. Jest to paliwo wytwarzane z polskiego węgla i w polskiej technologii — podkreśla Sławomir Stelmach, dyrektor Centrum Badań Technologicznych Instytutu.

Pierwszy etap badań i rozwoju w programie Gekon (Generator Koncepcji Ekologicznych to wspólna inicjatywa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju) zakończył się sukcesem, dlatego przedsiębiorcy (właścicielowi technologii) przysługuje prawo do otrzymania wsparcia do 20 mln zł na fazę wdrożeniową projektu. Wniosek jest analizowany w NFOŚiGW.

— Instalacje będą mogły produkować od 30 tys. do 100 tys. ton paliw bezdymnych i niskoemisyjnych od 2020 r. Będzie to uzależnione od popytu. W tym sezonie spływają już zapotrzebowania od gmin z południa Polski, które są zainteresowane zakupem kilku tysięcy ton paliw redukujących emisję pyłu. Są przekonane, że w istotny sposób już mogą ograniczyć emisję. W obecnym i przyszłym sezonie na rynek może zostać wprowadzone 10-20 tys. ton paliw bezdymnych klasy premium — mówi Karolina Suprynowicz, kierownik marketingu Polcharu.

Uważa, że rozporządzenie ministra energii pozwala lokalnym samorządom odwołać się do konkretnych wymagań jakościowych i określić w regionach najbardziej zanieczyszczonych strefy bezdymne, w których obowiązywałby nakaz stosowania — obok gazu i ciepła systemowego — rozwiązań ekologicznych, np. paliw bezdymnych (określonych w tabeli 7 i 8 rozporządzenia) głównie do kotłów bezklasowych, które z różnych względów nie mogą być wymienione na nowe. Według szacunków Polcharu, wykorzystanie 100-200 tys. ton błękitnego węgla mogłoby pomóc wielu miejscowościom (w tym uzdrowiskowym) poprawić jakość powietrza, a tym samym nadszarpnięty wizerunek polskich kurortów.

Cena ciepła

Ogrzanie domu jednorodzinnego (około 160 mkw.) wymaga od 5 do 7 ton węgla. To spory wydatek. Cena zależy od tego, jak daleko od kopalni mieszkamy, czym będziemy palić oraz czy kupimy węgiel luzem czy w workach. Najpopularniejszą odmianą węgla jest tzw. orzech, który nie ma takiej objętości jak większe od niego bryły, tzw. kostki, za to pali się długim i jasnym płomieniem. Za tonę pierwszego zapłacimy od 764 do 910 zł. Za kostkę trochę więcej — od 924 do 964 zł. Za ekoret (ekologiczny) w workach — 1061 zł. To ceny brutto w śląskich kopalniach i to bez kosztów transportu. Błękitny węgiel z Polcharu ma kosztować około 1200 zł, ale też bez transportu. Trzeba na niego doliczyć 10, a nawet 20 proc.

Odroczenie o dwa lata

Ekolodzy pozytywnie oceniają podpisanie przez ministra energii rozporządzenia w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych.

— Te przepisy pokazują, jakie interesy ścierają się w rządzie. Z jednej strony, chodzi o ochronę życia i zdrowia Polaków, z drugiej — o interesy spółek węglowych. Dobrze, że rozporządzenie wreszcie jest. Ale źle się stało, że istotna zmiana wymagań jakościowych odnośnie do paliw stałych, która ma szansę przełożyć się na poprawę jakości powietrza w Polsce, rozpocznie się dopiero za dwa lata — podkreśla Agnieszka Warso-Buchanan, radca prawny w Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Organizację bardzo dziwi pozwolenie na sprzedaż węgla brunatnego odbiorcom prywatnym i dopuszczenie na rynek paliw stałych o bardzo wysokiej zawartości siarki (rozporządzenie dopuszcza 1,7 proc.). To jednak jest zrozumiałe, wystarczy sprawdzić, ile jest siarki w węglach wydobywanych w Polsce w poszczególnych kopalniach. Aktywiści Greenpeace 4 października 2018 r. w reakcji na rozporządzenie zmienili nazwę Ministerstwa Energii na „Węglosmog spółkę bez odpowiedzialności”.

— Rozporządzenie Krzysztofa Tchórzewskiego nie usunie z rynku odpadów węglowych w najbliższych latach, ani nie spowoduje, że powietrze, którym oddychamy, będzie zdrowsze. Minister starał się maksymalnie odsunąć w czasie jakiekolwiek regulacje rynku węgla, a kiedy dłużej już się nie dało grać na zwłokę, wydał rozporządzenie, które pozwala, by odpady węglowe były nadal w obiegu. W ten sposób Polacy nie mają szansy na czystsze powietrze przez co najmniej dwie kolejne zimy — twierdzi Marek Józefiak z Greenpeace.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Smog zostanie dłużej