Smok rozwija skrzydła

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2016-06-20 22:00

Chiny dojrzały do inwestycji zagranicznych, Polacy mają pomysł, jak wejść za Chiński Mur. Obu stronom pomoże wizyta prezydenta Xi Jinpinga

W „Grze o tron” Daenerys I Targaryen, Matka Smoków, czekała kilka lat od wyklucia gadów do momentu, gdy poleciała na Drogonie. Czytelnicy czekali na to od pierwszego aż do czwartego tomu. W Polsce o chińskich inwestycjach i eksporcie do Chin mówi się dużo od 2012 r., wizyty ówczesnego premiera Wen Jiabao, który ogłosił początek współpracy 16+1, czyli kilkunastu krajów Europy Środkowej i Wschodniej z Chinami. Wielkich chińskich inwestycji od tego czasu nie przybyło, w wymianie handlowej nadal mamy wielki deficyt. Ale jest światełko — to wizyta prezydenta Chin Xi Jinpinga.

— W 2005 r. chińskie inwestycje zagraniczne wyniosły 10 mld USD, a w 2015 r. już 100 mld USD. W tym roku Chiny po raz pierwszy staną się inwestorem netto, czyli zainwestują na świecie więcej niż zagraniczne firmy u nich. Do tego dochodzi spowolnienie gospodarcze Chin. To ten moment, w którym firmy dynamicznie wychodzą na zewnątrz, poszukują miejsc zbytu, know-how, dostępu do technologii, brandów. Jest determinacja, by przejść od rozmów o inwestycjach do ich realizacji — zauważył Zbigniew Niesiobędzki, wiceprezes Polsko-Chińskiej Rady Biznesu.

Prezydentowi Xi Jinpingowi towarzyszy plejada chińskiego biznesu. Takiej reprezentacji jeszcze nigdy w Polsce nie było.

— Jesteśmy w historycznym momencie. Nasze położenie, które na ogół nam nie sprzyjało, tym razem jest szansą, by Polska odegrała znaczącą rolę na Jedwabnym Szlaku. Pomaga nam skala: jesteśmy nie tylko bramą do UE, ale dużym rynkiem. Na dodatek mamy know-how i technologie — wyliczył atuty Michał H. Mrożek, prezes HSBC Polska.

Nowe pokolenie

Adam Brożek, dyrektor departamentu współpracy międzynarodowej w Ministerstwie Rozwoju, podkreślał, że drugiego COVEC-u nie będzie.

— Chiny uczą się robić biznes za granicą. Problemy COVEC-u wynikały z nieznajomości obu stron. Gdy kilka lat temu pracowałem w branży telekomunikacyjnej w Chinach, woziłem po świecie zespoły pracowników. Dla wielu z nich był to pierwszy zagraniczny wyjazd. Obecnie do Polski przyjeżdżają ludzie, którzy kończyli uczelnie z Ivy League i na pewno nie powtórzą błędów COVEC-u. My też jesteśmy bogatsi o to doświadczenie — mówił Adam Brożek. Podkreślił, że trzeba pomóc odnaleźć się w polskiej specyfice. Choć trudno w to uwierzyć, po stronie COVEC-u stanął polski przedsiębiorca.

— Mam wrażenie, że w tej historii było tak, że podaliśmy rękę Chińczykom i ta sama ręka dała im klapsa. Dla nich poruszanie się w polskich realiach było nowością. COVEC i 50 km autostrady — to nie był wielki deal. Pytanie, czy nie warto było podjąć współpracę i pomóc. Nie mam interesu, by bronić chińską firmę, ale zaprzepaściliśmy szansę na rozpoczęcie współpracy — ocenił Robert Chmielewski, prezes firmy Lactex, która od 20 lat sprzedaje do Chin nabiał. Tę zmianę nastawienia Polaków potwierdzają badania.

— Z niedawnego raportu o nastrojach w krajach UE wynika, że Polacy są pozytywnie nastawieni do wzrastającej pozycji Chin jako supermocarstwa ekonomicznego, zaś tylko 15 proc. polskich europarlamentarzystów w trakcie głosowania na temat przyznania Chinom statusu gospodarki rynkowej było w opozycji, podczas gdy z Włoch — 97 proc., Francji — 92 proc., a Węgier — 83 proc. — mówił Zbigniew Niesiobędzki.

Wysoka poprzeczka

Ale ci dobrze nastawieni Polacy mają wysokie oczekiwania.

— Czekamy na certyfikacje mięsa i jabłek. Nie można pozostawić tych spraw niezałatwionych. Dopiero gdy te bariery znikną, będziemy mówić o sukcesie — zapowiedział Robert Chmielewski. Dominik Błędzki, prezes Polsko-Chińskiej Izby Gospodarczej, przypomniał, że dla małych i średnich firm, które reprezentuje, klimat w Chinach wygląda inaczej niż dla dużych. Ot, pogoda dla bogaczy.

— Dlatego tak ważne, by udało się polskim spółkom nawiązać relacje biznesowe z firmami, które są w chińskiej delegacji. Jednocześnie powinniśmy wymagać uproszczenia procedur, a nawet szczegółowej wiedzy o wymaganiach certyfikacyjnych np. w branży motoryzacyjnej — dodał Dominik Błędzki.

Michał Mrożek oczekuje konkretów.

— Mam nadzieję, że dojdzie do podpisania umów, które dadzą solidne podstawy do dalszego rozwoju współpracy zarówno w obszarze handlu żywnością, jak i inwestycji w ramachNowego Jedwabnego Szlaku. Umowy mają wymiar symboliczny, takie były też efekty wizyty prezydenta Chin w Budapeszcie, a potem Pradze — mówił Michał Mrożek. I płynnie przeszedł od „co” do „jak”.

— Dla firm z sektora MŚP, z którymi też współpracujemy, bardzo ważne jest wsparcie marketingowe. W Chinach bardzo duże znaczenie ma „Made in Germany”. Musimy popracować nad „Made in Poland” — podpowiedział szef HSBC Polska.

Aby to się powiodło, polskie spółki muszą się skonsolidować.

— Bez względu na to, jak duże są w Polsce, polskie marki toną w Chinach. Nowa Zelandia wypromowała towary spożywcze w całym regionie Azji i Pacyfiku — zauważył Adam Brożek, który przez 10 lat mieszkał w Chinach.

Razem czy osobno

Robert Chmielewski przyznał, że bez promocji na dłuższą metę firmy nie dadzą rady.

Bulski, doradca zarządu Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ). Praktycznych porad udzielił też Dominik Błędzki.

— W Chinach konkurujemy z całym światem, bo każdy już tu jest. Firma ma tylko jedną szansę, jeśli się źle przygotuje, straci ją. Dlatego trzeba zacząć od edukacji. Pojechać na targi, tam od razu zarejestrować znak i nazwę. W przeciwnym razie przy następnej wizycie może się okazać, że ktoś już produkuje podróbkę towaru. Należy zabrać wizytówki po chińsku i przygotować produkt, np. Łaciate i Zambrowskie mają przetłumaczone nazwy. Zróbmy plan: czy eksportujemy do jednej prowincji, czy kilku, gdzie widzimy firmę za pięć lat — wymieniał szef Polsko- -Chińskiej Izby Gospodarczej. Adam Brożek stwierdził, że nie należy postrzegać Chin tylko przez pryzmat wschodniego wybrzeża, które jest faktycznie spenetrowane przez światowe firmy.

— Ostatnio otworzyliśmy konsulat w Czengdu, dokąd jeździ z Łodzi pociąg. Myślimy o prowincjach wewnątrz Chin, zresztą sam rząd kieruje tam inwestorów, bo jest tam dużo do zrobienia — powiedział Adam Brożek. Jeszcze kilka pomysłów od bankowca:

— Ważny jest dobór kontrahenta, wykorzystanie targów, polskiej dyplomacji ekonomicznej, banków. Rozważyłbym też ekspansję w partnerstwie z innym europejskim przedsiębiorcą, takie „let’s go global together”. Doświadczenie w Chinach mają np. brytyjskie spółki — podpowiadał Michał Mrożek.

— Patrzmy, jak to robią Niemcy i Wielka Brytania: firmy uczą się od siebie. Jedna chińska prowincja ma 60-100 mln mieszkańców. Znajdzie się miejsce dla każdego. Polski przedsiębiorca myśli: to ja zdobyłem wiedzę, nie podzielę się nią. A np. włoscy producenci wina, jak sprzedadzą zapasy, pokazują sąsiadowi, jak handlować z Chinami — mówił Dominik Błędzki.

Tu napotkał mur. Polski, nie chiński.

— Taki wolontariat w biznesie to dla mnie fikcja. Biznes polega na zarabianiu pieniędzy. Nie wierzę, że Włosi tak sobie pomagają. Była mowa o stworzeniu jednej polskiej marki mleczarskiej. To się moim zdaniem nie sprawdzi. Nowa Zelandia to doskonały przykład, jak jedna spółdzielnia mleczarska, zresztą największa na świecie, opanowała rynek. W Polsce nie ma firmy, która byłaby adekwatna pod względem wielkości do rynku chińskiego, ale jest miejsce dla grup małych i średnich firm — mówił Robert Chmielewski.

Eksperci radzą też pomyśleć o usługach.

— To one wraz z konsumpcją będą głównym źródłem wzrostu chińskiej gospodarki. Nawet gdyby polskie jabłka zdobyły chiński rynek, nawet gdyby odblokowano eksport mięsa wieprzowego do Chin — i tak nie pokryjemy luki w deficycie handlowym. W ostatnim planie 5-letnim pojawiły się zupełnie nowe obszary i możliwości. Najczęściej pada w nim słowo „ekologia”, na którą Chiny przeznaczą olbrzymie kwoty. Obecnie 75 proc. energii pochodzi z elektrowni węglowych, ale proces wygaszania bloków będzie następował bardzo szybko. Chiny zapowiedziały redukcję 1,8 mln miejsc pracy w sektorach węgla i stali. Jest mnóstwo projektów dotyczących poprawy jakości wody, gleby, zmniejszenia emisji zanieczyszczeń. Pojawiają się możliwości dostarczania technologii i jej późniejszego serwisowania. Inny kluczowy zwrot w planie 5-letnim: nowe technologie. Do 2020 r. 60 proc. Chińczyków będzie mieszkać w miastach. To oznacza kilkadziesiąt milionów ludzi więcej, nowe miasta będą budowane w technologiach smart city. Chiny szukają nowych rozwiązań, ostatnio zainwestowały 700 mln GBP i stworzyły jeden z największych funduszy startupowych w Wielkiej Brytanii — wymienił możliwości Zbigniew Niesiobędzki.

Krok po kroku

Eksperci radzili też, od czego zacząć przygodę w Chinach.

— Współpraca z chińskimi partnerami jest bardzo trudna. Czasem nie odpowiadają na e-mail przez miesiąc, po czym wysyłają ich 10 naraz. Musimy nauczyć się cierpliwości w robieniu biznesu z Chinami. W ramach Centrum Współpracy Gospodarczej Polska-Chiny prowadzony jest portal www.gochina. gov.pl, gdzie przedsiębiorcy mogą znaleźć wskazówki, jak skutecznie przygotować się do chińskiej ekspansji — zaznaczył Mariusz

(...)

Agencja rozliczeń

Ożywić polski eksport do Chin chce PAIIZ.

— Ułatwieniem w robieniu biznesu będzie uruchomienie bezpośredniego połączenia Warszawa — Szanghaj, nad którym pracujemy. Możemy wykorzystać chińską diasporę, kojarząc jej przedstawicieli z naszymi przedsiębiorcami. W Wólce Kosowskiej prowadzi działalność tysiąc importerów z Chin. Jesteśmy w trakcie przygotowywania seminarium dla chińskich przedsiębiorców. Zmieńmy armię importerów w eksporterów — powiedział Mariusz Bulski.

I poprosił o czas na wprowadzenie tego pomysłu w życie, bo w PAIIZ pracuje dopiero od czterech miesięcy. W tym nastroju zakończył też debatę. Najpierw wypomniał, że od wizyty Wen Jiabao nie było spektakularnych efektów m.in. dlatego, że Polacy nie potrafili podtrzymać relacji, dopiąć szczegółów, cierpliwie pracować już nie w blasku jupiterów.

— Mam nadzieję, że wizyta Xi Jinpinga obok wymiaru politycznego przyniesie wymierne korzyści gospodarcze — podsumował przedstawiciel PAIIZ, prosząc, by rozliczyć go z wizyty prezydenta Xi Jinpinga za cztery lata. Rozliczymy, rozliczymy.

 

10 mld USD Tyle wyniosły chińskie inwestycje zagraniczne w 2005 r...

100 mld USD ...a tyle w 2015 r. W tym roku Chiny po raz pierwszy staną się inwestorem netto, czyli zainwestują na świecie więcej niż zagraniczne firmy u nich.

Ta wizyta, pierwsza od wielu lat na tak wysokim szczeblu, jest szansą na nowe otwarcie. Robimy wszystko, by oddźwięk w gospodarce polskiej był mocny. Wizyta nie jest jednak pojedynczym punktem w relacjach, równolegle do niej toczą się rozmowy w różnych obszarach.

Adam Brożek, dyrektor departamentu współpracy międzynarodowej w Ministerstwie Rozwoju

To, czego brakowało po wizycie Wen Jiabao w 2012 r., to widocznych efektów gospodarczych. Od tego czasu inaugurowano współpracę 16 krajów Europy Środkowej i Wschodniej z Chinami, w 2014 r. w Warszawie powołano Stały Sekretariat 16+1 do spraw inwestycji. Dziś stoimy przed kolejną wizytą głowy państwa. Nie zmarnujmy tej szansy.

Mariusz Bulski, doradca zarządu Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych

Ta wizyta będzie bardziej owocna niż poprzednie. Jest organizowana z większym rozmachem, jest w nią zaangażowane więcej podmiotów, a w samych Chinach jest większy nacisk na wychodzenie na zewnątrz.

Zbigniew Niesiobędzki, wiceprezes Polsko-Chińskiej Rady Biznesu

Konkurujemy o chińskie inwestycje z całym światem. Chiny dają sygnał, że chcą z nami prowadzić biznes i po ważnych wizytach w Wielkiej Brytanii i Czechach przyszedł czas na Polskę. Wielką możliwością jest budowa Jedwabnego Szlaku.

Dominik Błędzki, prezes Polsko-Chińskiej Izby Gospodarczej

Aby zmniejszyć nierównowagę w wymianie handlowej z Chinami, warto łączyć siły z partnerami z innych krajów, którzy mają duże doświadczenie na tym rynku. Mamy bardzo dobre relacje z Niemcami i Wielką Brytanią, które mogą pochwalić się dużymi sukcesami w tej dziedzinie, wykorzystajmy to.

Michał H. Mrożek, prezes HSBC Polska

Każda wizyta wysokiego szczebla jest wskazana z punktu widzenia przedsiębiorcy. Jednak najważniejsze będą efekty. Czekamy na certyfikacje mięsa i owoców. Jeśli te sprawy pozostaną niezałatwione, nie będzie można mówić o sukcesie.

Robert Chmielewski, prezes firmy Lactex

SZYBCY I CIERPLIWI: Uczestnicy debaty „PB” wiele sobie obiecują po wizycie Xi Jinpinga, prezydenta Chin. Część uważa, że na efekty trzeba poczekać, inni spodziewają się natychmiastowych rezultatów. [FOT. WM]