O 4,3 proc. do 164,8 mln zł spadły w I kwartale przychody Śnieżki. W Polsce sprzedaż spadła o 5,6 proc. do 121,2 mln zł, w Ukrainie o 20,9 proc. do 14,8 mln zł, za to na Węgrzech - największym z rynków zagranicznych - wzrosła o 14,6 proc. do 21,7 mln zł.
Popyt słaby, a zima mroźna
- Rynek węgierski wyraźnie odbija po kilku latach spadków. Dynamikę poprawiło też 7-procentowe umocnienie forinta do naszej waluty, to jest sporo - mówi Witold Waśko, wiceprezes zarządu i dyrektor finansowy Śnieżki.
EBITDA sięgnęła 28,7 mln zł (+7,9 proc. r/r) i była o 12 proc. wyższa od oczekiwań analityków. Zysk netto wzrósł o 30 proc. do 13,8 mln zł (33 proc. powyżej oczekiwań).
- Poprawa w zakresie zysków to efekt skutecznej dyscypliny kosztowej. Sprzyjał nam też kurs euro, bo w tej walucie rozliczamy dużą część zakupu komponentów do produkcji. Niższe stopy procentowe obniżyły nam natomiast koszty finansowe - mówi szef finansów spółki.
Taki był na koniec marca wskaźnik dług netto/EBITDA Śnieżki. Przed rokiem sięgał 1,6.
Początek roku to tradycyjnie okres przygotowań Śnieżki do właściwego sezonu.
- Wyniki tegorocznego I kwartału są pochodną utrzymującego się nadal niskiego popytu na produkty dekoracyjne. Analizując wyniki podmiotów z branży, należy wskazać również na wyjątkowo wymagającą w tym roku zimę, która także mogła wpływać na aktywność konsumencką - dodaje Witold Waśko.
Dynamika sprzedaży na kluczowych rynkach grupy Śnieżka była zróżnicowana – ujemna w Polsce i Ukrainie, a dodatnia na Węgrzech, gdzie przychody w I kwartale 2026 r. wzrosły i gdzie - jak zauważa zarząd - popyt konsumencki się odbudowuje.
- Przed nami właściwy sezon, a zarówno poziom długu netto, jak i kapitał operacyjny potwierdzają solidną bazę do działania w kolejnych miesiącach - twierdzi Zdzisław Czerwiec, wiceprezes odpowiedzialny za łańcuchy dostaw.
Przydałoby się więcej remontów
Słaby popyt i niska aktywność klientów Śnieżki to nic nowego.
- Zmagamy się z tym od kilku lat - przyznaje Witold Waśko.
Zarząd widzi jednak szansę na zmianę tego trendu.
- Jest potencjał do odbicia, dostrzegamy to, ale musi być spełnionych kilka czynników - dodaje Zdzisław Czerwiec.
Spółka z wytęsknieniem wypatruje wzrostu skłonności mieszkańców do przeprowadzania remontów, bo to odpowiada za 80 proc. jej sprzedaży.
- Myśleliśmy, że po wybuchu konfliktu w Iranie ludzie zaczną mniej podróżować i zajmą się odnawianiem mieszkań, ale niestety tak się nie stało - twierdzi wiceprezes.
Jego zdaniem remonty są jedną z tych rzeczy, które można odłożyć na później. Przydałby się więc wzrost siły nabywczej gospodarstw domowych i większe poczucie bezpieczeństwa. Jest szansa, że sytuację w tym względzie poprawią niższe stopy procentowe.
- Są już pozytywne sygnały, ale ostrożnie do tego podchodzimy. Już kilka razy wydawało się, że nadchodzi odbicie, ale niewiele z tego wychodziło - mówi Zdzisław Czerwiec.
