Sobolewski nadal uważa, że to nie bessa

KL
opublikowano: 23-01-2008, 17:48

Prezes warszawskiej giełdy podtrzymuje, że bessy nie ma. I ma swoją definicję manipulacji.

Szef GPW, tak jak zapowiadał, poskarżył się Komisji Nadzoru Finansowego na analityków. Potwierdził to Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

- Otrzymaliśmy pismo, które przeanalizujemy. Chcemy jednak zauważyć, że w Polsce mamy wolność słowa i wypowiadanie ogólnych opinii na temat przyszłej koniunktury nie jest manipulacją – mówi Dajnowicz.

Przypomnijmy, że we wtorek Sobolewski ostro skrytykował krajowych analityków wieszczących bessę. Zarzucił im, że czasami dochodzi do „nieodpowiedzialnych wypowiedzi ocierających się o manipulację”. To wywołało prawdziwą burzę w finansowym świecie.

W środę pytany przez nas szef Giełdy nie wycofał się z krytyki. Sprecyzował jednak zarzuty. - Nie mówiłem o analitykach ogólnie i nie zamierzam zakazywać nikomu wypowiadania opinii. Chodzi o jeden konkretny gatunek sformułowań, nie poparty uzasadnieniem, a sformułowany z dwóch kategorycznych zdań: będzie apokalipsa i kropka. Uważam to za skandal – stwierdził prezes GPW. Dodał, że niektóre opinie są dla rynku podobnym problemem, jak wabiące wysokimi, historycznymi zyskami reklamy funduszy inwestycyjnych, z którymi walczyła KNF.

- Różnica jest tylko taka, że te reklamy bazują na euforii, a niektóre wypowiedzi - na pesymizmie – wyjaśnia Sobolewski. Dodał, że przy manipulacji nie jest konieczna wyraźna intencja, wystarczy, że ktoś się godzi z danym skutkiem. Prezes GPW podtrzymał też swoją opinię, że na GPW bessy nie ma.

[KL]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KL

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane