Szef GPW, tak jak zapowiadał, poskarżył się Komisji Nadzoru Finansowego na analityków. Potwierdził to Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.
- Otrzymaliśmy pismo, które przeanalizujemy. Chcemy jednak zauważyć, że w Polsce mamy wolność słowa i wypowiadanie ogólnych opinii na temat przyszłej koniunktury nie jest manipulacją – mówi Dajnowicz.
Przypomnijmy, że we wtorek Sobolewski ostro skrytykował krajowych analityków wieszczących bessę. Zarzucił im, że czasami dochodzi do „nieodpowiedzialnych wypowiedzi ocierających się o manipulację”. To wywołało prawdziwą burzę w finansowym świecie.
W środę pytany przez nas szef Giełdy nie wycofał się z krytyki. Sprecyzował jednak zarzuty. - Nie mówiłem o analitykach ogólnie i nie zamierzam zakazywać nikomu wypowiadania opinii. Chodzi o jeden konkretny gatunek sformułowań, nie poparty uzasadnieniem, a sformułowany z dwóch kategorycznych zdań: będzie apokalipsa i kropka. Uważam to za skandal – stwierdził prezes GPW. Dodał, że niektóre opinie są dla rynku podobnym problemem, jak wabiące wysokimi, historycznymi zyskami reklamy funduszy inwestycyjnych, z którymi walczyła KNF.
- Różnica jest tylko taka, że te reklamy bazują na euforii, a niektóre wypowiedzi - na pesymizmie – wyjaśnia Sobolewski. Dodał, że przy manipulacji nie jest konieczna wyraźna intencja, wystarczy, że ktoś się godzi z danym skutkiem. Prezes GPW podtrzymał też swoją opinię, że na GPW bessy nie ma.
[KL]