Sobolewski: to nie była nadzwyczajna sytuacja

AS, ONO, DI
opublikowano: 2008-11-13 09:53

Prezes GPW nie chce ingerować w grę rynkową, a za taką uważa fixing. Rozważy natomiast jego skrócenie. Ciągle nie znamy biura-sprawcy środowego cudu. Pospekulujmy…

- Mieliśmy do czynienia ze specyficzną sytuacją, nie nadzwyczajną, bo przyczyną tego zjawiska była zwyczajna: złożenie bardzo dużego zlecenia kupna na walory z WIG20. Wyjaśniamy powód tego zlecenia. Zostało złożone przez jedno biuro maklerskie. Nazwę biura i wartość zlecenia zostawiamy na razie dla siebie. Trudno z resztą już teraz potępiać to biuro, bo nie znamy wszystkich okoliczności sprawy. Sprawę wyjaśnimy w ciągu kilku najbliższych godzin - powiedział w TVN CNBC Ludwik Sobolewski, prezes warszawskiej giełdy.

Prezes nie wykluczył skrócenia fixingu. Zmiany w samej procedurze zamknięcia sesji uznał za „bardzo mało prawdopodobne”. GPW rozważy natomiast zmiany w zasadach realizacji zleceń.

A co w środę robiła GPW?

- Od razu podjęliśmy standardowe czynności wyjaśniające. Zawiadomiliśmy m.in. KNF. Zawiesiliśmy też kilka spółek. Gdyby nie to, skok WIG20 na koniec sesji byłby jeszcze większy – mówi „PB” Adam Maciejewski, członek zarządu GPW.

Popiera zdanie prezesa, że nie warto rezygnować z fixingu.

- To standardowy model prowadzenia notowań w całej Europie, którego celem jest właśnie zapobieganie manipulacjom. Gdybyśmy zlikwidowali fixing, można byłoby się spodziewać częstszych przypadków manipulacji, jak i zwykłych błędów inwestorów – tłumaczy.

Ciągle nie jest znane biuro, z którego napłynęły chwiejące rynkiem zlecenia.

- Stawiam na zagranicę. Tylko ona tak poważnie kupuje akcje polskich, płynnych spółek – mówi nam zaprzyjaźniony makler.

- Jeśli to rzeczywiście była zagranica, to przed nami wzrosty – cieszy się inny rozmówca.

Nie można jednak wykluczyć, że demonstrację siły urządziły sobie krajowe instytucje finansowe – na przykład jakiś majętny fundusz emerytalny, który postanowił bronić giełdy przed spadkami.

- Dla mnie ciekawszy niż koniec jest przebieg całej sesji. Dziwnie wyglądały tak duże spadki. A sam koniec? Ktoś, kto kupował przez całą sesję, postanowił po prostu pokazać siłę – komentuje szef dużego biura.