Sokołów stoi przed fuzją i restrukturyzacją
DOBRE RADY: Oprócz redukcji kosztów, analitycy zalecają spółce, kierowanej przez Jana Augustynowicza, jak najszybsze wycofanie się z produkcji niechodliwego asortymentu. fot. Borys Skrzyński
Tegoroczne wyniki finansowe Zakładów Mięsnych Sokołów przekonują, że spółce potrzebna jest głęboka restrukturyzacja. Tym bardziej staje się to konieczne w obliczu fuzji z Farm-Foodem.
MIJAJĄCY ROK dla wielu zakładów branży mięsnej należał do najgorszych na przestrzeni ostatnich kilku lat. Krajowe firmy zajmujące się przetwórstwem mięsa do tej pory nie mogą stanąć na nogi po zeszłorocznym załamaniu się rynku rosyjskiego. Problem dotyczy również największych naszych zakładów. Zamiast generować zyski powiększają one straty.
W TYM GRONIE znajduje się także Sokołów, którego obecna kondycja finansowa pozostawia wiele do życzenia. Widać to wyraźnie, jeśli prześledzimy tegoroczne raporty kwartalne spółki. Już po pierwszym kwartale 1999 roku miała stratę netto sięgającą 143 tys. zł. Wtedy wynik na działalności operacyjnej był jeszcze dodatni i ustalił się na poziomie 210 tys. zł. Na razie był to jedyny kwartał, w którym zakład z Sokołowa zanotował zysk na tym poziomie działalności.
JESZCZE WIĘKSZE straty spółka wykazała na koniec II kwartału. Po sześciu miesiącach na działalności operacyjnej straciła aż 4,2 mln zł, a strata netto wyniosła blisko 3 mln zł. Po upływie kolejnych trzech miesięcy przekonaliśmy się, że Sokołów jest nadal wielce nierentowny. Na wszystkich poziomach powiększył stratę, ale chyba niewielu specjalistów mogło się spodziewać prawdziwego załamania na poziomie operacyjnym. Narastająco po III kwartałach strata przekroczyła 11,3 mln zł.
WEDŁUG specjalistów, niepowodzenia finansowe Sokołowa są efektem zbyt dużych kosztów ponoszonych przez spółkę i przydałaby się ich redukcja o około 20 proc. Ograniczeniu powinny zostać poddane przede wszystkim koszty zarządu oraz koszty związane z zatrudnieniem. To drugie nie powinno sprawić kierownictwu zakładu większych problemów, gdyż w związku z fuzją Sokołowa z Farm-Foodem planowane są spore zwolnienia pracownicze. Jak wylicza Dominik Jastrzębski, przewodniczący rady nadzorczej Farm-Foodu, jeden pracownik w zakładzie powinien wypracować średnio 300 tys. zł w ciągu roku. Z kolei koszty zarządu w ciągu III kwartałów 1999 roku wzrosły o ponad 60 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku.
TYMCZASEM rosną również zobowiązania bilansowe spółki. Na koniec września w sumie przekroczyły 60 mln zł, podczas gdy w tym samym okresie 1998 roku wynosiły niewiele ponad 40 mln zł.
ZA TO sokołowski zakład korzystnie wypada pod względem uzyskiwanych przychodów ze sprzedaży. Po III kwartałach 1999 roku wyniosła ona ponad 266 mln zł. W porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku daje to skok o 16 proc.
DUŻĄ SZANSĄ dla spółki może okazać się stworzenie silnej grupy z Farm-Foodem i co się z tym wiąże właściwej restrukturyzacji w Sokołowie. Nowa grupa skupiałaby w swoich strukturach 6 zakładów, wśród których centralnym byłby ten w Sokołowie. Według specjalistów, tworzący się holding mięsny z mocnym szwedzkim partnerem powinien w przyszłości przynieść wyraźną poprawę wyników finansowych. Niewykluczone, że przełoży się to na wzrost wartości rynkowej spółki. Pierwszą pozytywną reakcję mieliśmy w momencie ujawnienia planów w sprawie fuzji. Od razu walory Sokołowa zyskały na atrakcyjności, co zaowocowało wzrostem kursu.