Sokoły nie latają w Iraku

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 31-07-2013, 00:00

Iracka armia wydaje rocznie 5 mld USD. W Polsce nic nie kupi, bo od kilku lat nie potrafi dogadać się z Polskim Holdingiem Obronnym w kwestii… dwóch śmigłowców

To miał być wielki sukces polskiej zbrojeniówki. W 2004 r. Bumar (dziś Polski Holding Obronny, PHO) podpisał z Irakiem największy kontrakt w historii spółki. Opiewająca na ponad 400 mln USD umowa obejmowała dostawę dla tamtejszej armii m.in. śmigłowców, pojazdów, broni strzeleckiej i sprzętu logistycznego. Pomimo zrealizowania ogromnej części kontraktu, PHO ma problemy z jego zakończeniem — rozliczeniem sprzedaży dwóch śmigłowców. Efekt? Polska zbrojeniówka nie ma co liczyć na jakikolwiek kontrakt dla armii irackiej, która rocznie na zakup sprzętu i uzbrojenia wydaje ponad 5 mld USD. Bez zakończenia kontraktu sprzed lat nie możemy startować w przetargach.

Zobacz więcej

[FOT. PZL ŚWIDNIK]

Aneks, którego nie było

Spór dotyczy maszyn przystosowanych do przewozu VIP-ów. W 2005 r. strona iracka odmówiła odebrania wyprodukowanych przez PZL Świdnik i przemalowanych zgodnie z wcześniejszymi wytycznymi śmigłowców typu Sokół.

Zamiast nich chciała kupić maszyny Mi-17. Roman Baczyński, kierujący wówczas Bumarem, podpisał aneks do umowy.

— Zobowiązałem się do przekazania armii irackiej dwóch Mi-17, ale tylko wówczas, gdy sprzedam wyprodukowane już dwa Sokoły — tłumaczy były szef zbrojeniowego giganta. Problem w tym, że z roku na rok cena Sokołów spadała, a Mi-17 rosła. Różnica, którą musiałby pokryć PHO, sięga dziś już około 100 mln zł. — Takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia. Gdybym je zaakceptował, działałbym na szkodę spółki — podkreśla Marcin Idzik, wiceprezes holdingu.

Dlatego firma chce przekonać irackiego kontrahenta do przyjęcia jednej z dwóch propozycji zakończenia umowy: odbioru gotowych Sokołów lub zwrotu pieniędzy po sprzedaniu ich innemu nabywcy. Strony usiadły do negocjacji w połowie 2012 r. podczas targów zbrojeniowych w Kielcach. Delegacji irackiej przewodził gen. Mohan al-Furayji, wiceminister obrony. Podpisano porozumienie dotyczące m.in. zakupu dwóch Mi-17. Jednak Marcin Idzik zaprzecza, aby dokument był wiążący.

— To było tylko spisanie żądań strony irackiej, które miały zostać ewentualnie zrealizowane po akceptacji rady nadzorczej i zarządu — podkreśla Marcin Idzik. Jeszcze przed końcem wakacji mają się odbyć kolejne rozmowy w tej sprawie.

Wszyscy wiedzą

Ministerstwo skarbu, nadzorujące PHO, wierzy, że kierownictwo firmy wie, co robi. — Zarząd spółki podejmuje wszelkie niezbędne działania zmierzające do korzystnego dla obu stron uregulowania kwestii wynikających z zawartych na rynku irackim umów handlowych i w tym zakresie otrzymuje wsparcie dyplomatyczne — komentuje Magdalena Kobos z ministerstwa skarbu. „MSZ, m.in. poprzez ambasadę w Bagdadzie, obserwuje sprawę i ułatwia polskiej firmie kontakty z partnerami irackimi. Resort dyplomacji jest zainteresowany pilnym i ostatecznym uregulowaniem wszystkich kwestii spornych w drodze bezpośrednich rozmów między zainteresowanymi stronami” — odpisało biuro prasowe Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Zawieszone śledztwo

Śledztwo w sprawie kontraktów zawieranych przez Bumar w latach 2003-07 prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jednym z badanych wątków jest kontrakt iracki. Wątpliwości śledczych budzi m.in. umowa ze spółką Golden Vision, którą reprezentował libański handlarz bronią Abdul Rahman El-Assir. Firma dzięki umowom miała wyłączność na pośrednictwo w sprzedaży broni do Iraku. Otrzymała również prowizję za opiewający na ponad 400 mln USD kontrakt, choć — jak podejrzewają śledczy — nie doprowadziła do jego zawarcia. Śledztwo od grudnia 2011 r. jest zawieszone. Prokuratura czeka m.in. na realizację wniosków o pomoc prawną. Zarzuty działania na szkodę firmy usłyszało dwóch były członków zarządu Bumaru.

 

Pośrednik mieszka w Polsce

Umowę na dostawę uzbrojenia dla armii irackiej Bumar formalnie zawarł ze spółką Al-Anjaria, posiadającej pełnomocnictwa ministerstwa obrony Iraku. To właśnie przez tę firmę przechodziły pieniądze, które trafiały następnie do polskiego holdingu. W tym czasie za zamówienia dla armii irackiej odpowiadał tamtejszy wiceminister obrony Ziad Cattan (w okresie PRL studiował w Polsce). Jednak po zmianie władzy i upadku rządu Ijada Alawiego zaczął mieć poważne problemy z wymiarem sprawiedliwości. W Iraku rozpoczęto bowiem szeroko zakrojone śledztwo dotyczące wielomiliardowych nadużyć przy kontraktach zbrojeniowych. Objęło ono ponad stu urzędników irackiej administracji, w tym Cattana. Prasa zachodnia, m.in. brytyjski „The Independent” i francuski „Le Point”, wskazywała, że był on jednym z głównych organizatorów przestępczego procederu. Sam Cattan wielokrotnie zaprzeczał tym oskarżeniom, sugerując, że to zemsta jego przeciwników politycznych. Obecnie przebywa w… Polsce. Dotychczas strona iracka nie wystąpiła z wnioskiem o ekstradycję byłego wiceministra.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy